Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kremy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kremy. Pokaż wszystkie posty

4 sierpnia 2013

W malinowym chruśniaku ... czyli o kremie na noc Supers Fruits Argile Provence

Pełnia lata to bogactwo owoców. Mam to szczęście, że fragment ogrodu porasta mały jagodnik. A w nim króluje borówka amerykańska,  agrest, porzeczki i maliny. Te ostatnie lubię najbardziej.  Zawsze szkoda przygotowywać mi ze świeżych owoców maseczki. Własne owoce wolę wykorzystać kulinarnie. Z chęcią jednak sięgam to kremy bogate w wyciągi owocowe. Jednym z nich jest Krem na noc przeciwzmarszczkowy z czerwonych owoców Argile Provence.
Krem ten to prawdziwy owocowy deser dla skóry. Zawarto w nim całe bogactwo letniego ogrodu. Mamy więc w składzie czarną porzeczkę, żurawinę, malinę oraz egzotyczny granat.
Porzeczka czarna jest bogatym źródłem witaminy C i pod względem jej zawartości ustępuje tylko owocom dzikiej róży i rokitnika. Zawiera także witaminę K, garbniki i biopierwiastki. Fitoterapia i kosmetologia szczególnie ceni porzeczkę czarną. Owoce doceniono za witaminę C i rutynę, skórki za związki hamujące rozwój bakterii. Odwary z liści działają przeciwbakteryjnie i ściągająco. Z nasion wytłacza się cenny olej o dużej zawartości kwasu gamma-linolenowego (GLA). Kosmetyki, w których wykorzystano porzeczki korzystnie działają na cerę naczynkową. Poprawiają krążenie w okolicach gałki ocznej. Redukują obrzęki i cienie pod oczami.
Wyciąg z malin działa nawilżająco, przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, pobudza regenerację skóry, wspomaga gojenie się ran, działa przeciwzaskórnikowo.
Medycyna i kosmetyka wykorzystują na swoje potrzeby różne rośliny i owoce. Coraz bardziej ceniony jest granat będący owocem granatowca właściwego (Punica Granatum).
Granat pochodzi z południowo-zachodniej Azji, ale obecnie uprawiany jest także na obszarze śródziemnomorskim, na Bliskim Wschodzie, w południowej Afryce, Chinach, Japonii, Australii, Stanach Zjednoczonych, w Ameryce Południowej i w południowej Rosji. Granat ma bardzo długą historię. Podobno uprawiany był już 5 000 lat pne. Wzmianki z Sumeru o uprawie granatów datuje się na 3 000 lat pne. Granat znajdujemy na kartach Pisma Świętego, Odysei, Tory, w zabytkach sanskrytu.
Owoc granatu ma bogatą symbolikę. Jest symbolem płodności i nieśmiertelności. W kulturze arabskiej do dziś goście weselni obsypują nowożeńców pestkami granatu, życząc im tym rytuałem płodności i wiecznej miłości.
O działaniu leczniczym owocu granatu decyduje współdziałanie składników chemicznych owocu. Owoc granatu jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o zawartość przeciwutleniaczy.
Przeciwutleniacze mają chronić nas przed skutkami działania wolnych rodników. O tym, że są ważnymi składnikami kremów wiemy od dawna.
Wśród czerwonych owoców gości także żurawina. Jest ona prawdziwym kosmetycznym hitem ostatnich lat.  Żurawina w swoim składzie posiada całą gamę składników niezbędnych dla naszego zdrowia i skóry. Przede wszystkim zawiera witaminy: A, C oraz z witaminy z grupy B, żelazo, wapń, magnez, fosfor i jod. Zawiera także błonnik kwasy owocowe węglowodany, antyocyjany, flawonoidy oraz taninę. Wszystkie te związki poprawiają funkcjonowanie naszego organizmu i stan naszej skóry.
Żurawina działa antybakteryjnie i oczyszczająco na skórę, sprawdza się w więc w kuracji dla cery trądzikowej. Stosowana jest również u osób z cerą suchą ponieważ doskonale nawilża i reguluje ph skóry. Zawartość cennych dla skóry witamin i biopierwiastków w żurawinie znakomicie odżywia skórę i poprawia jej funkcjonowanie. Żurawina przywraca również skórze promienny wygląd i blask. Prawdziwym hitem jest użycie żurawiny w kosmetykach anti-aging ponieważ zwiększa ona napięcie i jędrność skóry, wygładza drobne zmarszczki i chroni skórę przed wolnymi rodnikami.
Do czerwonych owoców dodano olej słonecznikowy i masło karite.
Olej słonecznikowy znany jest nam doskonale , oczywiście z kuchni.  Słonecznik swoją nazwę otrzymał dzięki temu, że w ciągu dnia „podąża za słońcem" i zwrócony jest zawsze w jego stronę. Roślina ta pochodzi z Meksyku. Obecnie uprawia się słonecznik w wielu krajach świata. Jego owoce, drobne pestki, są doskonałym surowcem do produkcji oleju roślinnego. Olej słonecznikowy otrzymywany jest poprzez wytłaczanie na zimno. Zawiera on kwas linolowy, woski, fosfolipidy (lecytyna), karoteny, naturalną witaminę E. Olej słonecznikowy doskonale znamy z zastosowań kuchennych. Kosmetyka także zaadoptowała go do swoich potrzeb.
 
Olej słonecznikowy jest doskonały dla osób, które mają cerę tłustą i mieszaną. Działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne to jego dodatkowe właściwości, które pozwalają kompleksowo dbać o naszą skórę.
Olej słonecznikowy wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza naskórek i regeneruje. Wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne.
Nie powoduje powstawania zaskórników. Jest to więc idealny olej do cery tłustej i mieszanej. Dodatkowo normalizuje wydzielanie sebum, a działanie przeciwzapalne pozwala na szybsze uporanie się z trądzikiem i wypryskami.
Masło karite jest powszechnie znane i stosowane, gdyż stanowi panaceum na wszelkie skórne dolegliwości.
Uzyskuje się je z orzechów drzewa o nazwie masłosz parka występującego w centralnej i zachodniej Afryce.
Nadzwyczajne działanie pielęgnacyjne masło karite (shea) zawdzięcza największej ze wszystkich tłuszczy roślinnych zawartości witamin, allantoiny i trójglicerydów. Masło karite działa nawilżająco i natłuszczająco. Dzięki niemu skóra jest gładka i miękka. Opóźnia starzenie się skóry. Chroni przed wysuszeniem, wiatrem i promieniami słonecznymi. Jest naturalnym filtrem o faktorze 3-4. Allantoina zawarta w maśle karite przyspiesza gojenie się ran, podrażnień i stanów zapalnych skóry. Nadaje skórze delikatny, zdrowy wygląd. Działa korzystnie na każdą skórę.
Krem na noc jest wyjątkowo bogaty w składniki odżywcze. Nie mam już najmłodszej cery więc sięgam po bogate i odżywcze kosmetyki. Cera po nocnej kuracji jest odżywiona, jędrna i gładka. Koloryt jest wyrównany. Zauważyłam także spłycenie zmarszczek mimicznych.  To efekt stosowania kremu przez 6 tygodni. W wygodnym opakowaniu air-less zostało jeszcze tego cudownego eliksiru na około miesiąc. To dobra wydajność. Krem pachnie bardzo delikatnie. Podobnie do pozostałych kremów tej marki.
Krem ten jest certyfikowany przez Ecocert. 98,50% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. 79,50% wszystkich składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego.
Kto ma apetyt na czerwone owoce?
Zapraszam do Biolandera
Kosmetyki Argile Provence
z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

30 czerwca 2013

Róża królową moich dłoni ... czyli o kremie do rąk Bio Rosalia

Lato sprawia, że mam ochotę pozostać w różanych klimatach. Umiłowanie róż sprawia, że często wybieram kosmetyki zawierające w swoim składzie olejek różany, oleje z dzikiej róży bądź wodę różaną.
Krem do rąk to kosmetyk, bez którego nie mogę funkcjonować, zwłaszcza w pracy. Wielokrotnie w ciągu dnia myję ręce tym, co daje pracodawca. Niestety nie są to naturalne mydła. Aby dłonie nie były przesuszone muszę koniecznie nanieść krem.
Sięgnęłam po Krem do rąk i paznokci Bio Rosalia marki Argile Provence.


Ten krem określiłabym mianem kremu glicerynowego. Gliceryna roślinna to jego baza. Następnym aktywnym składnikiem jest wyciąg z aloesu.
Działanie regenerujące i ochronne uzyskano dzięki połączeniu właściwości czarnej porzeczki i róży piżmowej. Kilka słów o porzeczkach i róży piżmowej.
Oba gatunki porzeczki, czarna i czerwona, należą do rodziny agrestowatych. Czerwona porzeczka do europejskiej medycyny weszła prawdopodobnie za pośrednictwem Arabów. Pierwszą wskazówkę co do zastosowania leczniczego przytacza słynny perski lekarz i filozof Awicenna.
Porzeczka czarna jest bogatym źródłem witaminy C i pod względem jej zawartości ustępuje tylko owocom dzikiej róży i rokitnika. Zawiera także witaminę K, garbniki i biopierwiastki. Fitoterapia i kosmetologia szczególnie ceni porzeczkę czarną. Owoce doceniono za witaminę C i rutynę, skórki za związki hamujące rozwój bakterii. Odwary z liści działają przeciwbakteryjnie i ściągająco. Z nasion wytłacza się cenny olej o dużej zawartości kwasu gamma-linolenowego (GLA). Kosmetyki, w których wykorzystano porzeczki korzystnie działają na cerę naczynkową. Poprawiają krążenie w okolicach gałki ocznej. Redukują obrzęki i cienie pod oczami.
Drugim ważnym składnikiem tego kremu jest olej z róży piżmowej. Wyciskany jest on w wyniku tłoczenia na zimno nasion róży rdzawej "Rosa aff. rubiginosa L". Róża rdzawa jest zaliczana do grupy róż dzikich i występuje pospolicie prawie w całej Europie, także na terenie Polski. Jednak za najcenniejszy, z uwagi na unikalną kombinację witaminy A w postaci kwasu trans-retinowego i nienasyconych kwasów tłuszczowych, uważa się olej z róży rdzawej pochodzącej z upraw znajdujących się w chłodnym, wilgotnym górskim regionie południowo-centralnego Chile.
Przez mieszkańców Andów nazywany jest Rosa Moschata lub Rosa Mosqueta i stosowany przez nich tradycyjnej pielęgnacji skóry i włosów.
Olej z róży piżmowej posiada unikalne właściwości: redukuje istniejące i hamuje powstawanie nowych zmarszczek, poprawia elastyczność skóry, tonizuje jej odcień i znacząco spowalnia proces starzenia.  Ponadto działa delikatnie ściągająco i redukuje wielkość porów. Cechy te potwierdzono na Uniwersytecie w Santiago w Chile.
 

Krem do rąk i paznokci Bio Rosalia głęboko nawilża skórę.  Nie jest tłusty, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Nie tworzy na dłoniach lepkiego i tłustego filmu. Z tego powodu dla mnie jest idealnym kremem do wielokrotnej aplikacji w ciągu dnia. Aksamitna skóra dłoni to rezultat stosowania tego kremu. Krem pachnie bardzo delikatnie. Jego zapach zbliżony jest do pozostałych z linii Bio Rosalia.
Krem zamknięto w higienicznym opakowaniu typu air-less. Nie jest ono przeźroczyste. Patrząc pod światło widać zużycie. Używam tego kremu od ponad miesiąca. Szacuję, że jeszcze na trzy tygodnie wystarczy.
Krem ten jest kosmetykiem certyfikowanym przez Ecocert i Cosmetique Bio.


100 % wszystkich składników kremu jest pochodzenia naturalnego, 43,80 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. Czy sięgnę po kolejną tubkę tego kremu? Z pewnością!
Rosalia to królowa moich dłoni!
Kosmetyki Bio Rosialia kupicie w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

 

19 maja 2013

Bosą stopą do lata ... czyli o kremie do stóp z ałunem

Odnoszę wrażenie, że stopy bardzo często traktujemy po macoszemu. To błąd. Trzeba o nie odpowiednio dbać, aby nie przysparzały problemów. Mamy najróżniejsze problemy. A to sucha skóra pięt, a to stopy pocą się.  Obserwuję, że wiosną bardziej dbamy o stopy, bo już niebawem przyjdzie założyć  sandałki. A wtedy … nie zawsze można pochwalić się zadbanymi stopami.
Znalazłam bardzo ciekawy krem działający na stopy kompleksowo. Jest to Krem do stóp z ałunem Bio arki Aluna.

Muszę przyznać, że bardzo mnie ten krem zaskoczył. Wyciągi roślinne, oliwę z oliwek połączono z ałunem potasowym. Wyciągi roślinne i olejki eteryczne dobrano tak, aby zmęczonym stopom przynosić ulgę. W kremie tym mamy więc wodę rozmarynową. Rozmaryn ma tę właściwość, że wspomaga krążenie. W przypadku zmęczonych nóg przynosi natychmiastową ulgę. Za nawilżenie odpowiada oliwa z oliwek. Ale nie tylko. Oliwa z oliwek ma właściwości poprawiające ukrwienie, rozgrzewające skórę. Działa w przypadku stanów zapalnych, bólów mięśni oraz dolegliwości reumatycznych. W kremie tym znajduje się także bogactwo olejków eterycznych.
Olejek lawendowy -  stosowany w leczeniu oparzeń słonecznych, przyczynia się do gojenia skaleczeń. Działa przeciwbólowo i antyseptycznie.
Olejek z mięty pieprzowej – działa antyseptycznie i odświeżająco. Łagodzi ukąszenia owadów.
Olejek cyprysowy – działa dezynfekująco. Reguluje krążenie i gospodarkę płynami.

Olejek jałowcowy – działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Reguluje gospodarkę płynami.
Olejek rozmarynowy – działa antyseptycznie, przeciwzapalnie dla stawów  i przeciwbólowo. Relaksuje mięśnie.
Olejek szałwiowy – działa przeciwpotowo, antyseptycznie i tonizująco.
Olejek niaouli – poprawia krążenie krwi. Uśmierza bóle reumatyczne.
Krem ten zawiera niebywałe połączenie olejków eterycznych mających wspomagać krążenie. Zawiera także jeszcze jeden interesujący wyciąg roślinny. Jest to wyciąg z wiązówki błotnej. Wiązówka błotna zawiera w swoim składzie kwas salicylowy, środek przeciwbólowi i przeciwzapalny podobny do aspiryny. Wyciągi z tej rośliny łagodzą bóle mięśni i stawów. Dla mnie to akurat bardzo ważny składnik tego kremu. Wielokrotne kontuzje stawu skokowego dają znać przy każdej zmianie pogody. Nie wierzę, aby krem rozwiązał problem, ale nie zaszkodzi stosować go systematycznie.

Z kremu tego jestem bardzo zadowolona. Dobrze odświeża stopy i usuwa zmęczenia.  
W kremie tym jest także ałun potasowy mający regulować pocenie. Ja nie mam takiego problemu. Trudno więc mi ocenić jego przydatność na tym polu.
Na zakończenie dodam, że jest to kosmetyk certyfikowany przez Quality France i Charte Cosmébio
99% składników jest pochodzenia naturalnego. 84,2% składników roślinnych pochodzi z upraw ekologicznych.
Kosmetyki Aluna kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!



3 maja 2013

Fenomen kwasu hialuronowego ... czyli o serum HA Rosalia

Od kilku lat kwas hialuronowy robi niebywałą kosmetyczną karierę. Sądzę, że nie ma kobiety której nie skusiłby ten cudowny składnik obiecujący zachować młodość. Musiałam wypróbować HA na własnej skórze. Sięgnęłam po Serum HA Rosalia Bio marki Argile Provence.

 
Czy wiemy czym jest substancja nazywana kwasem hialuronowym? Kwas hialuronowy (HA) został wyizolowany w latach 30-tych ubiegłego wieku. Jego nazwa pochodzi od szkliście przezroczystego wyglądu (z greckiego hyalos = szkło). Kwas hialuronowy należy do grupy związków nazywanych glukozaminoglikanami. Związek ten rozpoczął swoją dynamiczną karierę w kosmetologii gdy stwierdzono, że w miarę starzenia jego zawartość w skórze zmniejsza się. Glukozaminoglukany razem z elastyną i kolagenem są elementami podstawowymi struktury takich tkanek jak kości i skóra. HA sławę zawdzięcza dzięki zdolności utrzymywania nawilżenia skóry. Połowa całego kwasu hialuronowego zawartego w organizmie człowieka znajduje się w skórze.

 
Wokół kwasu hialuronowego narosło wiele mitów. Spotkałam się z informacjami, że kwas hialuronowy posiada niebywała zdolność wnikania w głębsze partie skóry i nawilżania jej. To jeden z mitów. Tak się składa, że nawet najmniejsza cząsteczka Ha nie przenika przez zdrową skórę. Fenomen działania kwasu hialuronowego polega na jego działalności na powierzchni skóry. Cząsteczki kwasu hialuronowego korzystnie wpływają na odbudowę uszkodzonego naskórka. Działanie nawilżające HA związane jest z bardzo silnymi właściwościami higroskopijnymi. HA w naturalny sposób osłania skórę, tworząc film na jej powierzchni. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia, nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, ujędrnia. Wszystko to dzieje się w warstwie rogowej naskórka.
Tak w wielkim uproszczeniu można opisać fenomen kwasu hialuronowego.

 
Serum HA Rosalia Bio ma postać gęstego przeźroczystego żelu. Delikatnie, ładnie pachnie. Tą samą nutę zapachową mamy w Serum napinające (klik)  i Serum HD (klik). Serum HA błyskawicznie się wchłania. Na skórze tworzy coś na kształt powłoki. Moją skórę delikatnie napina i ściąga. Z tego względu serum nigdy nie stosuję samodzielnie. Na serum nakładam krem. Jest bardzo zadowolona z działanie serum HA. Mimo tego, że kwas HA działa tylko w warstwie rogowej naskórka odczuwam nawilżenie i wygładzenie skóry. Drobne zmarszczki, zwłaszcza wokół oczu i ust, są mniej widocznie. Skóra tych okolic jest „wyprasowana”.

Nie używam tego kosmetyku codziennie. Mnie wystarcza stosowania go 2-3 razy w tygodniu (skóra moja już od wielu lat do młodych nie należy).
Komu mogłabym polecić to serum. Uważam, że jego działanie docenią przede wszystkim kobiety, które młodość mają już za sobą.  Serum to okaże się z pewnością doskonałym prezentem na zbliżający się Dzień Matki.

Dodam, że jest to kosmetyk certyfikowany przez Ecocert. 100 % jego składników jest pochodzenia naturalnego, 50 % pochodzi z rolnictwa biologicznego.
 

Zapraszam na zakupy do Biolandera
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

1 listopada 2012

To co dobre kończy się .... czyli „Projekt denko naturalnych kosmetyków” według Bianki - odsłona październikowa

Mamy już listopad … Czas tak szybko biegnie.
Podobnie tak we wrześniu, denko październikowe także jest dość skromne.
Dwa szampony, dwa mydełka, dezodorant, płyn micelarny oraz krem do rąk.
 
 
Oba szampony przypadły bardzo moim włosom do gustu.
Szampon do włosów jasnych Argile Provence (klik) oraz szampon wzmacniający Reve de Provence (klik) utrzymywały moje włosy w dobrej kondycji. Przed każdym myciem na włosy nakładam olej monoi. Oba równie dobrze radziły sobie ze zmywaniem oleju. Na stałe u mnie będą gościć.
Stałym gościem jest także u mnie mydło z Aleppo. Cała rodzina lubi Alepię Excellence 5 %  (klik). Ja także lubię mydła różane. Każdego muszę wypróbować. Róża eglantine Mariusa Fabra jest delikatna. Na myśl przywodzi letni różany ogród. Już wkrótce bliżej przedstawię Wam to mydełko.
Pod znakiem róży był także dezodorant Aluny (klik).
Krem do rąk to moja rzeczywistość zawodowa. W domu sporadycznie używam kremu do rąk. W pracy to konieczność (klik).
Kolejny raz uświadomiłam sobie, że wciąż na recenzję czeka micel z Argile Provence. Ilość opróżnionych butelek to lepsza rekomendacja niż najpiękniejsze słowa.
Pora na finansowe podsumowanie. Koszt kosmetyków to 181,40 zł.
Kolejny miesiąc utwierdzam się w przekonaniu, że warto inwestować w naturalne kosmetyki.


 

5 września 2012

Koliber, hibiskus i róża ... czyli o serum HD Rosalia

Nie należę do najmłodszych bloggerek. Zmarszczki nie są mi obce. Akceptuję upływ czasu, ale … Jeśli tylko można zadziałać na zmarszczki to czemu nie?
Do walki ze zmarszczkami wybrałam Serum HD Rosalia firmy Argile Provence.
 
Serum to należy do nielicznych kosmetyków o składzie w 100 % naturalnym. Skład jego jest bardzo prosty. Działanie napinające i przeciwzmarszczkowe uzyskano dzięki połączeniu właściwości czarnej porzeczki, róży piżmowej i hibiskusa.
Róża piżmowa i porzeczki gościły już w kosmetykach, których używałam. Przypomnę jednak ich działanie.  
Oba znane nam gatunki porzeczki, czarna i czerwona, należą do rodziny agrestowatych. Czerwona porzeczka do europejskiej medycyny weszła prawdopodobnie za pośrednictwem Arabów. Pierwszą wskazówkę co do zastosowania leczniczego przytacza słynny perski lekarz i filozof Awicenna.
Porzeczka czarna jest bogatym źródłem witaminy C i pod względem jej zawartości ustępuje tylko owocom dzikiej róży i rokitnika. Zawiera także witaminę K, garbniki i biopierwiastki. Fitoterapia i kosmetologia szczególnie ceni porzeczkę czarną. Owoce doceniono za witaminę C i rutynę, skórki za związki hamujące rozwój bakterii. Odwary z liści działają przeciwbakteryjnie i ściągająco. Z nasion wytłacza się cenny olej o dużej zawartości kwasu gamma-linolenowego (GLA). Kosmetyki, w których wykorzystano porzeczki korzystnie działają na cerę naczynkową. Poprawiają krążenie w okolicach gałki ocznej. Redukują obrzęki i cienie pod oczami.
 
 
Różę piżmową najczęściej wykorzystuje się w kosmetykach w formie oleju. Wyciskany jest on w wyniku tłoczenia na zimno nasion róży rdzawej "Rosa aff. rubiginosa L". Róża rdzawa jest zaliczana do grupy róż dzikich i występuje pospolicie prawie w całej Europie, także na terenie Polski. Jednak za najcenniejszy, z uwagi na unikalną kombinację witaminy A w postaci kwasu trans-retinowego i nienasyconych kwasów tłuszczowych, uważa się olej z róży rdzawej pochodzącej z upraw znajdujących się w chłodnym, wilgotnym górskim regionie południowo-centralnego Chile.
Przez mieszkańców Andów nazywany jest Rosa Moschata lub Rosa Mosqueta i stosowany przez nich tradycyjnej pielęgnacji skóry i włosów.
Olej z róży piżmowej posiada unikalne właściwości: redukuje istniejące i hamuje powstawanie nowych zmarszczek, poprawia elastyczność skóry, tonizuje jej odcień i znacząco spowalnia proces starzenia. Ponadto działa delikatnie ściągająco i redukuje wielkość porów. Cechy te potwierdzono na Uniwersytecie w Santiago w Chile.
Najważniejszym jednak aktywnym składnikiem tego serum jest ekstrakt z hibiskusa. Hibiskus zwany ketmią albo różą chińską (Hibiscus rosa sinensis L.) pochodzi z Azji i jest jedną z najpiękniejszych roślin z rodziny ślazowatych. W rejonach tropikalnych jest bardzo popularną rośliną ogrodową. Uwielbiają ją kolibry. W naszym klimacie uprawiana jest głównie jako roślina doniczkowa.
Nasiona ketmii jadalnej są źródłem specyficznych oligopeptydów i białek, które zapobiegają tworzeniu się dynamicznych zmarszczek na czole, wokół oczu i ust.
 
 
Serum to jest prawdziwą skarbnicą aktywnych składników wygładzających zmarszczki. Używam tego serum rano. Jest idealne pod makijaż, zwłaszcza w ciepłej porze roku. Wspaniale napina i wygładza. Ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania. I jeszcze jedno – pięknie pachnie. Nie dziwię się kolibrom, że tak uwielbiają ketmię. Ja też ją uwielbiam.
 
Serum HD Rosalia do nabycia w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 

31 lipca 2012

Bio w rozsądnej cenie - zawsze ... czyli o kremie do rąk od Marilou Bio

Kupując kosmetyki zwracam uwagę na wiele aspektów. Dla mnie najważniejszy jest naturalny skład. Wiadomo, że nie kupię niczego zawierającego olej mineralny, parabeny i całą plejadę innych wytworów przemysłu chemicznego. Oczywiście kupuję także wzrokiem. Opakowanie kosmetyku to sprawa drugorzędna, ale … Uwagę przyciągają gustowne, funkcjonalne i wesołe opakowania. Takimi opakowaniami może poszczycić się marka Marilou Bio.



Interesująca jest filozofia firmy. „Marilou Bio powstało z pragnienia, aby kosmetyki biologiczne były dostępne dla wszystkich kobiet, które chcą czynić dobro dla siebie i dobro dla naszej planety, brać na siebie odpowiedzialność konsumenta za produkty czyste, dbające o szacunek, naturalne i w godziwej cenie.”
Z wesołej rodzinki Marilou Bio chciałabym Wam przedstawić pielęgnacyjny krem do rąk.


Krem do rąk to kosmetyk, bez którego nie mogę funkcjonować, zwłaszcza w pracy. Wielokrotnie w ciągu dnia myję ręce tym, co daje pracodawca. Niestety nie są to naturalne mydła. Aby dłonie nie były przesuszone muszę koniecznie nanieść krem. 
Krem do rąk Marilou Bio głęboko nawilża skórę.  Nie jest tłusty, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Nie tworzy na dłoniach lepkiego i tłustego filmu. Z tego powodu dla mnie jest idealnym kremem do wielokrotnej aplikacji w ciągu dnia. Pachnie bardzo delikatnie.


W swoim składzie posiada masło karite, wyciąg z aloesu, olej jojoba, wyciąg z jęczmienia. Ten ostatni jest źródłem wielu naturalnych przeciwutleniaczy, ma działanie delikatnie nawilżające i wygładzające powierzchnię skóry. Masło karite i olej jojoba dobrze odżywiają skórę. Aksamitna skóra dłoni to rezultat stosowania tego kremu. Czego chcieć więcej?

Lubię ten krem, gdyż sprawdza się doskonale w biurowych warunkach. Stosuję go od miesiąca. Do tej pory zużyłam mniej niż połowę tubki. To dobra wydajność. Szacuję, że wystarczy na jakieś 2,5 miesiąca.
I jeszcze jeden aspekt -  cena. Krem kosztuje 19 zł (tak jak każdy inny z Marilou Bio). Dobry certyfikowany krem nie musi więc rujnować kieszeni. Dodam tylko, że  99,175 % wszystkich składników kremu jest pochodzenia naturalnego, 19,175 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. Czy sięgnę po kolejną tubkę tego kremu? Z pewnością!
Na wstępie tego postu wspominałam o opakowaniach. Mnie bardzo podobają się kwiatki na opakowaniach poszczególnych kosmetyków. Przyjrzyjście się im z bliska.


Kwiaty kojarzą mi się z rozkwitaniem kobiecej urody. Tylko dzięki naturalnym kosmetykom jest to możliwe. Bo Natura najlepiej pielęgnuje. Delikatnie i skutecznie.


Kobieca uroda niech rozkwita dzięki Marilou Bio!
Kosmetyki Marilou Bio kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!


17 czerwca 2012

Zatrzymuję czas z Alepią ... czyli o kremie z olejem z pestek granatu

Medycyna i kosmetyka wykorzystują na swoje potrzeby różne rośliny i owoce. W ostatnich latach coraz popularniejszy i coraz bardziej ceniony jest granat będący owocem granatowca właściwego (Punica Granatum).
Granat pochodzi z południowo-zachodniej Azji, ale obecnie uprawiany jest także na obszarze śródziemnomorskim, na Bliskim Wschodzie, w południowej Afryce, Chinach, Japonii, Australii, Stanach Zjednoczonych, w Ameryce Południowej i w południowej Rosji. Granat ma bardzo długą historię. Podobno uprawiany był już 5 000 lat pne. Wzmianki z Sumeru o uprawie granatów datuje się na 3 000 lat pne. Granat znajdujemy na kartach Pisma Świętego, Odysei, Tory, w zabytkach sanskrytu.
Owoc granatu ma bogatą symbolikę. Jest symbolem płodności i nieśmiertelności. W kulturze arabskiej do dziś goście weselni obsypują nowożeńców pestkami granatu, życząc im tym rytuałem płodności i wiecznej miłości.
O działaniu leczniczym owocu granatu decyduje współdziałanie składników chemicznych owocu. Owoc granatu jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o zawartość przeciwutleniaczy.
Przeciwutleniacze mają chronić nas przed skutkami działania wolnych rodników. O tym, że są ważnymi składnikami kremów wiemy od dawna.

Która z nas nie marzy o tym, aby zatrzymać czas? Samej trudno to zrobić. Trzeba mieć dobrego pomocnika. Moim pomocnikiem jest Krem z olejem z ziaren granatu Alepii.


Formuła tego kremu oparta jest na wyciągach wodnych (z lawendy, rozmarynu, kwiatu gorzkiej pomarańczy, lipy, brodaczki) oraz olejach (olej arganowy, oliwa z oliwek, olej sezamowy,olej z czarnuszki, olej ze słodkich migdałów). W kremie tym znajduje się także wyciąg z granatu, jego sok oraz olej z pestek. Nie zabrakło także masła karite.


Kremu tego używam już ponad miesiąc. Jest to treściwy krem o delikatnym zapachu. Trudno ten zapach określić. Do mojej mieszanej cery jest to idealny krem na noc. Stosuję go także na szyję. Noc to dobry czas na odżywianie skóry. Mimo tego, że krem wydaje się być tłustym wchłania się do matu. Po miesiącu mogę powiedzieć, że dobrze odżywia. Przy mojej mieszanej cerze mam tendencję do przesuszania się policzków. Radzi sobie z tym problemem doskonale. Muszę przyznać, że jest to jeden z lepszych kremów jakich używałam. Na uwagę zasługuje także opakowanie – słoik z mrożonego szkła. Dla najlepszych kosmetyków zawsze wybiera się szkło. Ten krem Alepii to najlepszy przyjeciel kobiety chcącej zatrzymać czas. Wart swojej ceny!

Kremy Alepii do nabycia w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...