Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Błyszczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Błyszczyki. Pokaż wszystkie posty

7 grudnia 2012

Minimalizm w makijażu ... czyli o moim ZAO Make-up Organic - część druga


Dzisiaj znowu będę się Wam chwalić kosmetykami ZAO Make-up Organic, którymi cieszę się już od ponad miesiąca. Zatrzymam się przy błyszczykach.
 

W makijażu preferuję beże i brązy oraz zgaszone róże, śliwkę, oberżynę. Trudno było zdecydować się na jeden błyszczyk. Nie ma zresztą takiego jednego pasującego do obu tonacji kolorystycznych.

Wybrałam więc dwa:

- Beżowy nr 002

- Brązowy nr 004
 

 
Zastanawiałam się czy wybrać różowy. Zdecydowałam się jednak na beżowy dostrzegając w nim różowe tony.

W makijażu ust kieruję się zasadą, że na usta nie kładę niczego, czego bym nie zjadła. Moje pomadki i błyszczyki muszą być w 100 % naturalne.

Takie jest ZAO – w 100 % naturalne.
 

Formuła błyszczyku oparta jest na oleju rycynowym, maśle kakaowym, maśle karite, oleju sezamowym.

Olej rycynowy ma właściwości nawilżające. Wnika głęboko w skórę. Odżywia i nawilża ją bez pozostawiania tłustej warstwy. Wygładza i zmiękcza. Wspaniale regeneruje spierzchniętą skórę ust.

Masło kakaowe spowalnia utratę wody z organizmu poprzez wytworzenie bariery ochronnej na powierzchni skóry. Pomaga utrzymać prawidłowe nawilżenie.

W błyszczyku tym mamy także mikronizowany proszek bambusowy.  Składa się on z czystego krzemu. Dzięki temu przyczynia się on do poprawienia kondycji zdrowotnej skóry.

Rolę konserwującą w tym kosmetyku pełni sproszkowane srebro. Ma ono właściwości antyseptyczne. Dzięki temu błyszczyku możemy używać bezpiecznie aż rok od jego otwarcia.

To tylko niektóre aktywne składniki. Dla mnie najważniejsze jest to, że 100 % jest pochodzenia naturalnego. 40 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. W kosmetykach ZAO nie ma talku.

Błyszczyki zamknięto w bambusowych opakowaniach. Do tego jest jeszcze woreczek z grubego płótna. Dla mnie jest to bardzo ciekawe rozwiązanie. Woreczek zastępuje kosmetyczkę. Nie lubię dużych kosmetyczek na drobiazgi. Mam też inny pomysł na jego wykorzystanie. Kiedy już skończy się błyszczyk woreczek będzie stanowił etui dla pióra, którym piszę w pracy.

A sam błyszczyk. Oba pachną tak samo. Bardzo delikatnie. Aplikator  jest dobrze wyprofilowany. Wygodnie nakłada się nim błyszczyk.

Brązowy błyszczyk jest nasycony kolorem.
 
 
Na ustach wydaje się pół transparentny. Utrzymuje się około 1,50 godziny (jeśli nic nie jemy). Bardzo delikatnie błyszczy. Nie wysusza. Skóra warg jest delikatnie nawilżona.

Beżowy błyszczyk jest bardzo jasny.
 
 
Ma w sobie odrobinę różu. Ustom nadaje bardzo naturalnego wyglądu. Jego trwałość jest podobna, chodź przez jasny kolor wydaje mi się, że mam go na ustach krócej.

Najważniejszą rzeczą jest to, że błyszczyki nie kleją się. Po nałożeniu ich nie mam wrażenia, że usta pokryłam jakimś klejącym mazidłem. Te błyszczyki nosi się po prostu komfortowo.  Polubiłam te błyszczyki. Muszę przyznać, że mam ochotę na czerwony.

Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze

Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 

 

Nie zdecydowałam się na pokazanie Wam zdjęć makijażu, w którym wykorzystałam błyszczyki. Niestety nie miałam możliwości zrobienia ich przy dziennym oświetleniu. Sztuczne światło nie wydobywa delikatności tych błyszczyków.

Jeśli macie ochotę zobaczyć błyszczyki, możecie to zrobić w sklepie Biolandera, w Warszawie na Francuskiej 25 A.

5 listopada 2012

Moje skarby od Zao Make-up Organic

Kto nie lubi poniedziałków? Z pewnością nie ja. Niema nic przyjemniejszego w poniedziałkowy wieczór niż zastanie w domu, po powrocie z pracy paczuszki z kosmetykami. Nigdy nie chwalę się moimi zakupami. Tym razem jest inaczej.
Lubię się malować. Jak tylko zobaczyłam w Biolanderze nową markę kosmetyków do makijażu było oczywistym, że nie oprę się im. Tą nową marką jest ZAO MAKE-UP ORGANIC.
 

 
Zakupy można powiedzieć były kompleksowe. Cera, oczy, usta.
 
 
 
Oto co nabyłam:
 
 
Terracotta nawilżający puder brązujący złocona miedź
Perłowy cień do powiek złoty piasek
Perłowy cień do powiek różowy
Gąbeczka do nakładania i rozcierania cieni
 
 
Tusz do rzęs ciemnobrązowy
Kredka do brwi ciemny orzech
 
 
Kredka wielofunkcyjna różowa
Błyszczyk do ust brązowy
Błyszczyk do ust beżowy
 
Na bliższe przyjrzenie się tym cudeńkom będzie czas. A tym czasem jutro pierwszy makijaż z ZAO.
 
ZAO Make-up Organic do kupienia w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

29 kwietnia 2012

W różanym ogrodzie czy pod urokiem purpurowej piwonii ... czyli o błyszczyku Benecos

Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez pomalowanych ust. Lubię także dostawać upominki. Nawet najdrobniejszy jeśli jest naturalnym kosmetykiem bardzo cieszy.
Usta maluję najczęściej błyszczykami. Pewnie to z powodu tego, że certyfikowane błyszczyki można znaleźć w ofertach wielu firm.
Bardzo ucieszył mnie otrzymany błyszczyk w kolorze rose garden Benecos.



Doskonale wpasowuje się w gamę moich ulubionych kolorów. Muszę przyznać, że poza pomadką Benecos nie używałam kolorówki tej firmy. Zupełnie niesłusznie, bo Benecos to dobre i tanie kolorowe kosmetyki.
Ta niemiecka firma jest producentem kosmetyków najnowszej generacji i najwyższej jakości. Stanowią połączenie najczystszych surowców mineralnych i olejów roślinnych. Kosmetyki Benecos nie zawierają syntetycznych barwników, środków zapachowych i konserwujących, sylikonów i substancji na bazie olejów mineralnych. Kosmetyki posiadają certyfikat jakości BDIH.


Błyszczyk w swoim składzie zawiera m.in. olej rycynowy, wosk pszczeli i olej słonecznikowy. Dzięki nim usta są doskonale nawilżone i odżywione. Błyszczyk jest dość gęsty. Dobrze się go nakłada i ładnie rozprowadza. Nie klei się na ustach. Delikatnie błyszczy, ma dobrą kryjącą pigmentację. Usta pięknie wyglądają. Zapach jest mało wyczuwalny. Można go określić jako zapach olejów, z których został wykonany. Smaku nie wyczuwam. Na ustach pozostaje około 1,5 godziny. Kolor „rose garden” to ciemny róż. Mnie raczej jego barwa kojarzy się z purpurowymi piwoniami, na których kwitnienie czekam każdego roku.

Kosmetyki Benecos do kupienia w Biolanderze!
W moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!


8 kwietnia 2012

Złoto Bizancjum dla moich ust

Tematy makijażowe nie goszczą na moim blogu zbyt często. Nie oznaczona to jednak tego, że nie maluję się. Wprost przeciwnie! Postaram się nadrobić te tematy. Makijaż towarzyszy mi każdego dnia. Poznałyście już moje ulubione kolory wśród cieni do powiek (nie wszystkie jeszcze). Pisałam także o chłodnych różowych ustach otulonych pomadką Benecos i tych ognisto czerwonych kuszących błyszczykiem Coeur de Rubis. W codziennym makijażu nie szokuję czerwienią. Zostawiam ją na wielkie wyjścia i uroczyste wieczory. Czerwień to dla mnie kolor zarezerwowany na zimę. Mam to szczeście, że moja jasna karnacja pozwala na kolorystyczne eksperymenty. Wiele barw poprostu mi pasuje. Mam oczywiście swoje ulubione kolory,
W codziennym makijażu wybieram róże, szarości,brązy, beże. A także złoto.
Błyszczyk firmy Argile Provence o przepięknej nazwie Or de Byzance rozpieszcza moje usta późną jesienią i zimą.


Ma barwę głębokiego starego złota. Na cieplejsze pory roku wybieram inne kolory. A że tej wiosny mamy jeszcze zdecydowanie zimowe klimaty błyszczyk "Złoto Bizancjum" towarzyszy mojemu makijażowi.

Błyszczyk ten (jak i pozostałe tej marki, a mam je wszystkie) posiada certyfikat Cosmetique Bio. 100 % jego składników jest pochodzenia naturalnego. 41,5 % składników pozyskiwana jest z rolnictwa biologicznego. W składzie znajdziemy m.in. wosk Canauba, olej słonecznikowy, olej z moreli, olej rycynowy, wosk pszczeli. Składniki te pielęgnują delikatną skórę warg. Błyszczyk nie zawiera konserwantów, ani alergenów. Delikatnie pachnie. Nie waży się na ustach. Jego trwałość po otwarciu wynosi 6 miesięcy. Na ustach błyszczyk bez poprawek utrzymuje się około 2 - 3 godzin.


Błyszczyk „Złoto Bizancjum” ma piękną głęboką barwę. Według mnie pasuje blondynkom, szatynkom ze złotymi refleksami, rudowłosym. Same zresztą oceńcie!

Błyszczyk Naturado "Or de Byzance" do nabycia w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!


13 listopada 2011

Masz takie usta czerwone ....

Czerwona szminka to makijażowa kusicielka. Wabi intensywnym, głębokim kolorem i niespożytą energią.
Każdy kosmetyk ma swoją historię. Czerwień na ustach także.

Początki czerwieni na ustach sięgają starożytnych Egipcjan, kiedy to królowa Nefretete barwiła swoje wargi roślinami i minerałami. Wynalazek ten przejęli starożytni Rzymianie i Grecy.
Później w okresach renesansu i baroku czerwone usta na nowo powróciły. Usta malowały kobiety, usta malowali mężczyżni.
W końcu XVIII wieku pruderyjna Europa uznała czerwień ust za symbol rozpusty i tak oto czerwona szminka została znakiem rozpoznawczym ladacznic.
Kiedy w Europie „walczono” z czerwienią ust, Japonia uznała ten kolor za ważną część tradycji swojego kraju, którą uosabiały eteryczne gejsze.
W późniejszych latach dopiero Coco Chanel na nowo wskrzesiła czerwień na ustach kobiet, kiedy radziła „malujcie usta na czerwono i kuście”.

Dziś, prawie każda kobieta choć raz umalowała usta na czerwono.

Czerwona szminka budzi zainteresowanie i zaciekawienie. Czasem się jej boimy i obawiamy. Zupełnie niepotrzebnie! Czerwień dla ust jest stworzona. A czerwona szmika powinna znaleźć miejsce w każdej damskiej kosmetyczce.
Wiele kobiet rezygnuje z czerwonej szminki z obawy o to, że nie będzie im ten kolor pasował.

A czerwień ust pasuje każdej kobiecie pod warunkiem, że wybierze odpowiedni odcień.

Kobiety o ciepłych barwach (kolorystyczne Wiosny i Jesienie), czyli panie o ciepłym, żółtawym odcieniu skóry, włosach w kolorze miodowego blondu, kasztanowych, ze złotym połyskiem powinny wybierać czerwienie z domieszką żółci lub brązu – odpowiednia będzie czerwień koralowa, czerwień indyjska.

Kobiety o zimnych typach urody (kolorystyczne Lata i Zimy), charakteryzujące się jasną, zaróżowioną, albo śniadą, oliwkową skórą i włosami w kolorach czerni, popielatych lub platynowym blondzie dobrze będą wyglądać w czerwieni i zimnej tonacji takiej jak – fuksja, szkarłat, krwistoczerwony, amarantowy.

Istnieje też kolor czerwieni, który pasuje zarówno paniom o ciepłym jak i zimnym typie urody, odpowiedni dla każdego typu urody, a jest to kolor bordo.

Kiedy już wybierzemy odpowiedni odcień, czas na makijaż. Czerwona szminka nie wybacza błędów, dlatego powinien on być bardzo precyzyjny.

Musimy pamiętać, że to czerwień ust jest głównym elementem makijażu, a więc z resztą nie możemy przesadzić, aby nie wyglądać groteskowo.



Wystarczy podkład zgodny z kolorem cery, beżowy cień i czarny tusz.
I makijaż gotowy!

Czerwona szminka na ustach poprawia nastrój. Stajemy się pewniejsze siebie .

I tak powinno być codziennie!
W czerwoną szminkę warto więc zainwestować. Lub w błyszczyk jeśli takowy preferujemy.
Ja wybieram błyszczyki.

Wiadomo, że musi być eko. Niczym innym nie pomaluję ust! Z tego powodu wybrałam błyszczyk firmy Argile Provence o przepięknej nazwie – Coeur de Rubis.


Błyszczyk posiada certyfikat Cosmetique Bio. 100 % jego składników jest pochodzenia naturalnego. 41,5 % składników pozyskiwana jest z rolnictwa biologicznego. W składzie znajdziemy m.in. wosk Canauba, olej słonecznikowy, olej z pestek moreli, olej rycynowy, wosk pszczeli. Składniki te pielęgnują delikatną skórę warg. Błyszczyk nie zawiera konserwantów, ani alergenów. Delikatnie pachnie. Nie waży się na ustach. Na ustach błyszczyk bez poprawek utrzymuje się około 2 - 3 godzin. Po otwarciu możemy go używać  6 miesięcy.

Błyszczyk „Rubinowe serce” ma piękną głęboką barwę. Same oceńcie!

Rubiny są także wiernym przyjacielem przyjacielem kobiety!

Każda z nas marzy, aby usłyszeć :
Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż”

Malujmy więc usta na czerwono!

Błyszczyk Naturado Coeur de Rubis do nabycia w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...