Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAO Make-up Organic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZAO Make-up Organic. Pokaż wszystkie posty

17 marca 2013

Masz takie usta czerwone ... czyli o czerwieni w wydaniu ZAO

Pomadkę ZAO Makeup Organic już przestawiałam na blogu (klik). Tak bardzo mnie ona zachwyciła, że postanowiłam wybrać dla siebie kolejny kolorek. Tym razem wybrałam  pomadkę ZAO w kolorze pomarańczowa czerwień.
 
 
 
Jest to aksamitna matowa pomadka. Uwielbiam czerwień na ustach. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie tutaj.
Pomadka ta, jak pozostałe kosmetyki ZAO, opakowana jest w bawełniany woreczek.  
 
 
Formuła tej szminki oparta jest na olejkach i ekstraktach roślinnych. Dostarczają one składników odżywczych i nawilżających, pozostawiając usta miękkie i gładkie.
Organiczne masło z granatu (Punica granatum) regeneruje i nawilża. Uczestniczy w procesie regeneracji komórek oraz w zwalczaniu wolnych rodników odpowiedzialnych za przedwczesne starzenie się skóry. Ekstrakt z granatu zwiększa syntezę kolagenu walcząc w ten sposób z procesem powstawania zmarszczek na konturze ust.
Masło kakaowe (Theobroma Cacao seed butter) odżywia i chroni skórę. Pomaga utrzymać prawidłowe nawilżenie, ponieważ spowalnia utratę wody z organizmu, tworząc barierę ochronną na powierzchni skóry.
Olej rycynowy (Ricinus communis)  ma właściwości rozjaśniające i nawilżające. Jest jedną z najbardziej bogatych substancji w kwasy tłuszczowe, które przenikając głęboko w skórę odżywiają i nawilżają ją bez pozostawiania tłustej warstwy. Wygładza i zmiękcza. Pomaga zmniejszyć widoczność przebarwień na skórze.
Sproszkowane srebro (Silver, CI 77820) pełni rolę naturalnego konserwantu. Cząsteczki czystego srebra posiadają właściwości antyseptyczne. Srebro w pomadce przyczynie się do jej ochrony i zapobiega zepsuciu.
Pomadka jest bardzo przyjemna w użytkowaniu. Kremowa. Muszę przyznać, że nie jest tak bardzo kremowa jak moja poprzednia pomadka w kolorze brudnego różu.
 
 
Pigmentacja zasługuje na szczególną pochwałę. Nakładam pomadkę jedną warstwą. W zupełności wystarczy. Kolor tej pomadki jest bardzo ciekawy. Ni to czerwień, ni to pomarańcz. Nie jest przez to krzykliwa. Dla mnie to piękna stonowana czerwień.
Pomadka utrzymuje się na ustach około dwóch godzin.
Dzisiaj nie pokaże Wam pomadki na ustach. Wizyty u stomatologa nieco nadszarpnęły delikatną skórę ust. Obie pomadki bardzo przypadły mi do gustu. Już wypatrzyłam sobie kolejną.
 
 
Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

25 stycznia 2013

Na szklance szminki ślad ... czyli o matowej pomadce od ZAO Make-up Organic



Nie potrafię się zdecydować, czy wolę pomadki czy błyszczki. Moje niezdecydowanie sprawia, że używam jednych i drugich. Jak tylko zobaczyłam w Biolanderze pomadki ZAO Makeup Organic nie miałam wątpliwości, że muszę jakąś mieć. I tutaj pojawił się problem. Jaki odcień wybrać, matową czy perłową? Możemy wybierać od ametystu przez róże i czerwienie, aż po burgund i czekoladę. Są matowe i perłowe pomadki. Po długich namysłach zdecydowałam się na pomadkę matową w  kolorze brudny róż.

 

Pomadka ta, jak pozostałe kosmetyki ZAO, opakowana jest w bawełniany woreczek. Można się spierać co do zasadności takiego opakowania. Uważam, że ma w sobie dużo uroku. Mnie się ono przydaje. Nie noszę w torebce kosmetyczki. Szminkę więc wkładam do torebki właśnie w tym woreczku.



Formuła tej szminki oparta jest na olejkach i ekstraktach roślinnych. Dostarczają one składników odżywczych i nawilżających, pozostawiając usta miękkie i gładkie.

Organiczne masło z granatu (Punica granatum) regeneruje i nawilża. Uczestniczy w procesie regeneracji komórek oraz w zwalczaniu wolnych rodników odpowiedzialnych za przedwczesne starzenie się skóry. Ekstrakt z granatu zwiększa syntezę kolagenu walcząc w ten sposób z procesem powstawania zmarszczek na konturze ust.
 

Masło kakaowe (Theobroma Cacao seed butter) odżywia i chroni skórę. Pomaga utrzymać prawidłowe nawilżenie, ponieważ spowalnia utratę wody z organizmu, tworząc barierę ochronną na powierzchni skóry.
Olej rycynowy (Ricinus communis)  ma właściwości rozjaśniające i nawilżające. Jest jedną z najbardziej bogatych substancji w kwasy tłuszczowe, które przenikając głęboko w skórę odżywiają i nawilżają ją bez pozostawiania tłustej warstwy. Wygładza i zmiękcza. Pomaga zmniejszyć widoczność przebarwień na skórze.
 

Sproszkowane srebro (Silver, CI 77820) pełni rolę naturalnego konserwantu. Cząsteczki czystego srebra posiadają właściwości antyseptyczne. Srebro w pomadce przyczynie się do jej ochrony i zapobiega zepsuciu.


Pomadka jest bardzo przyjemna w użytkowaniu. Kremowa. Pigmentacja zasługuje na szczególną pochwałę. Mój brudny róż ma zdecydowany kolor. Nie jest jednak krzykliwy. Utrzymuje się na ustach około dwóch godzin.

 

A jak jest ze śladami szminki na szklance? Są wyjątkowo delikatne. Pomadka woli trzymać się ust.
A jeśli już ją zjecie – nie ma czego się obawiać. To kosmetyk certyfikowany.
 
 
 
Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 

Post scriptum :-)

Na prośbę moich Czytelniczek zamieszczam zdjęcie szminki, nie na szklance, a na moich ustach.
Zdjęcie wykonano w sztucznym oświetleniu. Jestem bez makijażu. Na wargi naniosłam jedną wartswę szminki. Kontur ust obrysowałam różową kredką marki ZAO. Tą samą, którą używam do powiek. Nie mam w zwyczaju obrabiania zdjęć zanieszczanych na blogu. Ot szara rzeczywistość. Dla mnie na tym polega także urok fotografii. Zatrzymane w kadrze.

 

1 stycznia 2013

Minimalizm w makijażu ... czyli o moim ZAO Make-Up Organic - część czwarta



Z momentem pojawienia się kolorowych kosmetyków ZAO Make-up Organic w Polsce za sprawą Biolandera postanowiłam zaufać nowej marce i … wymieniłam wszystkie moje kosmetyki do makijażu. Zachwycily mnie składy kosmetyków i niepowtarzalne opakowania.
Używane do tej pory marki poszły w odstawkę. Najbardziej ucieszyłam się gdy zobaczyłam brązowy tusz do rzęs.
 


 
Tusz do rzęs jest tak naprawdę u mnie podstawowym kosmetykiem w makijażu. Umalowane rzęsy sprawiają, że już czuję się dobrze. Dlaczego ucieszył mnie tusz brązowy? Wśród naturalnych tuszy brązowy tusz wcale nie jest popularny. Z zakupem czarnego nie ma problemu. Mnie jednak czarny tusz po prostu nie pasuje. Z jasną, nordycką karnacją daje zbyt duży kontrast. Inaczej jest z brązem. To kolor wymarzony dla wszystkich blondynek.
 
 
Od tuszu do rzęs wymagam bardzo dużo. Przede wszystkim musi być to produkt w pełni naturalny. Nie może podrażniać wrażliwych oczu. Oczywiście musi spełniać swoje makijażowe zadanie bez zastrzeżeń. Musi równo pokrywać rzęsy, bez grudek. Do tego potrzebna jest ergonomiczna szczoteczka. Tusz nie może się osypywać, nawet po całym dniu. I ostatnia cecha tuszu idealnego – musi łatwo się dać zmyć.
 
 
Mascara ZAO jest kosmetykiem w 100 % naturalnym. Nie obawiam się więc o podrażnienia oczu. Bez obaw mogą ją więc stosować osoby o wrażliwych oczach.
Bogaty, naturalny skład jest bardzo interesujący.  Formuła tego tuszu oparta jest na oleju rzepakowym  (Brassica Campestris Oleifera Oil). Olej ten ma działanie zmiękczające, wygładzające.
 
 
Kolejnym ważnym składnikiem jest hydrolat z szałwii zapobiegający podrażnieniom  i zaczerwienieniom. 
Guma arabska z żywicy akacji senegalskiej (Acacia senegal gum) od dawna stosowana jest w tuszach do rzęs i kredkach do oczu. Jest ona bogata w polisacharydy i glikoproteiny. Ponadto jej zaletą są właściwości zmiękczające, wygładzające i regenerujące. Jest delikatna dla oczu.
 
 
O odpowiednią aseptykę tuszu dba sproszkowane srebro.  Ten naturalny konserwant chroni produkt przed zepsuciem.
Skład tuszu jest bez zarzutu.
Jego aplikacja także. Moją uwagę zwróciła szczoteczka. Jest ona stosunkowo długa w porównaniu do innych. Łatwo się ją prowadzi. Nie nabiera zbyt dużo tuszu, dobrze rozdziela rzęsy. Jest to miękka szczoteczka.
Jedna aplikacja tuszu wystarczy dla wykonania dziennego makijażu. Na wieczór, dla bardziej otwartego oka proponuję dwukrotne nałożenie tuszu. Tusz nie skleja się nawet po dwukrotnej aplikacji. Najważniejszą dla mnie jego cechą jest to, że nie osypuje się.  Czy raz, czy dwukrotnie nałożony pozostaje na swoim miejscu.
 
 
Tusz nie jest wodoodporny. Ja zresztą takiego nawet nie potrzebuję. Stosunkowo łatwo się go zmywa. Ja do tego celu używam płynu micelarnego Argile Provence.
Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

30 grudnia 2012

Minimalizm w makijażu ... czyli o moim ZAO Make-Up Organic - część trzecia

Kontynuując moje notki na temat kosmetyków do makijażu ZAO Make-Up Organic chciałabym przedstawić kredkę do brwi.
 


Wielu osobom taka kredka wydaje się być zbyteczna.  Dla mnie jest ona niezbędna. Mam jasną oprawę oczu. Aby twarzy nadać wyrazu muszę podkreślać rzęsy i brwi.
Kredki do brwi bardzo rzadko zdarzają się w ofertach firm. Tym bardziej ucieszyło mnie, że wśród kolorówki ZAO taka się znajduje.
Moja kredka do brwi  jest w kolorze ciemny orzech. Tonacja brązowa bardziej mi odpowiada niż czarna.
 
 
Być może łatwiejszym rozwiązaniem  jeśli chodzi o brwi  jest zrobienie henny. Ja jednak po wielu negatywnych doświadczeniach nie zamierzam jej robić. Nie znalazłam jeszcze kosmetyczki, która nie zrobiłaby ze mnie potwora. Najczęściej henna wychodziła zbyt mocna. Wolę więcej nie ryzykować mając możliwość użycia kredki.
Składniki kredki są przyjazne dla skóry. Jest ona wykonana w 100 % z surowców naturalnych. Certyfikat Ecocert jest więc w pełni zasłużony.
 
 
Aktywnym składnikiem i bazą jest masło karite. Oprócz tego znajdziemy w tej kredce olej palmowy, olej kokosowy, wosk pszczeli oraz barwniki.
Kredka jest bardzo miękka. Dzięki temu łatwo nanieść ją na brwi. Jedyną jej wadą jest to, że nie ma ona odpowiedniej szczoteczki. Ten brak rozwiązuję z pomocą szczoteczki od tuszu do rzęs.
 
Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

28 grudnia 2012

Tyle słońca w całym mieście ... czyli o nawilżającym pudrze brązującym od ZAO Make-Up Organic

Tęsknimy już za słońcem i opalenizną, ale do wakacyjnego wylegiwania się na słońcu zostało jeszcze trochę czasu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w środku zimy poczuć odrobinę lata. Dotyk lata  na twarzy poczujemy za sprawą … bronzera.
Bronzery nadają skórze delikatny koloryt, imitując naturalną opaleniznę. Pięknie modelują twarz, pomagają w nadaniu jej prawidłowych proporcji, czy podkreśleniu kości policzkowych.
Ja do tego celu wybrałam ZAO Make-Up Organic Terracotta nawilżający puder brązujący.
 




 Unikalna jest technologia wytwarzania tego pudru. Puder brązujący wypiekany jest bowiem w piecu.  Składniki pudru miesza się z wodą, a następnie wypieka przez godzinę w temperaturze 60°. Stosunkowo niska temperatura wypiekania sprawia, że aktywne składniki zachowują swoje właściwości.  W takim procesie uzyskuje się także bardzo delikatną konsystencję. Delikatność uzyskano także dzięki roślinnym składnikom.
 
 
Są nimi:
ü  proszek bambusowy
ü  sproszkowane srebro
ü  organiczny puder ryżowy
ü  organiczna krzemionka
ü  puder z korzenia żeńszenia syberyjskiego.
W pudrze tym nie znajdziemy talku. Roślinne pudry chronią i pielęgnują cerę.
Na uwagę zasługuje także opakowanie. Obudowa kosmetyku wykonana jest z lakierowanego bambusa, którą możemy użyć wielokrotnie. Kiedy skończy się puder wystarczy kupić tylko nowy wkład. Instrukcję jak wymienić wkład przy użyciu igły zamieszczono na ulotce.
 
 
Przypuszczam, że mój bronzer nie skończy się szybko. Mimo, że używam go już od prawie dwóch miesięcy nie widzę ubytku.
Jako, że mam bardzo jasną karnację wybrałam najjaśniejszy odcień czyli złoconą miedź (nr 341). Paleta zawiera pięć kolorów. Każda znajdzie z pewnością odcień odpowiedni dla siebie.
 
 
Wystarczy duży pędzel i kilka wprawnych ruchów, aby cieszyć się muśnięciem słońca na twarzy i dekolcie.
 
 
Po odrobinę słońca w środku zimy zapraszam do Biolandera
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

7 grudnia 2012

Minimalizm w makijażu ... czyli o moim ZAO Make-up Organic - część druga


Dzisiaj znowu będę się Wam chwalić kosmetykami ZAO Make-up Organic, którymi cieszę się już od ponad miesiąca. Zatrzymam się przy błyszczykach.
 

W makijażu preferuję beże i brązy oraz zgaszone róże, śliwkę, oberżynę. Trudno było zdecydować się na jeden błyszczyk. Nie ma zresztą takiego jednego pasującego do obu tonacji kolorystycznych.

Wybrałam więc dwa:

- Beżowy nr 002

- Brązowy nr 004
 

 
Zastanawiałam się czy wybrać różowy. Zdecydowałam się jednak na beżowy dostrzegając w nim różowe tony.

W makijażu ust kieruję się zasadą, że na usta nie kładę niczego, czego bym nie zjadła. Moje pomadki i błyszczyki muszą być w 100 % naturalne.

Takie jest ZAO – w 100 % naturalne.
 

Formuła błyszczyku oparta jest na oleju rycynowym, maśle kakaowym, maśle karite, oleju sezamowym.

Olej rycynowy ma właściwości nawilżające. Wnika głęboko w skórę. Odżywia i nawilża ją bez pozostawiania tłustej warstwy. Wygładza i zmiękcza. Wspaniale regeneruje spierzchniętą skórę ust.

Masło kakaowe spowalnia utratę wody z organizmu poprzez wytworzenie bariery ochronnej na powierzchni skóry. Pomaga utrzymać prawidłowe nawilżenie.

W błyszczyku tym mamy także mikronizowany proszek bambusowy.  Składa się on z czystego krzemu. Dzięki temu przyczynia się on do poprawienia kondycji zdrowotnej skóry.

Rolę konserwującą w tym kosmetyku pełni sproszkowane srebro. Ma ono właściwości antyseptyczne. Dzięki temu błyszczyku możemy używać bezpiecznie aż rok od jego otwarcia.

To tylko niektóre aktywne składniki. Dla mnie najważniejsze jest to, że 100 % jest pochodzenia naturalnego. 40 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. W kosmetykach ZAO nie ma talku.

Błyszczyki zamknięto w bambusowych opakowaniach. Do tego jest jeszcze woreczek z grubego płótna. Dla mnie jest to bardzo ciekawe rozwiązanie. Woreczek zastępuje kosmetyczkę. Nie lubię dużych kosmetyczek na drobiazgi. Mam też inny pomysł na jego wykorzystanie. Kiedy już skończy się błyszczyk woreczek będzie stanowił etui dla pióra, którym piszę w pracy.

A sam błyszczyk. Oba pachną tak samo. Bardzo delikatnie. Aplikator  jest dobrze wyprofilowany. Wygodnie nakłada się nim błyszczyk.

Brązowy błyszczyk jest nasycony kolorem.
 
 
Na ustach wydaje się pół transparentny. Utrzymuje się około 1,50 godziny (jeśli nic nie jemy). Bardzo delikatnie błyszczy. Nie wysusza. Skóra warg jest delikatnie nawilżona.

Beżowy błyszczyk jest bardzo jasny.
 
 
Ma w sobie odrobinę różu. Ustom nadaje bardzo naturalnego wyglądu. Jego trwałość jest podobna, chodź przez jasny kolor wydaje mi się, że mam go na ustach krócej.

Najważniejszą rzeczą jest to, że błyszczyki nie kleją się. Po nałożeniu ich nie mam wrażenia, że usta pokryłam jakimś klejącym mazidłem. Te błyszczyki nosi się po prostu komfortowo.  Polubiłam te błyszczyki. Muszę przyznać, że mam ochotę na czerwony.

Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze

Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 

 

Nie zdecydowałam się na pokazanie Wam zdjęć makijażu, w którym wykorzystałam błyszczyki. Niestety nie miałam możliwości zrobienia ich przy dziennym oświetleniu. Sztuczne światło nie wydobywa delikatności tych błyszczyków.

Jeśli macie ochotę zobaczyć błyszczyki, możecie to zrobić w sklepie Biolandera, w Warszawie na Francuskiej 25 A.

2 grudnia 2012

Minimalizm w makijażu ... czyli o moim ZAO Make-up Organic - część pierwsza

Chwaliłam się już Wam moimi zakupami kolorowych kosmetyków ZAO Make-up Organic. Używam ich już od miesiąca. Czas podzielić się opinią.
Chciałabym przedstawić Wam cienie, które kupiłam, kredkę wielofunkcyjną oraz gąbeczkę do ich nakładania i rozcierania. Nie jest to oczywiście mój pełny makijaż oka. Używam także kredki do brwi i tuszu. Im jednak poświęcę osobną notkę.
 
Oto moje skarby:
Perłowy cień do powiek złoty piasek nr 105
 

Perłowy cień do powiek różowy nr 103

Kredka wielofunkcyjna różowa nr 609

Tej jesieni postawiłam na minimalizm w makijażu oka. Tylko odrobina koloru.
Lubię różowy kolor w makijażu. Musi być stonowany i zgaszony. Tylko taki dobrze podkreśla moje niebieskie oczy. Zakup cienia w kolorze 103 okazał się dobrym wyborem. Cień jest perłowy, ale nie błyszczy za bardzo. Jest bardziej satynowy i nasycony kolorem. Cień ten rozjaśnia spojrzenie.
Już dawno nie używałam kredek do makijażu oka. Z prostej przyczyny. Nie widziałam nigdzie eko kredek.
Z bogatej oferty ZAO Make-Up Organic wybrałam kredkę wielofunkcyjną w różowym kolorze.
Nakładam ją na cześć górnej powieki tuż przy nasadzie rzęs i na cześć dolnej powieki. Rozcieram gąbeczką. Potem nakładam różowy cień. I prawie gotowe.
Być może dziwi Was połączenie złota i różu. Ten złoty cień służy mi do nałożenia pod łuk brwiowy. Jest to bardzo delikatny kolor. Wspaniale wyrównuje tonację skóry.
 

Muszę przyznać, że bardzo żałuję, że nie kupiłam brązowej kredki. W połączeniu ze złotym cieniem uzyska się interesujący efekt. Koniecznie muszę to nadrobić.
Tak robię mój minimalistyczny makijaż. Pomaga mi w nim gąbeczka o której wspomniałam. Aplikator dobrze „łapie” kolor. W zestawie mamy 5 końcówek w różnej wielkości. Łatwo się je wyjmuje i myje.
 
Kolorowe kosmetyki ZAO Make-Up Organic zachwyciły mnie. Urzekła mnie jakość. Cienie pozbawione są talku. Ten minerał mimo, że powszechnie występuje w naturze, nie służy urodzie.
 Składają się z mikronizowanego proszku bambusowego, organicznego pudru ryżowego, sproszkowanego srebra, skwalanu oraz odpowiednik naturalnych barwników.
Piękna są także opakowania. Pudełka są wykonane w drewna bambusowego. Można używać ich wielokrotnie. Opakowanie cienia, który się skończył można łatwo za pomocą igły usunąć i włożyć nowe.


Przypuszczam jednak, że moje cienie nie skończą się szybko. Po miesiącu stosowania nie widzę ubytku. Moją paletę cienie będę uzupełniać o kolejne kolory. Są to najlepsze cienie jakich do tej pory używałam.



 

Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
Wiem, że zdjęcia nie oddają piękna tych kosmetyków. Możecie je zobaczyć w sklepie Biolandera, w Warszawie na Francuskiej 25 A.

 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...