13 listopada 2011

Masz takie usta czerwone ....

Czerwona szminka to makijażowa kusicielka. Wabi intensywnym, głębokim kolorem i niespożytą energią.
Każdy kosmetyk ma swoją historię. Czerwień na ustach także.

Początki czerwieni na ustach sięgają starożytnych Egipcjan, kiedy to królowa Nefretete barwiła swoje wargi roślinami i minerałami. Wynalazek ten przejęli starożytni Rzymianie i Grecy.
Później w okresach renesansu i baroku czerwone usta na nowo powróciły. Usta malowały kobiety, usta malowali mężczyżni.
W końcu XVIII wieku pruderyjna Europa uznała czerwień ust za symbol rozpusty i tak oto czerwona szminka została znakiem rozpoznawczym ladacznic.
Kiedy w Europie „walczono” z czerwienią ust, Japonia uznała ten kolor za ważną część tradycji swojego kraju, którą uosabiały eteryczne gejsze.
W późniejszych latach dopiero Coco Chanel na nowo wskrzesiła czerwień na ustach kobiet, kiedy radziła „malujcie usta na czerwono i kuście”.

Dziś, prawie każda kobieta choć raz umalowała usta na czerwono.

Czerwona szminka budzi zainteresowanie i zaciekawienie. Czasem się jej boimy i obawiamy. Zupełnie niepotrzebnie! Czerwień dla ust jest stworzona. A czerwona szmika powinna znaleźć miejsce w każdej damskiej kosmetyczce.
Wiele kobiet rezygnuje z czerwonej szminki z obawy o to, że nie będzie im ten kolor pasował.

A czerwień ust pasuje każdej kobiecie pod warunkiem, że wybierze odpowiedni odcień.

Kobiety o ciepłych barwach (kolorystyczne Wiosny i Jesienie), czyli panie o ciepłym, żółtawym odcieniu skóry, włosach w kolorze miodowego blondu, kasztanowych, ze złotym połyskiem powinny wybierać czerwienie z domieszką żółci lub brązu – odpowiednia będzie czerwień koralowa, czerwień indyjska.

Kobiety o zimnych typach urody (kolorystyczne Lata i Zimy), charakteryzujące się jasną, zaróżowioną, albo śniadą, oliwkową skórą i włosami w kolorach czerni, popielatych lub platynowym blondzie dobrze będą wyglądać w czerwieni i zimnej tonacji takiej jak – fuksja, szkarłat, krwistoczerwony, amarantowy.

Istnieje też kolor czerwieni, który pasuje zarówno paniom o ciepłym jak i zimnym typie urody, odpowiedni dla każdego typu urody, a jest to kolor bordo.

Kiedy już wybierzemy odpowiedni odcień, czas na makijaż. Czerwona szminka nie wybacza błędów, dlatego powinien on być bardzo precyzyjny.

Musimy pamiętać, że to czerwień ust jest głównym elementem makijażu, a więc z resztą nie możemy przesadzić, aby nie wyglądać groteskowo.



Wystarczy podkład zgodny z kolorem cery, beżowy cień i czarny tusz.
I makijaż gotowy!

Czerwona szminka na ustach poprawia nastrój. Stajemy się pewniejsze siebie .

I tak powinno być codziennie!
W czerwoną szminkę warto więc zainwestować. Lub w błyszczyk jeśli takowy preferujemy.
Ja wybieram błyszczyki.

Wiadomo, że musi być eko. Niczym innym nie pomaluję ust! Z tego powodu wybrałam błyszczyk firmy Argile Provence o przepięknej nazwie – Coeur de Rubis.


Błyszczyk posiada certyfikat Cosmetique Bio. 100 % jego składników jest pochodzenia naturalnego. 41,5 % składników pozyskiwana jest z rolnictwa biologicznego. W składzie znajdziemy m.in. wosk Canauba, olej słonecznikowy, olej z pestek moreli, olej rycynowy, wosk pszczeli. Składniki te pielęgnują delikatną skórę warg. Błyszczyk nie zawiera konserwantów, ani alergenów. Delikatnie pachnie. Nie waży się na ustach. Na ustach błyszczyk bez poprawek utrzymuje się około 2 - 3 godzin. Po otwarciu możemy go używać  6 miesięcy.

Błyszczyk „Rubinowe serce” ma piękną głęboką barwę. Same oceńcie!

Rubiny są także wiernym przyjacielem przyjacielem kobiety!

Każda z nas marzy, aby usłyszeć :
Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż”

Malujmy więc usta na czerwono!

Błyszczyk Naturado Coeur de Rubis do nabycia w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!



Inspiracje




Zaciekawiła mnie akcja blogowa, której pomysłodawczynią jest Lady-flower123.

O akcji więcej przeczytacie tutaj.

Akcja Lady-flower123 stałą się dla mnie inspiracją do napisania postu na temat eco-czerwieni, cokolwiek miałoby to oznaczać.  Zapraszam do następnego postu. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Miłej lektury.

12 listopada 2011

Lśniące usta z rokitnikową pomadką

Rokitnik zwyczajny (Hippophae rhamnoides) jest pięknym krzewem zwłaszcza jesienią, gdy dojrzewają jego owoce. Krzew te rośnie dziko w południowej i środkowej Europie, na Syberii, Kaukazie i w Himalajach. W Polsce występuje najczęściej na piaszczystych nadmorskich urwiskach. U nas nazywany bywa oblepichą. Pewnie dlatego, że owoce sprawiają wrażenie przyklejonych do ciernistych gałązek.


W starożytnej Grecji rokitnikiem karmiono konie, aby miały piękną, lśniącą sierść. Stąd pochodzi łacińska nazwa krzewu hippophae (hippos – koń, phaos – błyszczący).


Jadalne jagody rokitnika stanowią skarbnicę składników odżywczych. Znajdujemy w nich znacze ilości witaminy C, która nie ulega rozkładowi podczas przetwarzania i przechowywania. Bogactwo witaminowe rokitnika uzupełniają witaminy z grupy B, E, F, K, P, kwas foliowy, prowitamina A.

Kosmetologia zwróciła uwagę na bardzo cenny olej, oleum hippophae, pozyskiwany z nasion i miąższu rokitnika. Szybko się wchłania, regeneruje skórę, chroni ją przed wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych. Olej rokitnikowy znalazł zastosowanie w leczeniu oparzeń (także słonecznych), odmrożeń, stanów zapalnych błon śluzowych. Zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe. Cery zniszczone nadmiernym opalaniem, dojrzałe, suche, łuszczące się niewątpliwie skorzystają na stosowaniu kosmetyków z olejem rokitnikowym. Wiele firm wykorzystuje olej rokitnikowy w swoich kosmetykach.

Ja odkryłam polską firmę Sylveco, producenta naturalnych kosmetyków.

Ubiegłej zimy podczas spacerów zabezpieczałam twarz kremem brzozowo-rokitnikowym z betuliną. Na usta nakładałam ochronną pomadkę rokitnikową o zapachu cynamonu.



Pomadka ta doskonale chroni przed wiatrem i mrozem. Dobrze nawilża usta. Betulina zawarta w pomadce działa kojąco i regenerująco na podrażnienia delikatnej skóry ust. Zapach cynamonu jest bardzo delikatny. Moje usta pomadka ta barwiła na lekko pomarańczowo.

Składniki:
olej sojowy, wosk pszczeli, lanolina, olej rokitnikowy, masło karite, olej jojoba, olej z wiesiołka, masło kakaowe, betulina, wosk Carnauba, olejek cynamonowy.

Tak bogaty skład musi pozostawić usta w dobrej formie mimo wiatru i mrozu.
Przygotowując się do zimowego sezonu kupiłam już tę pomadkę ochronną.

Sądzę, że i Wam się przyda. Pomadka ta nie jest droga – 7 zł.

Uważam, że jest to jedna z najlepszych pomadek ochronnych dostępnych na naszym rynku. Wygrywa konkurencję z dużo droższymi.

Zaufajcie polskiej firmie Sylveco, gdyż naprawdę troszczy się o naszą urodę w zgodzie z naturą.

Pomadka rokitnikowa do nabycia w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!





11 listopada 2011

Pachnące morzem mydło marsylskie

Nie każdemu do gustu przypadnie klasyczne marsylskie mydło. Tak jak wcześniej pisałam, jest ono surowe w swojej formie. Duża kostka pewnie nie zachęca do stosowanie. Nie pozbawiajmy się jednak radości ze stosowania dobrych naturalnych mydeł. Rozwiązaniem dla tych wszystkich, który cenią i lubią naturalne perfumowane mydła są te, które oferuje La Maison du Savon de Marseille.
Oferta marsylskich mydeł tej firmy jest bardzo bogata. Każdy znajdzie jakieś mydełko dla siebie.

Na własnej skórze wypróbowałam kilka mydeł z tej firmy.



Dzisiaj chciałabym Wam zaproponować mydło z algami.

Algi zawierają w sobie całe bogactwo oceanu jakimi są minerały, pierwiastki śladowe i witaminy.

Zapach tego mydła jest świeży, morski. Wąchając go mam wrażenie jakbym przechadzała się plażą po sztormie. Powietrze ma wtedy taki specyficzny zapach. Stosując to mydło skóra także delikatnie pachnie morską tonią. Mydło dobrze sie pieni.

Dzięki zawartości oleju arganowego pomaga nawilżyć skórę. Drobimy alg delikatnie peelingują skórę.

Mydło zapakowane jest w celofan.

Jest jeszcze jeden powód dla którego mydło to po prostu mi się podoba. Wtłoczone na kostce aplikacje mówią wszystko.


Wszystkie mydła barwione są naturalnymi pigmentami. Perfumowane są olejkami eterycznymi z Grasse.

Takie pachnące mydło może być ciekawym upominkiem. Jest w czym wybierać.

Ogromny wybór pachnących marsylskich mydeł jest w Biolanderze.
Zapraszam na zakupy.
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

9 listopada 2011

To co daje zdrowie ciału, służy także urodzie ... rzecz o moreli

Chińczycy znali morele już przed pięcioma tysiącami lat i spożywali je bardzo regularnie, uważając, że przedłużają życie.
Morela zwyczajna (Armeniaca vulgaris Lam., syn. Prunus armeniaca L.) rośnie dziko w Azji Środkowej, północno-wschodnich Chinach i w Himalajach. Uprawia się ją w wielu krajach o klimacie ciepym i umiarkowanym.
Pomarańczowo-żółte owoce o omszonej skórce i pomarańczowym, słodkim, aromatycznym miąższu znamy doskonale. Morele odznaczają się dużą wartością odżywczą i leczniczą. Zawierają znaczne ilości beta-karotenu (prowitaminy A) i żelaza. Uważa się je za środek wzmacniający organizm.
Mówiąc o morelach trzeba wspomnieć o znanym biochemiku Erneście Krebs. Jest on odkrywcą amigdaliny (witamina B 17, letril). Wyizolowana została z jąder pestek moreli. Potem stwierdzono, że występuje także w pestkach brzoskwini, śliwki, jabłka, gruszki, wiśni, czereśni. Ostatnio mówi się, że jest skutecznym lekiem na raka.

Już egipskie papirusy sprzed ponad 4 tysięcy lat wspominają o stosowaniu wody migdałowej w leczeniu raka skóry.

We francuskiej medycynie ludowej do dziś panuje pogląd, że morele przeciwdziałają starzeniu się.

Walory moreli wykorzystała francuska firma Argile Provence proponując nam dla zachowania urody Balsam morelowy.

Mnie ten produkt oczarował! Jest to krem bez wody. W jego składzie znajdziemy olej z pestek moreli, olej słonecznikowy, olej z nasion malin, masło shea, masło kakaowe, wosk roślinny, wosk pszczeli. Konsystencja nie jest kremowa, raczej maślana (z powodu braku wody). Balsam cudownie pachnie dojrzałymi morelami. Powiem szczerze – ilekroć nakładałam go na skórę miałam wątpliwości - do buzi czy na skórę. Jednym słowem – apetyczny!
Balsam morelowy posiada działanie nawilżające, regenerujące, odżywcze, ochronne. Chroni skórę przed agresywnymi warunkami atmosferycznymi takimi jak: wiatr, słońce, niska temperatura.

U mnie sprawdził się doskonale w roli stosowanego na noc kremu pod oczy. Morele odżywiły delikatną skórę wokół oczu, rozjaśniły cienie.

Balsam ten dzięki swojej maślanej konsystencji jest bardzo wydajny. Szklany słoiczek (30 ml) wystarczył mi na 8 miesięcy. Konieczne muszę kupić następny. Uwielbiam morele, moja skóra także. Wszak to co daje zdrowie ciału, służy także urodzie.

Balsam morelowy kupiłam w Biolanderze
I Was zapraszam na zakupy.
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!


6 listopada 2011

Dla rozpoczynających przygodę z mydłami Alep...

Mydła z Aleppo są różne. Najprościej podzielić je ze względu na zawartość oleju laurowego. Osobie, która jeszcze nie poznała alepowych mydeł polecam mydło z 5 % zawartością oleju laurowego. Jest ono najtańsze z całej gamy alepowych mydeł. Wspominałam, że cena mydła rośnie wraz z zawartością oleju laurowego. 
O właściwościach oleju laurowego możecie przeczytać w jednym z moich poprzednich postów: "Matka wszystkich mydeł - mydło z Aleppo". 

Mydło Alep 5 % Laurie jest produktem w pełni naturalnym.

Nie zawiera w barwników, konserwantów, perfum. Jest produktem biologicznym,roślinnym. Nie powoduje alergii. Polecane jest szczególnie do skóry suchej oraz jako lekarstwo na łuszczycę, trądzik, egzemę.
Czystość surowców wchodzących w skład mydła gwarantuje mu długowieczność. Dodatkową zaletą mydła jest jego wszechstronne zastosowanie. Doskonale nadaje się do codziennej pielęgnacji skóry całego ciała, może być także używane jako szampon lub delikatna pianka do golenia. Jego odżywcze właściwości sprawiają, że skóra nie potrzebuje już tak dużo kremów nawilżąjących.



Ze względu na 100% naturalny skład mydła, przy pierwszym stosowaniu może pojawić się zaczerwienienie na skórze. Jest to reakcja zupełnie normalna. Skóra nie jest przyzwyczajona do tak naturalnych kosmetyków. Zaczerwienienie samo znika.

Skład: olej z oliwek, olej wawrzynu 5%, wodorotlenek sodu i woda, pH 8,7.

Każda kostka mydła zapakowana jest w tekturowy kartonik.
Mydło to ma jeszcze jedną cechę. Jest mydłem twardym, a przez to wydajnym. Kostką mydła naprawdę można długo się cieszyć.

Ogromny wybór mydeł z Aleppo znalazłam w Biolanderze.
Zapraszam na zakupy.
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej.


ECOCERT

ECOCERT jest międzynarodowym, niezależnym stowarzyszeniem kontrolującym, działającym w zakresie ochrony środowiska. Jego główna siedziba znajduje się we Francji. Od 2002 roku ECOCERT zajmuje się kontrolowaniem jakości kosmetyków ekologicznych.



Dla celów certyfikacji kosmetyków, ECOCERT wyróżnia dwa rodzaje kosmetyków:

1. Kosmetyk naturalny - minimum 95% składników musi być pochodzenia naturalnego, zawiera maksymalnie 5% składników syntetycznych.

2. Kosmetyk naturalny i ekologiczny - minimum 95% składników musi być pochodzenia naturalnego oraz przynajmniej 50% surowców naturalnych pochodzi z upraw ekologicznych, zawiera maksymalnie 5% składników syntetycznych.

Dla obu wyżej wymienionych klas kosmetyków obowiązują następujące, wspólne wymagania:

  • zakaz stosowania surowców modyfikowanych genetycznie;
  • surowce pochodzenia zwierzęcego mogą być uzyskiwane tylko ze zwierząt żywych (np.mleko, miód); zakaz testowania produktu końcowego na zwierzętach;
  • rezygnacja z syntetycznych substancji zapachowych i barwiących;
  • zakaz stosowania sztucznych tłuszczy, olejów, silikonów, parafiny i innych substancji uzyskiwanych przy destylacji ropy naftowej;
  • zakaz stosowania emulgatorów PEG ;
  • jako konserwanty dozwolone są m. in. następujące substancje: kwas benzoesowy, kwas mrówkowy, kwas sorbinowy, salicylowy i ich sole;
  • sterylizacja surowców i gotowego kosmetyku w drodze radioaktywnego naświetlania jest niedozwolona.

ECOCERT wymaga, aby na każdym certyfikowanym produkcie podana była ilość składników pochodzenia naturalnego oraz ilość składników pochodzących z kontrolowanych upraw ekologicznych.

5 listopada 2011

Matka wszystkich mydeł - mydło z Aleppo

Każdy komu bliska jest naturalna pielęgnacja ciała prędzej czy później tafia na mydło z Aleppo. Fenomen mydeł syryjskich polega na metodzie ich wytwarzania, która sięga prawie 2000 lat. Sposób wytwarzanie mydeł z Aleppo nie zmienił się przez wieki. Wiele źródeł podaje, że syryjskie Aleppo jest kolebką mydlanego rzemiosła. Wiele źródeł podaje także, że właśnie tam wynaleziono sposób na wytwarzanie naturalnego wodorotlenku (ługu) sodu, który jest niezbędny w przebiegu procesu zmydlania (saponifikacji). Naturalną sodę pozyskiwano ze słonych jezior oraz z popiołu rośliny zwanej soliród (Salicornia L.) porastającej zalewane okresowo słoną wodą wybrzeża mórz. Naturalną sodę poddawano działaniu świeżego gaszonego wapna i tak powstawał wodorotlenek sodu. (ług sodowy).
Mydło z Aleppo ma bardzo prosty skład. Do jego wyrobu używa się oliwy z oliwek, oleju z wawrzynu, wody oraz odrobiny ługu sodowego.

O ile oliwa z oliwek jest nam dobrze znana, to olej laurowy już nie.

Wawrzyn szlachetny (Laurus nobilis L.) zwany jest także laurem szlachetnym lub drzewem bobkowym. Laur szlachetny rośnie dziko na Półwyspie Bałkańskim i w Azji Mniejszej. Uprawia się go w wielu krajach na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Jest wiecznie zielonym krzewem lub niewielkim drzewem o czarnej korze.

Suszone, aromatyczne liście wawrzynu są od dawna powszechnie używaną na całym świecie przyprawą. Znano je już w starożytności, a średniowieczne uczty zaczynały się często od dania złożonego z gotowanych jabłek i fig, zapiekanych z liśćmi laurowymi. Dawne książki zielarskie zalecały wawrzyn jako środek wywołujący poty, silnie moczopędny, a także przeciw wszelkim zatruciom.

Obecnie surowcem leczniczym są liście wawrzynu (Folium Lauri), owocki wawrzynu (Fructus Lauri) oraz olej z owoców (Oleum Lauri).

Z liści wawrzynu pozyskuje się olejek eteryczny o właściwościach antyspetycznych, bakteriobójczych, przeciwbólowych i rozkurczowych. Ze świeżych owocków - ciemnobrunatnych, prawie czarnych jagód, tłoczy się olej (Oleum Lauri).

Mydło, które wytwarza się z dodatkiem oleju laurowego ma wszystkie właściwości tego oleju.

Ciekawy jest sam proces produkcji tego mydła. Mydło z Aleppo wyrabiane jest z tradycyjnych surowców, rzemieślniczymi metodami.

Stosuje się oliwę z oliwek jako główny składnik, który po zmieszaniu z ługiem (wodorotlenkiem) sodowym w ogromnych kotłach i gotowaniu w temperaturze 200°C całkowicie zamienia się w glicerynę i sól sodową. Tuż przed ostatecznym końcem zmydlania dodawany jest olej laurowy. Ług spuszcza się z kotła, a mieszaninę mydlaną tak długo przepłukuje się świeżą wodą, aż do zaniku ługu. Pozostawia się na noc, do całkowitego odparowania wody i wystudzenia. Pastę mydlaną rozprowadza się na podłożu w ogromych halach. Kiedy mydlana masa zaczyna zestalać się tnie się ją na kawałki. Każdy kawałek zostaje ostemplowany charakterystyczną pieczęcią. Na tym nie koniec. Tak przygotowane mydło układa się w wysokie kolumny w przewiewnych pomieszczeniach, gdzie schnie minimum 9 miesięcy. Mydło dojrzewa i twardnieje. Pod wpływem utleniania się kolor zmienia się z ciemnej zieleni, poprzez ochrę do beżowego piasku. Wewnątrz mydło ma zielony, niezmieniony kolor. Można po tym poznać jak długo mydło było suszone, jaki jest jego wiek.


Mydło z Aleppo można stosować do mycia twarzy i ciała, do mycia włosów i prania. Poleca się go do każdej skóry, suchej i tłustej, oraz tej z problemami takimi jak trądzik, egzemy i łuszczyca.

Dobre mydło z Aleppo ma jeszcze jedną cechę - w wodzie nie tonie, pływa. Sądzę, że to w myśl porzekadła: oliwa na wierzch wypływa.

Cena mydła zależna jest od zawartości oleju laurowego. Im go więcej tym mydło jest droższe.

Ogromny wybór mydeł z Aleppo znalazłam w Biolanderze.
Zapraszam na zakupy.
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej.




4 listopada 2011

... aby zachować urodę ulubionych książek...

Nie napiszę o nowej wodzie kwiatowej, zmysłowo pachnącym mydle czy ulubionym innym kosmetyku. Proponuję poświęcić kilka chwil „pielęgnacji” naszych .... książek. 
 
Lubię książki. Mój księgozbiór wciąż powiększam. Przez lata nazbierało się trochę woluminów. Niektóre z nich są moimi równolotakami.
Starzeją się. Ich uroda także przemija. Kartki pożółkły, a papier nie pachnie już tak przyjemnie....

Nieopatrznie pożyczyłam kilka książek palaczowi. Błąd karygodny! A błędy trzeba naprawiać. Znalazłam sposób na niezbyt przyjemny zapach starych książek. Pomiędzy kartki wkładam pasek... papieru ormiańskiego.

Papier ormiański, a właściwie jego protoplasta – spalana żywica benzoesowa, jest jedną z najstarszych metod skutecznej dezynfekcji.


Piękne rzeczy powstają z pasji tworzenia, z mariażu przygody i nauki. Wielu ciekawym rzeczom, bez których nie potrafimy obecnie żyć początek dały podróże. Tak było i z Auguste'm Ponsot. Pod koniec XIX wieku podróżował on po Armenii. Tam spostrzegł , że miejscowi ludzie dezynfekują i odświeżają swoje domy poprzez spalenie żywicy benzoesowej. Po powrocie z podróży wespół z farmaceutą Henri Rivier'em połączyli siły i wymyślili ciekawy sposób, aby spalać żywicę w trochę bardziej nowoczesny sposób niż czynili to Ormianie.

Żywicę benzoesową rozpuścili w alkoholu (wspaniała woń), dodali do tego jeszcze kilka aromatów i powstał pachnący płyn. W płynie tym namoczyli specjalnie preparowany papier. Musiał się on tlić pardzo powoli. Swój wynalazek nazwali papier d'Armenie.

Papier ormiański od roku 1885 wytwarzany jest w małym francuskim miasteczku Montrouge.

Używając tego pachnącego papieru do nawaniania pomieszceń należy mały pasek oderwać z książeczki, złożyć w harmonijkę i zapalony położyć w popielniczce. Będzie się tlił przez kilka minut. Zapach pozostanie na wiele godzin! 


Szkoda mi jednak pachnące paski papieru obrócić w popiół. Nie palę ich, aby nacieszyć się wonią żywicy benzoesowej.

Papier ormiański to perfumy moich książek. Nadaje im piękny, ciepły zapach. Książki pachną wanilią, różą, bursztynem.

Zatrzymam się jeszcze przy żywicy benzoesowej. Uzyskuje się ją z dziko rosnącego drzewa o nazwie styrakowiec benzoesowy (Stryrax benzoin Dryander). Dominuje ono w okołorównikowych lasach Azji (od Indii aż po Indonezję) oraz na Sumatrze.

Żywicę benzoesową sumatrzańską (Rezina Benzoe Sumatra) nazywaną też balsamem sumatrzański otrzymuje się po zranieniu pni i gałęzi drzewa. Przemysł farmaceutyczny zaaodoptował tę żywicę jako środek bakteriobójczy. Z żywicy sporządza się także nalewkę, taką jaką sporządził Henri Rivier. Służy ona nastęnie do aromatyzaowania maści, mazideł i kremów. Styrakowce używane są także w przemyśle perfumeryjnym oraz do wyrobu trociczek i kadzideł.

Lubię ciepłe, mocne wonie. Moje książki także! 

Papier d'Armenie kupiłam w Biolanderze.
Zapraszam na zakupy.
Z moim kodem rabatowy ep-0882 - 5 % taniej!


3 listopada 2011

Hydrolatowe résumé

Hydrolaty (wody kwiatowe) to moje wielkie kosmetyczne odkrycie. Od lat nie potrafiłam wyobrazić sobie pielęgnacji cery bez toników. Tonik to była konieczność. Wraz z odkrywaniem naturalnych kosmetyków odkryłam hydrolaty (wody kwiatowe). I teraz bez nich nie potrafię żyć. Jaką mają przewagę nad tonikami? Czystość i prostota. Żadnej chemii. Przez dwa lata przyjaźni z hydrolatami firmy Argile Provence zużyłam kilkanaście litrów tych cudownych wód kwiatowych.
I nie umiem zdecydować, który lubię najbardziej. Z tego powodu stosuję wszystkie tej firmy, które są dostępne. Mam cerę mieszaną. Tak sobie myślę, że nie można zaszufladkować hydrolatów. Ten do takiej cery, ten do innej. Skóra ma różne potrzeby i różne apetyty. Dlatego używam różnych wód kwiatowych.
Są one cudowną pozostałością po destylacji surowców roślinnych z parą wodną. Rośliny oddają nam z siebie wszystko, moc olejków eterycznych oraz delikatną wodę.


Woda różana ma właściwości łagodzące i rozjaśniające, nawilża skórę. Jest naturalnym kosmetykiem przeciwzmarszczkowym. Regeneruje skórę wrażliwą i przesuszoną, że skłonnością do pękających naczynek. Sprawia, że skóra staje się elastyczna, promienna i jedwabiście gładka. Wspaniała woń świeżo zerwanych różanych płatków daje poczucie błogiego relaksu.

Hydrolat rumiankowy jest nieoceniony w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie. Wodę rumiankową wykorzystuję także jako kompres na zmęczone oczy.

Hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy polecany jest do cery tłustej, trądzikowej, naczynkowej, zaczerwienionej, wrażliwej, delikatnej i dojrzałej. Reguluje wydzielanie sebum, uszczelnia naczynka, działa łagodząco i antyoksydacyjnie. Wspomaga walkę ze zmarszczakami chroniąc kolagen przed rozkładem. Zapach lekko pobudza i daje chęć do stawienia czoła codziennym wyzwaniom.

Woda oczarowa jest niezrównana w pielęgnacji cer mieszanych. Wspaniale łagodzi podrażnienia, odświeża i napina skórę. Dobrze matuje tłustą strefę „T”. Siateczka drobnych naczynek także jest mniej widoczna
Hydrolat bławatkowy znalazł zastosowanie w demakijażu oczu. Dobrze usuwa cienie i tusz, nie drażniąc przy tym oczu. Łagodnie nawilża delikatną skórę wokół oczu. Kompres z tego hydrolatu położony na zmęczone powieki działa jak kilka godzin snu.
Woda lawendowa to moja "woda na dobranoc". Kojący zapach lawendy wycisza duszę. Skóra także szykując się na spoczynek z tym hydrolatem spokojnie zasypia.

Z hydrolatów, które są dostępne w Biolanderze jest jeszcze jeden – werbenowy. Nie znam go jeszcze. Być może już wkrótce działanie tej wody nie będzie dla mnie tajemnicą.


Za to, że każdego dnia te wody kwiatowe mojej cerze oddają to co mają w sobie najlepszego – delikatną i łagodną siłę samej Matki Natury zamkniętą w koszykach rumianku, płatkach róży, listkach oczaru, kwiatkach bławatka, pomarańczy i lawendy.

Firma Argile Provence zamknęłą te skarby w pięknych szafirowych szklanych butelkach. Jakość hydrolatów potwierdza certyfikat Cosmebio.

Zachęcam do wypróbowania wód kwiatowych. Jestem przekonana, że je polubicie, tak ja je polubiłam.

Decydując się na zakup hydrolatów,
a także innych kosmetyków w Biolanderze
warto pamiętać o kodzie rabatowym ep-0882 !

Daje on 5 % zniżki!

1 listopada 2011

Na dzień dobry - woda z gorzkiej pomarańczy

Kwiaty gorzkiej pomarańczy (Citrus aurantium L. ssp. amara syn. Citrus bigaradia Risso et Poit.) są w kosmetyce naturalnej jednym z najbardziej ekskluzywnych i poszukiwanych surowców. Pomarańcza gorzka rośnie dziko w południowo-wschodniej Azji, a uprawia się ją w wielu krajach o ciepłym klimacie. Główni plantatorzy znajdują się w Hiszpanii, RPA oraz na wyspach Morza Karaibskiego, zwłaszcza na Haiti.

Drzewo pomarańczowe mierzy ok. 10 m, ma białe kwiaty i dobrze znane nam owoce.

W lecznictwie i kosmetyce stosuje się zewnętrzną owocnię pomarańczy (Exocarpium Aurantii amari), niedojrzały owoc pomarańczy (Fructus Aurantii immaturus) oraz olejek z owocni, liści i kwiatów (Oleum Aurantii).

Zbierane ręcznie wczesną wiosną kwiaty, w początkowej fazie otwierania się pączków, poddaje się działaniu pary wodnej (destylacji), w wyniku, której powstaje woda kwiatowa (hydrolat) oraz jeden z najcenniejszych olejków eterycznych świata zwany neroli.


Olejek neroli (zwany także Bigarade) ma przede wszystkim znakomite działanie tonująco-uspokajające przy wszelkiego rodzaju napięciach nerwowych oraz zaburzeniach pracy serca. Jego zapach jest wyjątkowo piękny, ciepły, mocny i szlachetny. Różni się od zapachu olejku pomarańczowego (ze skórek) oraz tego z liści. Olejek neroli wchodzi w skład najlepszych wód kolonskich i perfum.

Neroli może być otrzymywane z kwiatów gorzkiej pomarańczy (Citrus Aurantium var. amara) lub słodkiej pomarańczy (Citrus Aurantium var. dulcis). Porównując, hydrolat z kwiatów słodkiej pomarańczy ma on mniej odurzający zapach od tego z kwiatów gorzkiej pomarańczy.
Wykorzystanie kwiatów pomarańczy w kosmetyce nie jest odkryciem naszych czasów.
Kwiaty pomarańczy stosowane były w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie w celach dekoracyjnych, a także do odświeżania i dezynfekcji pomieszczeń, do kąpieli i do namaszczania.

Ciekawa jest historia samej nazwy olejku neroli. Pochodzi ona od miejscowości Nerola we Włoszech. Żona jednego z książąt Neroli perfumowała tym olejkiem rękawiczki i dodawała go do kąpieli.
 Nie będę namawiała doużywania olejku neroli w aromaterapii. Sama także go nie stosuję z uwagi na wysoką cenę.
Pamiętacie pewnie, że po uzyskaniu olejku eterycznego pozostaje woda destylacyjna. I na niej się skoncentrujmy - na wodzie z kwiatu gorzkiej pomarańczy.

Działanie hydrolatu z kwiatów gorzkiej pomarańczy:
- działa antybakteryjnie i lekko ściągająco,
- reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum,
- zmniejsza zaczerwienienie, wybroczyny, uszczelnia naczynka,
- działa łagodząco, antyzapalnie,
- działa antyoksydacyjnie,

- regeneruje, wspomaga walkę z przedwczesnymi zmarszczkami, chroniąc przed rozkładem kolagenu.
 
Woda ta ma jeszcze jedną zaletę - zapobiega tworzeniu się ciemnych plam na skórze.

Hydrolat z kwiatów pomarańczy polecany jest do cery tłustej, trądzikowej, naczynkowej, zaczerwienionej, wrażliwej, delikatnej i dojrzałej.

Wielokrotnie pisałam, że wody kwiatowe (hydrolaty) zastępują toniki. Trudno mi się zdecydować ,którą lubię bardziej. Czy tę różaną, czy tę z gorzkiej pomarańczy. Obie doskonale sprawdzają się w pielęgnacji mojej mieszanej cery. Stosuję więc obie zamiennie jako toniki na rozpoczęcie dnia. Zapach tej wody sprawia, że radośnie zaczynam dzień.

Decydując się na zakup wody w kwiatów gorzkiej pomarańczy ,
a także innych kosmetyków w Biolanderze
warto pamiętać o kodzie rabatowym ep-0882 !
Daje on 5 % zniżki!

Hammam - namaszczanie ciała olejem arganowym

Trochę czasu minęło od ostatniej wizyty w hammamie. Mamy już za sobą gorące baseny, salę parową. Ciało zostało oczyszczone za pomocą czarnego mydła i glinki rhassoul.
Włosy zaznały dobroczynnego działania beloun. Ciało już się schłodziło.

Czas więc na ostatni etap orientalnej pielęgnacji.
Twarz tonizuje się wodą różaną. Ma ona właściwości łagodzące i rozjaśniające, nawilża skórę. Jest także naturalnym kosmetykiem przeciwzmarszczkowym. Regeneruje skórę wrażliwą i przesuszoną, ze skłonnością do pękających naczynek. Sprawia, że skóra staje się promienna i elastyczna. Urzekający zapach pełni rolę subtelnych perfum.

Czas, aby ciało poddać namaszczeniu. Rozgrzana skóra z łatwością będzie chłonęła każdy kosmetyk. Kobiety Orientu dla dopełnienia rytuału hammam stosują olej arganowy. Namaszczają nim całe ciało. Wiemy, że ten cudowny dar natury pochodzi z Maroka


Olej arganowy jest bardzo dobrym środkiem do masażu ciała. Stosowanie oleju odbudowuje płaszcz hydrolipidowy i zwiększa zawartość składników odżywczych w skórze.
Olej arganowy nawilża i ujędrnia skórę, działa rewitalizująco, przeciwdziała procesom strarzenia skóry. Poprawia elestyczność i jędrność. Dzięki obecności witaminy E, doskonale chroni komórki ciała przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Jest znakomitym olejkiem do opalania, ponieważ skutecznie chroni skórę przed działaniem promieni słonecznych. Zastosowany po opalaniu złagodzi podrażnienia i poparzenia skóry.

Przeznaczony jest dla każdego rodzaju skóry, wrażliwej, dojrzałej, alergicznej, trądzikowej i suchej. Regeneruje naskórek. Można stosować go do masażu miejsc dotkniętych cellulitem. Zabieg ten spowoduje widoczną poprawę stanu skóry. Arabki często olejem arganowym nacierają włosy. Hammam sprzyja takiej pielęgnacji. Ja także stosuję olej arganowy do włosów. Wcieram go we włosy przed wejściem do sauny. Włosy są wspaniale zabezpieczone przed gorącym powietrzem sauny. Ciepło sprawia, że aktywne składniki dobrze się wchłaniają. Olej arganowy wmasowany w ręce i w paznokcie nadaje skórze dłoni odpowiednią wilgotność. Sprawia, że paznokcie przestają się łamać.


Olej arganowy jest wszechstronny. Znalazł zastosowanie w kuchni i medycynie, niezastąpiony jest w pielęgnacji ciała.


Wspominałam wielokrotnie, że cenię sobie kosmetyki z certyfikatem ECOCERT lub COSMEBIO.


Na uwagę w tym produkcie zasługuje jeszcze jedna rzecz, a mianowice szklana szafirowa butelka.
Uważam, że nie ma lepszego miejsca dla przechowywania oleju niż szklana butelka.

Olej arganowy wykorzystuję na wiele sposobów. Odkąd go poznałam nie potrzebuję balsamów do ciała. Doskonały jest także w roli kremu na noc. Rano cera jest świeża i wypoczęta.

Spotykam się z opiniami, że oleje “zapychają”. Mam cerę mieszaną i nie zauważyłam czegoś takiego. Na myśl przychodzi mi coś innego. A może olej, który "zapycha" jest z domieszką parafiny lub jakiegoś innego oleju mineralnego? Pod taką "pierzynką" skóra nie będzie oddychała.

Dlatego polecam produkt dobrej firmy, który nabyłam w Biolanderze.

Decydując się na zakup oleju arganowego,
a także innych kosmetyków w Biolanderze
warto pamiętać o kodzie rabatowym ep-0882 !
Daje on 5 % zniżki!

Certyfikat COSMEBIO

Na rynku niemalże codziennie pojawia się wiele produktów, których producenci reklamują je jako naturalne, ekologiczne, biologiczne. Czy mamy wierzyć w takie zapewnienia bezkrytycznie? Z pewnością nie. Na rynku brak jest uregulowań prawnych dotyczących kosmetyków naturalnych. Z pomocą przyszły niezależne organizacje certyfikujące, które nakładają na producentów wiele warunków do spełnienia, aby mogli oni swe wyroby oferować jako ekologiczne, organiczne czy biologiczne.
Jedną z takich organizacji jest COSMEBIO. Powstała ona w 2002 roku.

Organizacja COSMEBIO nadaje produktom logo BIO lub ECO.

Wymagania Cosmébio: co gwarantuje to logo?

Certyfikat Cosmébio zapewnia przejrzystość w zakresie składników i procesów produkcyjnych wykorzystywanych w kosmetykach ekologicznych.
Zgodnie z tymi zasadami, produkty z logo BIO lub logo ECO zawierają głównie składniki naturalne i pochodzenia naturalnego. Cały skład produktu jest dokładnie kontrolowany wg ścisłych zasad:

- produkt ekologiczny musi zawierać co najmniej 95% składników pochodzenia naturalnego, naturalnych lub z rolnictwa ekologicznego (we wszystkich przypadkach odsetek jest jeszcze większy niż 95%).

Certyfikat Cosmebio zezwala na użycie w minimalnej ilości (znikomej) syntetycznych substancji, które nadal nie są dostępne w postaci naturalnej (składniki te muszą spełniać bardzo wąskie wymagania, tzw. listy pozytywnej, wykluczającej stosowanie PEG, silikonów, pochodnych przemysłu petrochemicznego).

Spośród surowców roślinnych, przynajmniej 95% musi mieć jakość biologiczną (pochodzić z upraw biologicznych) .


Ponadto certyfikat określa:

- zakaz stosowania syntetycznych zapachów lub barwników,


- wykluczenie konserwantów syntetycznych, takich jak paraben lub fenoksyetanol,


- wykluczenie substancji pochodzenia petrochemicznego (parafina, silikon, PEG),


- wykluczenie roślin genetycznie modyfikowanych,


- zabronione są obróbki jonizacyjne.


Poszanowanie natury powinno być całkowite. Zabronione jest testowanie kosmetyków na zwierzętach. Procesy pozyskiwania surowców nie mogą zanieczyszczać środowiska.
Opakowania muszą ulegać biodegradacji lub nadawać się do ponownego użytku (recyklingu).
Konsument musi uzyskać całkowitą i przejrzystą informację dotyczącą użytych składników i całości etapów produkcji aż do produktu finalnego. Procent składników naturalnych i procent składników bio jest jasno wskazany na wszystkich opakowaniach produktów certyfikowanych, noszących znaki BIO i ECO.


Jak czytać etykiety?




Etykieta BIO:

  • co najmniej 95 % składników naturalnych lub pochodzenia naturalnego
  • co najmniej 95 % składników roślinnych z rolnictwa ekologicznego
  • co najmniej 10 % wszystkich składników jest w upraw ekologicznych

Etykieta ECO:

  • co najmniej 95 % składników naturalnych lub pochodzenia naturalnego
  • co najmniej 50 % składników roślinnych z rolnictwa ekologicznego
  • co najmniej 5 % wszystkich składników jest w upraw ekologicznych



Mam nadzieję, że trochę łatwiej będzie Wam czytać etykiety na opakowaniach kosmetyków.

    LinkWithin

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...