Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feniqia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feniqia. Pokaż wszystkie posty

30 września 2012

Konkurs "Urodziny Bianki" ... czas na tort


Czas na urodzinowy torcik u Bianki czyli rozstrzygnięcie konkursu ogłoszonego dwa tygodnie temu.
 
 
 
Bardzo dziękuję za życzenia. Wyniki konkursu miałam chciałam podać wczoraj, ale …
Z samego rana wszystko przygotowałam. Mydełka zapakowałam, losy powstały, chwyciłam za aparat, by wszystko uwiecznić i … TRAGEDIA! Mój aparat odmówił współpracy! Więc zamiast pisać notkę pojechałam do serwisu. Dobrze, że aparat był jeszcze na gwarancji. To jedyna pociecha, bo okres oczekiwania na aparat załamuje. Przez dwa lub trzy tygodnie pewnie blog będzie ział pustką L
 
Wracając do konkursu. Chętnych na Alepię było 11 dziewczyn, na mydełka od Feniqii 14. Z Waszych komentarzy wynika, że z Alepią wiele osób już się zaprzyjaźniło na dobre. Feniqia jest mniej znana. Laureatki będą mogły poznać także mydła Gaiia.
Zestaw Alepia trafi do Petry Chadzypanagiotis
 
Zestaw Feniqia otrzyma Czerwony Tulipan

 

Czekam na Wasze dane do wysyłki na adres: naturalna-bianka@o2.pl
Niech mydełka dobrze Wam służą!
Dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Mam nadzieję, że dalej będziecie do mnie wpadać poznawać naturalne kosmetyki. Bardzo martwi mnie brak możliwości robienia zdjęć. Przejrzę archiwa, może znajdę jakieś kosmetyki sfotografowane, o których jeszcze nie pisałam. Miłego popołudnia. Bianka

28 września 2012

Stara miłość nie rdzewieje ... czyli o jaśminowym mydle Alep Premium


Mydło Alep Premium jaśminowe było jednym z pierwszych alepowych mydeł, po które sięgnęłam kilka lat temu robiąc moje pierwsze zakupy w Biolanderze. Uwielbiam wszystkie kosmetyki wykorzystujące woń jaśminu. Roślina ta pochodzi z tropikalnych, ciepłych rejonów Azji Południowo-Wschodniej oraz Chin. Liczy około 200 gatunków. Ten niezwykły krzew o białych, żółtych lub różowych kwiatach zachwyca swoim zapachem.

 
Znam dwa olejki jaśminowe. Jednym z nich jest olejek jaśminowy Sambac. Otrzymuje się go w wyniku ekstrakcji kwiatów Jasminum Sambac, gatunku występującego w Azji Południowej. Olejek ten posiada charakterystyczny, egzotyczny, zniewalający zapach. W odróżnieniu od jaśminu wonnego  (jasminum grandiflorum) Sambac rozkwita nocą, zamykając kwiaty nad ranem. Jaśmin Sambac jest kwiatem narodowym Indonezji gdzie jest nazywany ‘Melati’. W Indonezji jest wykorzystywany w trakcie ceremonii ślubu oraz podczas nocy poślubnej. Jaśmin symbolizuje czystość, wieczną miłość oraz godność.
 

Drugi olejek uzyskiwany jest z kwiatów jaśminu wonnego (Jasminum grandiflorum) uprawianego w Indiach. Ma także zmysłowy, egzotyczny zapach. Olejek jaśminowy jest bardzo drogi. Do wyprodukowania 1 kg olejku potrzebna jest 1 tona kwiatów. Oznacza to, że około 400 małych kwiatów daje 1 kroplę olejku jaśminowego. 
Rozpisałam się na temat jaśminu. Pora więc kilka zdań poświęcić mydłu Alep Premium z Jaśminem.
 
 
 
Mydło to różni się od klasycznego mydła z Aleppo. Inny jest proces jego wytwarzania. Różni się także składem. Mydła Alepii Premium wytwarzane są w oparciu o oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia. Ale nie tylko. W mydłach tych oczywiście mamy olej laurowy. Bez niego nie może być przecież alepowego mydła. W składzie znajduje się także olej z nasion bawełny i oklej kokosowy. Oleje te nadają mydłu delikatność. Wspomniałam, że mydło premium inaczej powstaje. Wytwarza się je w procesie zmydlania tłuszczu na zimno. Oleje, z których powstaje mydło podgrzewane są tylko do temperatury około 70 stopni. Tak uzyskane mydło bogate jest w glicerynę. Nie jest to tak twarde mydło jak klasyczny alep. Mydła Premium suszy się krócej niż te klasyczne. Tylko trzy miesiące.
 


 
Bardzo lubię mydło jaśminowe. Za piękny zapach i delikatną pianę. Jest to jedyne twarde mydło, którym od czasu do czasu lubię umyć włosy. Oczywiście nie zapominam o octowej płukance.
Polecam to mydło miłośniczkom jaśminu. Oczaruje Was.
Mydła Alep Premium kupicie w Biolanderze!
Z Moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

Dodam tylko, że jaśminowe mydło Alep Premium jest do wygrania w moim urodzinowym konkursie (klik).
Moje uwielbienie woni jaśminu skutkuje tym, że zawsze mam w zapasie jakieś jaśminowe mydło. Oto moje skarby:

 

14 września 2012

Konkurs: Urodziny Bianki z Alepią, Feniqią i Gaiią w tle

Zawsze bardzo czekam na dzień moich urodzin. Mimo upływającego czasu czuję radosne  podniecenie. Kwiaty, upominki, tort …. Mimo, że do dnia moich urodzin jeszcze kilka miesięcy, to już dzisiaj cieszę się na moje blogowe urodziny, które przypadają w niedzielę.
To fantastyczne takie podwójne urodziny. Z okazji tych pierwszych otrzymujemy podarunki.  Urodziny blogowe to okazja, aby dać coś od siebie. Ale po kolei.
 
Rok temu napisałam pierwszą notkę.
Cieszę się, że piszę dla 173 osób. Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście.
Powstały 184 posty.   Komentowaliście moje posty (i ja razem z Wami) 918 razy.
Zajrzeliście do mnie 51 900 razy! Najpopularniejszy napisany przeze mnie post to „Krótka opowieść o lawendzie”. Wyświetlono go 2468 razy!
Tyle urodzinowej statystyki.
Jeśli są urodziny, to muszą być prezenty.
 
Moim dla Was prezentem jest:
 
KONKURS: URODZINY BIANKI

 

Zasady konkursu:

1 ) Konkurs trwa od 14.09.2012 do 28.09.2012 (włącznie) do godziny 24 : 00

2 ) Zadanie konkursowe polega na dokończeniu zdania:

Chcę wypróbować mydła Alepii (lub Feniqii) bo ….

Dokończcie to zdanie wybierając jednocześnie dla siebie zestaw mydełek, w którym przeważa Alepia lub Feniqia.


3 ) Warunki udziału w konkursie:

Dołączenie do grona publicznych obserwatorów bloga Naturalna Bianka

 
Pod notką konkursową na blogu należy zamieścić:

 
·         Obserwuję blog jako.... ( nazwa użytkownika )

 
·         Zdanie „Chcę wypróbować mydła Alepii (lub Feniqii) bo ….” napiszcie pod tą notatką

 
4) Jeśli:

Polubicie profil Naturalna Bianka na Facebooku

Polubicie profil Biolander Kosmetyki Naturalne i Bio na Facebooku
będzie mi bardzo miło (nie jest to warunek konieczny).

 

Dwoje laureatów konkursu zostanie wyłonionych ze wszystkich nadesłanych odpowiedzi w drodze losowania.

 
Nagrodami w konkursie są dwa zestawy naturalnych mydeł ufundowanych przeze mnie.

 

Zestaw I Alepia
Mydło Alep Brunatne 30 % Laurie
Mydło Alep Premium Jaśminowe
Mydło Gaiia Le gardien

 
Zestaw Alepia otrzyma osoba, która zadeklarowała chęć wypróbowania mydeł Alepii.

 
Zestaw II Feniqia
Mydło Feniqia Aroma Musc &Ambre
Mydło Feniqia Oliwkowe Oryginalne Eternel
Mydło Gaiia Le gourmand

 

Zestaw Faniqia trafi do osoby, która chce właśnie te mydła. W każdym z zestawów znajduje się jedno mydło Gaiia.

Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 3 dni od daty jego zakończenia.

Zapraszam do świętowania urodzin Naturalnej Bianki.
 
 

24 sierpnia 2012

Kunszt i wiedza Bliskiego Wschodu ... czyli o mydle z ałunem i kurkumą od Feniqii

Moi czytelnicy wiedzą doskonale, że jestem wielką fanką mydeł. Przebogata oferta w Biolanderze  zadowoli nawet najwybredniejszych klientów. Mam oczywiście swoich faworytów. Obok mydeł Alepii, są to mydełka pochodzące z Suku Khan Al-Saboun. Wybór mydeł od Feniqii jest ogromny. Muszę przyznać, że mam ochotę spróbować każdego. Małe kosteczki i okrągłe kule dają różne doznania. Czasami zastanawiam się czy życia wystarczy na wypróbowanie wszystkich kuszących mnie mydeł. 
 
Feniqia oferuje okrągłe mydła przypominające małe pączki w dwóch liniach :"Le savon des Aromes" i "Le savon des Vertus". O pięknie pachnącej kuli o nazwie Musc już pisałam.
 
Dzisiaj czas na „Le savon des Vertus” Ałun i Kurkuma czyli mydło o właściwościach leczniczych z ałunem i kurkumą.
 
 
Ałun jest znany od dawna z właściwości ściągających i antyseptycznych. Reguluje w sposób naturalny i delikatny pocenie się. Nie blokuje funkcji gruczołów potowych. Działa tylko na bakterie rozkładające pot. Bardzo cenie sobie ałun za jego delikatność i skuteczność. Nie wyobrażam sobie, aby mogła używać innych dezodorantów niż tylko te oparte na ałunie. Z ciekawością sięgam także po inne kosmetyki, w których wykorzystano ałun. Mydło z ałunem sprawdza się doskonale w higienie całego ciała. Na Bliskim Wschodzie to mydło jest używane do higieny intymnej kobiet. I ja lubię je używać do takiego celu.
Muszę dodać, że nie jest to moje pierwsze mydło z ałunem. Miałam już to mydełko. Poprzednia kulka była biała, pachniała kokosem. Nowa formuła została wzbogacona o kurkumę. Od czasów starożytnych kłącze ostryżu (kurkumy) znane było ze swoich właściwości koloryzujących. W Azji stosowano je także w leczeniu różnych schorzeń. Odkryto, że substancje zawarte w kurkumie działają bakteriobójczo.
 
Dzięki kurkumie kulka nabrała delikatnej beżowej barwy. Pachnie zupełnie inaczej. Przepięknie! Jak każde mydło Feniqii. Przyjemności ze stosowania tego mydła dostarcza nie tylko piękny zmysłowy zapach. Mydło wytworzono ręcznie w oparciu o oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia, olej ze słodkich migdałów oraz olej kokosowy. Mydło wzbogacono miodem, aby lepiej rozprzestrzeniał się jego zapach. W połączeniu z wodą ta beżowa kulka daje delikatną, kremową białą pianę.
Skóra po kąpieli z tym mydłem delikatnie pachnie przez kilka godzin. Mam wrażenie jakbym zastosowała pachnący balsam.
To kolejny klejnot od Feniqii. Połączono w tej kulce kunszt i wiedzę Bliskiego Wschodu.
 
Zapraszam do świata zapachów Feniqii
dostępnych w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

2 sierpnia 2012

To co dobre kończy się .... czyli „Projekt denko naturalnych kosmetyków” według Bianki - odsłona lipcowa

Czas szybko biegnie. A moje naturalne kosmetyki wcale tak szybko się nie zużywają. To zdecydowany atut. Są takie, które znikają szybko. Wiadomo tymi ostatnimi są mydła. Są i takie kosmetyk, które towarzyszą mi znacznie dłużej.


Wczesne lato to czas, kiedy oczarowują nas kwitnące róże. Ja uwielbiam szczególnie te dzikie, na skraju pól i łąk. Królowało, więc w mojej łazience typowo kobiece różane mydełko Eglantine (klik).
Trudno, aby męska cześć rodziny była tym zachwycona. Róża może nie znajdowała aprobaty z powodu typowo kobiecego pudrowego zapachu, ale glinka biała z nutą świeżych cytrusów znalazła uznanie. Ja też byłam z tego mydełka z białą glinką  zadowolona (klik).



Skończyła się także Alepia z czerwoną glinką (klik). Bardzo pomogła mojej cerze  w walce ze skutkami wiosennego odtruwania organizmu. W ostatnim czasie sporadycznie sięgałam po to mydełko. Uważam, że to numer jeden do zadań specjalnych.
 
Jestem wielką admiratorką hydrolatów. Co jakiś czas zobaczycie pustą szafirową butelkę charakterystyczną dla Argile Provence. Tym razem skończyła się lawenda (klik).To mój ulubiony hydrolat do wieczornej pielęgnacji cery.

Kilka dni temu zobaczyłam także dno w małej butelce płynu micelarnego Argile Provence. 100 ml wystarczyło mi na prawie 3 miesiące. Jak już wcześniej wspominałam płynem tym zmywam tylko makijaż oczu. Szukając wpisu na blogu na jego temat uświadomiłam sobie, ze jeszcze tego produktu Wam nie zrecenzowałam. To wielkie niedopatrzenie z mojej strony. Miałam napisać już dawno.
 
Gapa ze mnie potworna. Przez trzy miesiące stosowałam świetny krem na dzień i też nie wspomniałam Wam o tym ani słowem. Chodzi mi o Pur Aloe Odżywczy krem do twarzy z 35 % zawartością soku z aloesu od Ciel d’Azur en Provence. Mam cerę mieszaną. Krem ten bardzo dobrze sprawdzał się pod makijażem. Dzisiaj chciałam przygotować recenzję, a tu przykra niespodzianka. Nie mam zdjęć. Puste opakowanie niestety nie nadaje się na modelkę.

W pielęgnacji ust przez ostatnie miesiące towarzyszyło mi masło karite o smakowitym waniliowym zapachu (klik). Wydawać się może, że 5 ml to bardzo mało. Masło jest jednak bardzo wydajne. Stosowałam je od końca zimy. To przecież prawie pół roku. Stąd wniosek, że na miesiąc potrzebowałam 1 ml. Warto kupić to maleństwo.

Zakochałam się w Morzu Martwym, a właściwie w błocie pochodzącym z jego wybrzeży (klik). Nigdy wcześniej nie stosowałam błota pachnącego solą i wodorostami. Doświadczenie dla mnie było niesamowite. Taką błotną maseczkę nakładam najczęściej podczas kąpieli w wannie. Wystarczyło zamknąć oczy, aby przenieść się setki kilometrów na dziką plażę gdzieś w Jordanii.


Wspominałam już, że do ciała nie używam balsamów. Wolę olejki lub masło karite. Bardzo lubię też pachnące kosmetyki. Oczywistym jest, że nie mogłam nie mieć olejku o zapachu jaśminu (klik).


Taki pachnący olejek nie jest kosmetykiem do stosowania na co dzień. Szybko by spowszedniał. Olejek stosowałam nie częściej niż raz w tygodniu. Stworzyłam sobie swój mały jaśminowy rytuał. Uwielbiam Feniqię za magię, którą wnosi w codzienność dzięki zapachom.
Pewnie dziwicie się, dlaczego tak mało zużywam kosmetyków do włosów.  Używam szamponu z pokrzywy Douce Nature. Litr szamponu wystarcza naprawdę na długo. Skończyła się jednak moja jedna z ulubionych odżywek. Nazywam ją werbenową (klik) z powodu jej zapachu. Wystarczyła mi na pół roku.

Wśród zużytych kosmetyków nie ma takiego, który by mnie rozczarował. Hydrolat lawendowy ma u mnie ugruntowaną pozycję. Tak jak micel. Kea Karite to dobra marka. Pamiętajmy, że kupując te produkty pomagamy kobietom z Mali. Olejek Feniqii kupię ponownie. Tylko, że o innej nucie zapachowej. Ciekawa  jestem tego różanego.

Krem z aloesem także jeszcze kupię. I nie zapomnę o zdjęciach do recenzji. Błoto z Morza Martwego to moje odkrycie bieżącego roku. A jeśli chodzi o mydła… w Biolanderze jest taki wybór, że czasem zastanawiam się czy życia wystarczy, aby spróbować każdego.

Czas na finansowe podsumowanie. Koszt kosmetyków to 344,90 zł. Nie jest to oczywiście koszt miesięczny. Wiele z tych kosmetyków używałam około 3 miesięcy. Olejek jaśminowy miałam rok czasu. Do zużyć powinnam dorzucić jeszcze płatki kosmetyczne Douce Nature. Jedno opakowanie wystarcza mi na miesiąc. „Wykończone” kosmetyki mają już swoich następców. Jako klasyczna ciekawska kobieta nie mogę oprzeć się nowościom. A tych w Biolanderze mamy sporo. Czas więc na zakupy.

13 czerwca 2012

Z ogrodów Semiramidy... czyli o urzekającym olejku jaśminowym do ciała Feniqii

W moich wyobrażeniach Bliski Wschód pachnie różami, korzennymi przyprawami i jaśminem. Legendarne ogrody Semiramidy niewątpliwie pachniały tym ostatnim.
Czytelniczki mojego bloga pewnie przyzwyczaiły się już do tego, że co jakiś czas piszę o kosmetykach marki Feniqia. Marka ta zachwyca mnie mydłami, peelingami i perfumami. Nie są to jednak zwykłe produkty kosmetyczne. Wszystkie one oczarowują wspaniałym zapachem. Te pachnące cudeńka perfumowane są olejkami eterycznymi. Mamy więc do czynienia z czystą naturą zapachu. Uwielbiam pachnące kosmetyki.
Nie mogłam więc nie skusić się na Urzekający olejek jaśminowy do ciała marki Feniqia.




Znany na całym świecie niezwykły krzew o białych, żółtych lub różowych kwiatach zachwyca swoim zapachem. Jaśmin jest niskim krzewem o zielonych pędach i drobnych kwiatach. Złączone w grupach kwiaty wydobywają z siebie bardzo intensywny, słodki aromat. Otwierają się w nocy i zamykają w dzień. Nie ma nic przyjemniejszego niż wieczorny spacer wśród woni jaśminu. Do Europy jaśmin został sprowadzony przez Maurów. Jego nazwa wywodzi się z perskiego i oznacza „biały kwiat”.
Jaśmin stosowany jest w aromaterapii od wieków. Olejek jaśminowy pozyskiwany jest z płatków jaśminu wielkokwiatowego za pomocą rozpuszczalników spożywczych.
Znana jest także herbata jaśminowa o licznych właściwościach zdrowotnych.

Wróćmy jednak do olejku.
Bazą tego oleju jest olej ze słodkich migdałów. Należy on do najstarszych i najlepszych olejów kosmetycznych. Tłoczy się go z nasion migdałowca (odmiany słodkie). Ma bardzo wysokie zdolności nawilżania i wygładzania skóry. Jest bogaty w kwasy tłuszczowe, proteiny, sole mineralne, witaminy z grupy B, a także A, D i E. Posiada bursztynowy kolor oraz lekki charakterystyczny zapach. Jest jednym z najstarszych i najbardziej cenionych w kosmetyce olejem.


Właściwości oleju ze słodkich migdałów:
  • wyjątkowo delikatny, neutralny, nie powoduje alergii,
  • przeciwdziała pojawieniu się rozstępów,
  • łatwo wnika w skórę, ma bardzo wysokie zdolności jej nawilżania i wygładzania,
  • zmiękcza i odżywia skórę, rozprowadzony nie daje efektu ciężkości,
  • znakomicie pielęgnuje skórę wrażliwą, suchą i bardzo suchą, przeciwdziała starzeniu się skóry,
  • wspomaga leczenie egzemy, łuszczycy, atopowego zapalenia skóry,
  • nadaje się do pielęgnacji każdego typu skóry,
  • stanowi doskonałą odżywkę do suchych i zniszczonych włosów, nadaje im połysk i zapobiega rozdwajaniu się końcówek.

Drugim ważnym olejem jest olej sezamowy. Otrzymywany jest on przez tłoczenie nasion sezamowych, ma orzechowy smak i zapach oraz żółtą barwę. Zawiera kwasy tłuszczowe, w tym te z grupy omega-6. Polecany jest jako olejek do masażu i do kąpieli. Posiada naturalne przeciwutleniacze chroniące przed wolnymi rodnikami. Jest on również doskonałym naturalnym kosmetykiem odmładzającym. Wygładza i napina skórę, nadaje gładkość i elastyczność, ujędrnia i likwiduje drobne zmarszczki. Należy do naturalnych filtrów przeciwsłonecznych. Oczyszcza ponadto skórę z toksyn i działa rozgrzewająco, a także reguluje pracę gruczołów łojowych.

Dobre oleje dla skóry to nie wszystko w tym kosmetyku. Woń jaśminu jest najważniejsza!
Olejek ten wykorzystuję na wiele sposobów. Po kąpieli nacieram jeszcze mokre ciało. Czasami stosuję ten olejek do włosów. Pachną nawet po umyciu. Zdarza się, że dodaję ten olejek do kąpieli. Lubię także łączyć go z peelingiem z soli morskiej. Wtedy moja skóra korzysta z dobrodziejstw soli   oraz cudownego aromatu. Z powodzeniem olejkiem tym można zastąpić perfumy.
Woń jaśminu, obok róży należy do moich ulubionych. Zapach jaśminu budzi skrajne emocje. Jedni go uwielbiają, drudzy wprost przeciwnie. Ja należę do tej pierwszej grupy.

Jeśli uwielbiacie woń jaśminu
Urzekający olejek do ciała jest dla Was stworzony
Kupicie go w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!


2 czerwca 2012

To co dobre kończy się ... czyli "Projekt denko naturalnych kosmetyków" według Bianki - odsłona majowa

W ubiegłym miesiącu, a właściwie w kwietniu,  sama narzuciłam sobie „projekt denko”. Ma mnie to zdyscyplinować w zużywaniu kosmetyków do samego końca. Ma także pozwolić oszacować wydatki na kosmetyki, czas przez jaki używam dany kosmetyk. W konsekwencji projekt mój ma odpowiedzieć na pytanie ile tak naprawdę kosztuje naturalna pielęgnacja.
Maj to ciężki miesiąc. Zużyłam sporo kosmetyków i tym samym braki trzeba było uzupełnić.


Oczywiście mydeł w moim domu „idzie” najwięcej. Lubimy naturalne mydła i właśnie je wybieramy najczęściej do mycia.
Uwielbiam Feniqię. Już pod koniec kwietnia sięgnęłam po rumianek. Ślicznie pachnie, delikatnie pieści skórę łagodząc podrażnienia. Drugie mydło, które towarzyszyło nam podczas kąpieli to Gaiia Le soyeux. Mydło to pachnie imbirem, kardamonem i olejkiem z drzewa różanego. Należy do dość miękkich mydeł. Bogate jest w roślinną glicerynę. Wszystkim przypadło do gustu.



Przez kilka miesięcy towarzyszyła nam Alepia 80 %. Używana była może trochę rzadziej, do mycia ciała w sytuacji kiedy pojawiały się problemy skórne. Lubię ten charakterystyczny zapach alepowych mydeł. Duża zawartość oleju laurowego nadaje jemu charakterystyczną ostrą woń i nadaje mu cech mydła leczniczego.

Szafirowa butelka po bławatkowym hydrolacie nie trafi do kosza. Nie wyrzucam tych szklanych butelek. Zawsze można je wykorzystać w jakiś twórczy sposób. A jeśli chodzi o hydrolat, stosowałam go do zmywania makijażu oczu, na zmianę z płynem micelarnym. Kiedy mam bardzo zmęczone oczy robię bławatkowy kompres. Nasączam hydrolatem płatki kosmetyczne i przykładam na 15 minut na zamknięte powieki. Relaks dla oczu wyjątkowy!


W maju przyszło także rozstać mi się z Serum Tenseur Vegetal Argile Provence. Mała butelka o pojemności 30 ml zawiera wyjątkowo wydajny kosmetyk. Używałam tego serum od połowy grudnia ubiegłego roku. Przez pierwsze dwa miesiące odrobinę nanosiłam na skórę wokół oczu raz dziennie. Zauważyłam, że zmarszczki uległy wyraźnemu spłyceniu. Po tym czasie ograniczyłam stosowanie serum do 2-3 razy w tygodniu. Serum wystarczyło mi więc na pół roku.

Jeszcze lepszą wydajnością może poszczycić się Podkład w kremie Sable Argile Provence. Każdego dnia wiernie towarzyszył mi od końca września ubiegłego roku. Makijaż robię codziennie.
Dopiero teraz pisząc ten tekst uświadomiłam sobie, że nie zrecenzowałam dla Was tego produktu. To moje wielkie zaniedbanie. Martwi mnie, że obecnie odcień sable nie jest dostępny. Kiedy tylko się pojawi sięgnę po kolejne opakowanie. A wtedy z pewnością przeczytacie co o nim sądzę.

Dwa kolejne kosmetyki także należą do tych bardziej wydajnych, pewnie dlatego, że nie używam ich codziennie. Nie wyobrażam sobie tygodnia bez stworzenia we własnej łazience chociażby namiastki hammamu.




Savon noir mam zawsze w kilku rodzajach. Przyszedł kres na Savon Noir Eukaliptusowe Charme d'Orient. Jest to jedno z moich ulubionych "czarnych mydeł". Sięgnę po nie jeszcze. Słoik, w którym było zamknięte także nie skończy w koszu na śmieci. Z powodzeniem wykorzystam go do przechowywania różnych drobiazgów. Lubię w kosmetykach to, że ich ładne i funkcjonalne opakowania można wykorzystać na wiele sposobów.

O moją suchą skórę dbało masło karite o zapachu monoi. Zapach ten przenosi mnie do raju.
Savon noir i masło karite mają już godnych następców. Wrócę jednak do obu tych kosmetyków.

Przyszedł czas na szampon Biorgane z olejem arganowym i karite bio. Firma połączyła właściwości masła karite i oleju arganowego. Zużyłam go do ostatniej kropli. Do wczorajszego mycia wypłukałam butelkę.

Skończyła się także moja ulubiona woda perfumowana. Z przykrością stwierdziłam, że nie jest dostępna.

Dużo się zebrało pustych opakowań.
Koszt opisanych kosmetyków – 474, 85 zł (bez rabatu). Dużo wyszło. Mam nadzieję, że w czerwcu niewiele zużyję kosmetyków. Czas pokaże.


Z opisanych kosmetyków opisałam:
Mydło Alepia 80 % (klik)
Mydło Gaiia Le soyeux  (klik)
Wodę bławatkową Argile Provence (klik)
Rosalia Serum Tenseur Vegetal Argile Provence (klik)
Charme d'Orient Savon Noir Eukaliptus (klik)
Masło karite Monoi Tiare La Maison du Savon de Marseille (klik)
Wodę Perfumowaną Ogród Herbaciany (klik)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...