Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

20 grudnia 2015

Królowa kwiatów i jej orszak czyli o .... toniku różanym Martiny Gebhardt

Królowa zawsze musi mieć odpowiedni orszak. Analizując skład toniku różanego Martiny Gebhard tak właśnie pomyślałam – róża i jej orszak. Różany tonik pojawił się u mnie za sprawą Łucji z Agulkowego Pola. Najzwyczajniej w świecie wygrałam rozdanie. I to jakie! Tonik różany od razu przykuł moją uwagę. 


Mało znam kosmetyki Martiny Gebhardt. Nie potrafię powiedzieć dlaczego do tej pory omijałam markę. Wróćmy jednak do toniku. Biała butelka z mlecznego szkła skrywa prawdziwy skarb. Królowa kwiatów róża w otoczeniu swoich sług bardzo mnie zaintrygowała. W mojej codziennej pielęgnacji raczej dominują hydrolaty. Różany należy do tych ulubionych. Od Martiny Gebhard mam zupełnie inny kosmetyk. Bardziej złożony, wykorzystujący synergię roślinnych składników.

Pierwsze skrzypce gra oczywiście woda z kwiatów róży damasceńskiej. Woda różana ma właściwości łagodzące i rozjaśniające, nawilża skórę. Sama w sobie jest także naturalnym kosmetykiem przeciwzmarszczkowym. Regeneruje skórę wrażliwą i przesuszoną, że skłonnością do pękających naczynek. Sprawia, że skóra staje się elastyczna, promienna i jedwabiście gładka.
Jeszcze słowo o samym zapachu róży damasceńskiej. Jest on niepowtarzalny, ciepły, kwiatowy, miodowo-malinowy.

W orszaku królowej kwiatów znajdziemy hibiskus. Hibiskus zwany ketmią albo różą chińską (Hibiscus rosa sinensis L.) pochodzi z Azji i jest jedną z najpiękniejszych roślin z rodziny ślazowatych. W rejonach tropikalnych jest bardzo popularną rośliną ogrodową. Uwielbiają ją kolibry. W naszym klimacie uprawiana jest głównie jako roślina doniczkowa. Kwiaty hibiskusa bogate są w witaminę C oraz polifenole. Odpowiadają one za elastyczność skóry. Właściwości przeciwutleniające wyciągu z hibiskusa nie tylko są korzystne dla skóry, ale także chronią emulsje i kremy przed powolnym utlenianiem – lepiej niż niektóre przeciwutleniacze syntetyczne.


Kolejną rośliną z królewskiego orszaku jest oczar. Z jego liści oraz młodych gałązek w procesie destylacji z parą wodną uzyskuje się wodę oczarową. Badania skutków zewnętrznego stosowania przetworów z oczaru wykazują, że jest bardzo dobrze tolerowany przez skórę i niezwykle skuteczny w leczeniu jej schorzeń. Takie działanie zawdzięcza oczar zawartości garbników i flawonoidów. Olejek oczarowy działa antyseptycznie, kwasy organiczne – przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Garbniki uszczelniają błony komórek skóry i śluzówek. Hamują także rozwój bakterii i wirusów, łagodzą stany zapalne oraz uśmierzają swędzenie. Właściwości ściągające sprzyjają tamowaniu miejscowych krwawień. Skaleczenia i rany przez to goją się prędzej. Flawonoidy zwiększają wytrzymałość naczyń krwionośnych.

Tonik różany Martiny Gebhardt jest bardzo przyjemny w stosowaniu. Delikatność wody różanej połaczona została z lekko rozjaśniającymi właściwościami hibiskusa oraz wzmacniającymi naczynia krwionośne właściwościami oczaru. Dużo osób obawia się alkoholu w kosmetykach. Tonik ten zawiera alkohol. Nie zauważyłam, aby wysuszał skórę. Alkohol  często jest nośnikiem substancji, które nie są rozpuszczalne w wodzie (np. olejków eterycznych). 


Tonik ten dobrze służy mojej cerze. Czuję, że nadszedł czas, aby porzucić hydrolaty na rzecz bardziej złożonych kompozycji.
Cieszę się, że dzięki Łucji poznałam nowy kosmetyk. To początek obiecującej przygody z kosmetykami Martiny Gebhardt.

A na koniec królowa kwiatów w scenerii letniego ogrodu ze szczególną dedykacją dla Łucji.


13 września 2015

Antyczny heros ... czyli o Zielonym Balsamie MOA

Natura ma to do siebie, że ceni sobie najprostsze rozwiązania. Proste rozwiązania z reguły są najskuteczniejsze. Prawda ta w całej swojej rozciągłości przekłada się na pielęgnację urody. Coraz częściej wybieram nieskomplikowane pod względem składu kosmetyki. Oleje, ich mieszanki, masła. Do tego olejki eteryczne czy maceraty roślinne. W zupełności wystarczy. Takie proste kosmetyki być może nie olśniewają. Mają jednak inną cechę – można je stosować na wiele sposobów.
Zielony balsam marki MOA urzekł mnie swoją prostotą. 


Najpierw rozszyfrujemy skrót MOA. Magic Organic Apothecary. Przypuszczam, że nie znacie tej angielskiej marki. MOA w swojej ofercie ma tylko ten jeden produkt. Zielony Balsam.
Zielony Balsam ma prosty skład. Podstawą jego jest olej kokosowy. Oprócz niego w składzie mamy olej sojowy, olej ze słodkich migdałów, wosk pszczeli, olej słonecznikowy. Nie ma wody.

Olej kokosowy to przede wszystkim emolient, natłuszczający i wygładzający skórę suchą, łuszczącą się i podrażnioną. Naturalny olej kokosowy charakteryzuje się dużą zawartością kwasu laurynowego. Kwas ten wykazuje wysokie powinowactwo do włókna włosa, zapewniając odbudowę, ochronę i nawilżenie włosów. Poza tym kwas laurynowy posiada własności antyseptyczne i przeciwgrzybicze, dzięki czemu olej kokosowy polecany jest również w pielęgnacji skóry łojotokowej.


Olej sojowy ze względu na zawartość kwasów tłuszczowych może być wykorzystywany w kosmetyce jako emolient lub jako naturalne źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych odbudowujących naturalną barierę ochronną skóry.  W oleju sojowym w największej ilości występuje kwas linolowy który przywraca skórze poziom właściwego nawilżenia. Olej sojowy jest również znany jako przeciwutleniacz dzięki zawartości witaminy E.
To bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych i witaminy E, dlatego dobroczynnie wpływa na kondycję włosów i skóry. Słynie z właściwości zmiękczających i nawilżających.

Olej ze słodkich migdałów jest także bardzo dobrym emolientem, tj. wygładza skórę. Ma bardzo wysokie zdolności nawilżania skóry. Doskonale zmiękcza i wygładza skórę, nawilża ją oraz łagodzi podrażnienia. Opóźnia proces starzenia się komórek skóry.

Olej słonecznikowy wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza naskórek i regeneruje. Wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Olej słonecznikowy jest doskonały dla osób, które mają cerę tłustą i mieszaną.
Przyglądając się olejom w składzie muszę stwierdzić, że maję one przede wszystkim właściwości ochronne i nawilżające. 

Oprócz olejów w składzie jest jeszcze wosk pszczeli. Jego rolą jest poprawa konsystencji kosmetyku. Ponieważ emulguje się bardzo łatwo, nadaje kremom ładny, jedwabisty połysk oraz sprawia, że wyroby zawierające go w swoim składzie dobrze się rozsmarowują. Wosk pszczeli uelastycznia i zmiękcza skórę.


Dochodzimy do naszego bohatera czyli krwawnika. Grecki bohater i wojownik Achilles miał zgodnie z mitologią leczyć krwawnikiem rany odniesione przez towarzyszy pod Troją. Już wtedy znano gojące, przeciwzapalne i przeciwkrwotoczne właściwości krwawnika. Krwawnik pospolity uchodzi powszechnie za najbardziej cenione zioło lecznicze. Nie będę analizowała jego zastosowania i działania wewnętrznego. Niemiecka nazwa ludowa „ziele cieśli” czy „ziele od ciosu siekierą” świadczy o stosowaniu tej rośliny do leczenia ran i urazów mechanicznych. Działają tu garbniki o właściwościach ściągających i przeciwzapalnych jak i antyseptyczny i przeciwgrzybiczy olejek lotny.


Krwawnik uchodzi także za zioło wzmacniające żyły. Nie sposób nie powiedzieć o wzmacniających właściwościach kompresów z krwawnika na kruche i mające skłonność do pękania naczynia włosowate skóry twarzy.
Balsam zawiera także olejek z drzewa herbacianego cechujący się silnymi właściwościami antyseptycznymi.
Balsam pachnie ziołowo. Woń olejku z drzewa herbacianego jest wyraźnie wyczuwalna. Balsam dobrze rozprowadza się po skórze. Szybko się wchłania, mimo, że mam  cerę mieszaną. Ja używam go jako kremu na noc. Cera jest dobrze odżywiona. Skóra miękka i delikatna. Od miesięcy nie pojawiają się żadne przykre niespodzianki na twarzy. Przypadł mi ten balsam do gustu, a właściwie to mojej cerze. Taki mały wielki bohater.  

Zielony balsam kupiłam w sklepie internetowym DamaBio. Kosztował 55,60 zł.


14 grudnia 2014

Koi, łagodzi, uspokaja ... czyli o rumiankowym żelu do twarzy Sylveco

Po prawie rocznej przerwie postanowiłam wrócić do blogowania. Na próbę. Namówiła mnie do tego Sandra, Autorka wspaniałego bloga Natura i Uroda. Moją dzisiejszą notkę właśnie Jej zawdzięczacie, i Jej należą się podziękowania. Nie wiem, czy jeszcze macie ochotę mnie czytać. Rok przerwy to szmat czasu. 
Nie chcę się tłumaczyć z przerwy. Ostatni rok był dla mnie bardzo trudny. Życie nie zawsze układa się tak, jak tego chcemy. Trzeba zmierzyć się z bólem, traumą, osamotnieniem, nową rzeczywistością… Jeszcze dzisiaj nie wiem czy mój powrót do blogowania będzie trwały. Nie mam już tego zapału co rok wcześniej. Ale jeśli nie spróbuję, nie dowiem się tego.
Na pierwszą notkę po długiej przerwie wybrałam rodzimą, dynamicznie rozwijającą się markę Sylveco i jej Rumiankowy żel do twarzy.


Szczególną estymą darzę rumianek. Już w starożytnym Egipcie rumianek pospolity uważano za roślinę świętą. Ze względu na żółte wnętrze koszyczka czczono go jako kwiat boga Słońca. Uchodził wtedy za lek uniwersalny. Dzisiaj także ma ugruntowaną pozycję w medycynie naturalnej. Leczy się nim rany, zaziębienia, dolegliwości żołądkowe. Rumianek ma działanie nasenne i uspokajające. O tych cudownych koszyczkach pisałam tutaj.
Firma Sylveco postanowiła wykorzystać  właściwości przeciwzaplane, antybakteryjne i antyalergiczne w żelu do codziennej pielęgnacji dla cer zanieczyszczonych , z rozszerzonymi porami i trądzikowych. Taka problematyczna cera wymaga z jednej strony bardzo łagodnego podejścia, a z drugiej bardzo konkretnego. Rumianek to daje. Za jego łagodzące działanie odpowiadają azuleny - związki, nadające olejkowi rumiankowemu intensywny niebieskozielony kolor.


Niebagatelną rolę w tym żelu odgrywa kwas salicylowy. Posiada on właściwości złuszczające, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i lekko ściągające. Dzięki zdolności wnikania w głąb mieszków włosowych pomaga likwidować zaskórniki, odblokowuje pory skóry, zmniejsza nadmierne wydzielanie sebum i jest pomocny w stanach zapalnych. Poprawia strukturę i koloryt skóry, rozjaśnia powierzchowne przebarwienia oraz zmniejsza płytkie blizny potrądzikowe. Kwas salicylowy działa łagodniej niż kwasy AHA, a jego działanie jest długotrwałe.


Mam cerę mieszaną, z widocznymi już oznakami starzenia. Moją zmorą jest przetłuszczająca się strefa T. Ten żel pozwolił ją wyciszyć. Już tak bardzo się nie zanieczyszcza. W mojej ocenie żel jest wydajny. Wystarczy jedno naciśnięcie pompki, aby dostać tyle żelu ile potrzeba.  Z wodą tworzy emulsję o zapachu prawdziwego rumianku. Na kosmetyki Sylveco warto zwrócić uwagę z jeszcze jednego względu. W dobrych, przyjaznych dla kienta cenach dostajemy naturalne kosmetyki. Niestety nie posiadają żadnych certyfikatów. Myślę jednak, że odpowiednie certyfikaty to dla Sylveco przyszłość.

Kosmetyki Sylveco znajdziecie 

Z moim kodem rabatowym 
ep-0882 – 5 % taniej!


17 listopada 2013

Dla zapracowanych bądź leniwych ... czyli o glince rhassoul w paście Les Argiles du Soleil

Bardzo lubię glinkę rhassoul. Najczęściej sięgam po taką w małych kawałeczkach. Maseczki gotowe raczej sporadycznie u mnie goszczą. Ciekawość tym razem wzięła górę i postanowiłam wypróbować gotową maseczkę czyli Glinkę Ghassoul w paście Les Argiles du Soleil.

Rhassoul, Ghassoul, Rassoul, bo tak nazywana jest ta glinka od wieków stosowana jest w celach kosmetycznych przez mieszkańców Afryki Północnej i niektórych regionów Bliskiego Wschodu. Oryginalna nazwa glinki marokańskiej pochodzi od czasownika "rassala", co po arabsku znaczy "myć". Doskonale sprawdza się bowiem w codziennej higienie i pielęgnacji ciała.

Jedyne znane na świecie pokłady glinki Rhassoul występują we wschodniej części Maroka, na skraju średniego Atlasu w dolinie rzeki Wadi Muluja (fr. Oued Moulouya) około 200 km od miasta Fez.
Glinkę wydobywa się metodą tradycyjną w podziemnych korytarzach kopalni. Bryły glinki marokańskiej pakuje się w plastikowe worki, co chroni ją przed zabrudzeniem. W Fezie znajdują się zakłady przetwarzające glinkę. Glinka jest sortowana, poddawana sterylizacji, płukana w celu usunięcia zanieczyszczeń, suszona na słońcu lub w piecach. Tak przygotowana przewożona jest do młynów. Glinka sprzedawana jest w postaci proszku lub płatków.

Proszek lub płatki Rhassoul po wymieszaniu z wodą przybierają postać błota. Bogate jest ono w magnez, krzem, potas, wapń, żelazo, glin, miedź, lit, cynk. Posiada właściwości myjące i odtłuszczające. Zapobiega wysuszaniu się i łuszczeniu skóry, poprawia jej elastyczność i strukturę. Działa matująco i odświeżająco. Doskonale pielęgnuje wrażliwą i trądzikową skórę.

Tyle o samej glince. Ja czasami sięgam po glinkę w proszku, czasami po glinkę w płatkach. Tym razem zrobiłam wyjątek i sięgnęłam po gotową już maseczkę. Skład jej jest bardzo prosty. Tylko glinka i woda. Wystarczy wycisnąć odpowiednią ilość i nałożyć na twarz. Na twarzy wystarczy trzymać ją 5 minut. Po tym czasie glinkę trzeba zmyć ciepła wodą. I gotowe. Cera odświeżona i dobrze oczyszczona. Warto znaleźć około 8 minut na tę maseczkę chociaż raz w tygodniu. 3 minuty liczę na nałożenie i zmycie. Cera z pewnością odwdzięczy się dobrym stanem.
 
Maseczki Les Argiles du Soleil kupicie w Biolanderze
z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

27 października 2013

Czarnooka piękność ... czyli o oleju Belle Nigelle Charme d'Orient

Moja cera wymaga bardzo konkretnej pielęgnacji. Odżywianie to priorytet. Mam już swoje lata więc sięgam po naprawdę bogate w składniki odżywcze kosmetyki. Niezastąpione są oleje. Oleje roślinne mają duże znaczeniedla pielęgnacji skóry i leczenia. Na zdrową skórę działają odżywczo i chronią ją przed utratą wilgoci.Przez ostatnie miesiące mojej wieczornej pielęgnacji towarzyszył Olej Belle Nigelle do cery wrażliwej marki Charme d'Orient.

Sama nazwa może sugerować, że mamy do czynienia tylko z olejem z czarnuszki. Nic bardziej mylnego.  W szklanej butelce z matowego szkła wyposażonej w precyzyjny dozownik czarnuszka rzeczywiście wiedzie prym.
Olej z czarnuszki siewnej to jeden z najbardziej cenionych olejów w kosmetologii. Jego chemiczna struktura jest bardzo złożona. Zawiera 15 aminokwasów, proteiny, węglowodany, do 80% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), witaminy A, B1, B2, C i PP (niacyna), a także wiele minerałów (wapń, potas, żelazo, magnez, selen i cynk).
Najaktywniejszym składnikiem oleju z czarnego kminku jest tymochinon o właściwościach antyoksydacyjnych, przeciwzapalnych i przeciwartretycznych. Działanie przeciwzapalne wykorzystuje się w terapii łuszczycy i wyprysków, a antyoksydacyjne w kosmetykach przeciwstarzeniowych. Dowiedziono ponadto, że tymochinon jest skuteczny w leczeniu alergii. Olej z czarnuszki działa również przeciwgrzybiczo.

Innym olejem używanym od wieków w kosmetyce jest olej ze słodkich migdałów. Tłoczy się go z nasion migdałowca (odmiany słodkie). Ma bardzo wysokie zdolności nawilżania i wygładzania skóry. Jest bogaty w kwasy tłuszczowe, proteiny, sole mineralne, witaminy z grupy B, a także A, D i E. Posiada bursztynowy kolor oraz lekki charakterystyczny zapach.
Trzecim olejem z tego kosmetyku jest olej jojoba. Charakteryzuje się on bardzo wysoką zgodnością biologiczną ze skórą. Dzięki wysokiemu powinowactwu do ludzkiej skóry, łatwo jest wchłaniany przez skórę i włosy. Jojoba odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę i włosy. Może być używany do pielęgnacji skóry wrażliwej. Jojoba pomaga w leczeniu zapaleń skóry, np. łuszczycy. Pomaga przy leczeniu trądziku. Zawiera kwas mirystynowy, skuteczny na zapalenie stawów oraz reumatyzm.
Oliwy z oliwek nie trzeba nikomu przedstawiać. Należy ona do kategorii „olejów najbliższych strukturze ludzkiej skóry”. Jest niezwykle bogatym źródłem fosfolipidów (nasyconych kwasów tłuszczowych, kwasu oleinowego, kwasu linolowego, kwasu palmitynowego, kwasu linolenowego, kwasu stearynowego), fitosteroli (związków organicznych pochodzenia roślinnego) i witaminy E . Oliwa z oliwek posiada doskonale właściwości pielęgnacyjno-nawilżające. Nie wywołuje reakcji alergicznych.

Olejowego bogactwa dopełnia olej słonecznikowy. Jak wszyscy wiemy, powstaje z pestek słonecznika. Ma złocistą barwę i delikatny zapach. Zawiera kwasy wielonienasycone ( w tym kwas omega-6). Jest bogatym źródłem witaminy E oraz minerałów (miedź, cynk, selen, żelazo).
Mimo, że kosmetyk ten przeznaczony jest dla cery wrażliwej, na mojej mieszanej cerze także dobrze się sprawuje. Dodając do olejów roślinnych olejku eteryczne, podnosi się ich działanie.
W kosmetyku tym mamy następujące olejki eteryczne: cytrynowy, geraniowy, cedrowy, paczula. Każdy z tych olejków jest antyseptykiem. O olejkach eterycznych pisałam wielokrotnie. Jeśli chcecie zgłębić działanie poszczególnych z nich zapraszam do lektury wcześniejszych moich postów.
Olej Belle Nigelle zawiera także ekstrakt z rozmarynu.

Wielką zaletą tego kosmetyku jest zapach. Olej z czarnuszki ma charakterystyczny ostry zapach. Złagodziły go olejki eteryczne. Drzewno-ziemista woń olejku paczulowego jest przełamana kwiatową, różaną wonią olejku geraniowego. Zapach można zaliczyć do kategorii aromatów orientalnych.  Takich w najlepszym wydaniu. Stosowanie oleju Belle Nigelle to także taki mały aromaterapeutyczny zabieg na twarz. Moja cera bardzo polubiła ten olej wespół z masażem, który wykonuję każdego wieczoru.
Kosmetyki Charme d’Orient kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

4 sierpnia 2013

W malinowym chruśniaku ... czyli o kremie na noc Supers Fruits Argile Provence

Pełnia lata to bogactwo owoców. Mam to szczęście, że fragment ogrodu porasta mały jagodnik. A w nim króluje borówka amerykańska,  agrest, porzeczki i maliny. Te ostatnie lubię najbardziej.  Zawsze szkoda przygotowywać mi ze świeżych owoców maseczki. Własne owoce wolę wykorzystać kulinarnie. Z chęcią jednak sięgam to kremy bogate w wyciągi owocowe. Jednym z nich jest Krem na noc przeciwzmarszczkowy z czerwonych owoców Argile Provence.
Krem ten to prawdziwy owocowy deser dla skóry. Zawarto w nim całe bogactwo letniego ogrodu. Mamy więc w składzie czarną porzeczkę, żurawinę, malinę oraz egzotyczny granat.
Porzeczka czarna jest bogatym źródłem witaminy C i pod względem jej zawartości ustępuje tylko owocom dzikiej róży i rokitnika. Zawiera także witaminę K, garbniki i biopierwiastki. Fitoterapia i kosmetologia szczególnie ceni porzeczkę czarną. Owoce doceniono za witaminę C i rutynę, skórki za związki hamujące rozwój bakterii. Odwary z liści działają przeciwbakteryjnie i ściągająco. Z nasion wytłacza się cenny olej o dużej zawartości kwasu gamma-linolenowego (GLA). Kosmetyki, w których wykorzystano porzeczki korzystnie działają na cerę naczynkową. Poprawiają krążenie w okolicach gałki ocznej. Redukują obrzęki i cienie pod oczami.
Wyciąg z malin działa nawilżająco, przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, pobudza regenerację skóry, wspomaga gojenie się ran, działa przeciwzaskórnikowo.
Medycyna i kosmetyka wykorzystują na swoje potrzeby różne rośliny i owoce. Coraz bardziej ceniony jest granat będący owocem granatowca właściwego (Punica Granatum).
Granat pochodzi z południowo-zachodniej Azji, ale obecnie uprawiany jest także na obszarze śródziemnomorskim, na Bliskim Wschodzie, w południowej Afryce, Chinach, Japonii, Australii, Stanach Zjednoczonych, w Ameryce Południowej i w południowej Rosji. Granat ma bardzo długą historię. Podobno uprawiany był już 5 000 lat pne. Wzmianki z Sumeru o uprawie granatów datuje się na 3 000 lat pne. Granat znajdujemy na kartach Pisma Świętego, Odysei, Tory, w zabytkach sanskrytu.
Owoc granatu ma bogatą symbolikę. Jest symbolem płodności i nieśmiertelności. W kulturze arabskiej do dziś goście weselni obsypują nowożeńców pestkami granatu, życząc im tym rytuałem płodności i wiecznej miłości.
O działaniu leczniczym owocu granatu decyduje współdziałanie składników chemicznych owocu. Owoc granatu jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o zawartość przeciwutleniaczy.
Przeciwutleniacze mają chronić nas przed skutkami działania wolnych rodników. O tym, że są ważnymi składnikami kremów wiemy od dawna.
Wśród czerwonych owoców gości także żurawina. Jest ona prawdziwym kosmetycznym hitem ostatnich lat.  Żurawina w swoim składzie posiada całą gamę składników niezbędnych dla naszego zdrowia i skóry. Przede wszystkim zawiera witaminy: A, C oraz z witaminy z grupy B, żelazo, wapń, magnez, fosfor i jod. Zawiera także błonnik kwasy owocowe węglowodany, antyocyjany, flawonoidy oraz taninę. Wszystkie te związki poprawiają funkcjonowanie naszego organizmu i stan naszej skóry.
Żurawina działa antybakteryjnie i oczyszczająco na skórę, sprawdza się w więc w kuracji dla cery trądzikowej. Stosowana jest również u osób z cerą suchą ponieważ doskonale nawilża i reguluje ph skóry. Zawartość cennych dla skóry witamin i biopierwiastków w żurawinie znakomicie odżywia skórę i poprawia jej funkcjonowanie. Żurawina przywraca również skórze promienny wygląd i blask. Prawdziwym hitem jest użycie żurawiny w kosmetykach anti-aging ponieważ zwiększa ona napięcie i jędrność skóry, wygładza drobne zmarszczki i chroni skórę przed wolnymi rodnikami.
Do czerwonych owoców dodano olej słonecznikowy i masło karite.
Olej słonecznikowy znany jest nam doskonale , oczywiście z kuchni.  Słonecznik swoją nazwę otrzymał dzięki temu, że w ciągu dnia „podąża za słońcem" i zwrócony jest zawsze w jego stronę. Roślina ta pochodzi z Meksyku. Obecnie uprawia się słonecznik w wielu krajach świata. Jego owoce, drobne pestki, są doskonałym surowcem do produkcji oleju roślinnego. Olej słonecznikowy otrzymywany jest poprzez wytłaczanie na zimno. Zawiera on kwas linolowy, woski, fosfolipidy (lecytyna), karoteny, naturalną witaminę E. Olej słonecznikowy doskonale znamy z zastosowań kuchennych. Kosmetyka także zaadoptowała go do swoich potrzeb.
 
Olej słonecznikowy jest doskonały dla osób, które mają cerę tłustą i mieszaną. Działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne to jego dodatkowe właściwości, które pozwalają kompleksowo dbać o naszą skórę.
Olej słonecznikowy wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza naskórek i regeneruje. Wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne.
Nie powoduje powstawania zaskórników. Jest to więc idealny olej do cery tłustej i mieszanej. Dodatkowo normalizuje wydzielanie sebum, a działanie przeciwzapalne pozwala na szybsze uporanie się z trądzikiem i wypryskami.
Masło karite jest powszechnie znane i stosowane, gdyż stanowi panaceum na wszelkie skórne dolegliwości.
Uzyskuje się je z orzechów drzewa o nazwie masłosz parka występującego w centralnej i zachodniej Afryce.
Nadzwyczajne działanie pielęgnacyjne masło karite (shea) zawdzięcza największej ze wszystkich tłuszczy roślinnych zawartości witamin, allantoiny i trójglicerydów. Masło karite działa nawilżająco i natłuszczająco. Dzięki niemu skóra jest gładka i miękka. Opóźnia starzenie się skóry. Chroni przed wysuszeniem, wiatrem i promieniami słonecznymi. Jest naturalnym filtrem o faktorze 3-4. Allantoina zawarta w maśle karite przyspiesza gojenie się ran, podrażnień i stanów zapalnych skóry. Nadaje skórze delikatny, zdrowy wygląd. Działa korzystnie na każdą skórę.
Krem na noc jest wyjątkowo bogaty w składniki odżywcze. Nie mam już najmłodszej cery więc sięgam po bogate i odżywcze kosmetyki. Cera po nocnej kuracji jest odżywiona, jędrna i gładka. Koloryt jest wyrównany. Zauważyłam także spłycenie zmarszczek mimicznych.  To efekt stosowania kremu przez 6 tygodni. W wygodnym opakowaniu air-less zostało jeszcze tego cudownego eliksiru na około miesiąc. To dobra wydajność. Krem pachnie bardzo delikatnie. Podobnie do pozostałych kremów tej marki.
Krem ten jest certyfikowany przez Ecocert. 98,50% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. 79,50% wszystkich składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego.
Kto ma apetyt na czerwone owoce?
Zapraszam do Biolandera
Kosmetyki Argile Provence
z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

21 lipca 2013

Tajemnice Afryki ... czyli o balsamie do ust Swazi Secrets

Balsamów do ust używam przez cały rok. Zimno, wiatr, palące słońce nie sprzyjają urodzie ust. Tylko na wypielęgnowanych ustach ładnie będzie wyglądać pomadka czy błyszczyk. Dlatego balsamy do ust traktuję jako niezbędne minimum kosmetyczne. Najbardziej cenie balsamy oparte na olejach i masłach. Żądnej wody w składzie. Czas jakiś temu pisałam, że odkryłam zupełnie nową marka kosmetyczną. Jest nią Swazi Secrets.  Firma ta ma siedzibę w Swaziland w Południowej Afryce. Jej główną działalnością jest wytwarzanie kosmetyków  na bazie oleju marula.
Dzisiaj chciałabym przedstawić Balsam do ust Swazi Secrets.

W małej tubce zawarto całe bogactwo Afryki. Wymienić trzeba olej marula, olej ximenia, masło karite, olej manketti.
Masło karite jest znane. Inaczej rzecz ma się z olejami, marula, ximenia i manketti. Po krótce spróbuję je przybliżyć.
Olej marula jest tłoczony z ziarna drzewa marula, które słynie w Afryce z właściwości leczniczych. Drzewa marula występują w Afryce południowej i zachodniej.
Owoce zbierane są od końca stycznia do marca. Mają wielkość piłki golfowej, są koloru żółtego. Budową przypominają owoce mango. Posiadają grubą skórę, soczysty miąższ i bardzo twardą, dużą pestkę. Pestki zawierają do 60% oleju
 Olej marula posiada niezwykłe właściwości przeciwstarzeniowe, jest bogaty w przeciwutleniacze i kwas oleinowy, kluczowe składniki dla utrzymania zdrowej skóry.

Dzięki połączeniu wysokiej wartości odżywczej i doskonałej trwałości, olej ten jest idealny do pielęgnacji dojrzałej, ale również suchej i wrażliwej skóry. Olej marula zawiera dużo witaminy E i C.  Świetnie nawilża i zmiękcza suchą i popękaną skórę, wykazuje działanie rewitalizujące i rozjaśniające cerę. Olej marula przywraca ochronną barierę skóry.
Olej ximenia pozyskuje się z krzewu o nazwie Americana Ximenia. Ten kolczasty krzew porasta sawannę afrykańską od Namibii aż po Zimbabwe. Jego pomarańczowe owoce przypominają śliwki. Pestka owocu jest wyjątkowo bogata w olej.
Olej ximenia  nadaje skórze miękkość, przyjemne uczucie delikatności. Jest bardzo skutecznym olejem w zwalczaniu przedwczesnego starzenie się skóry suchej i odwodnionej
Olej ximenia odżywia spierzchnięte usta, zmiękcza i wygładza skórę, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
W północnej Namibii rośnie jeszcze jedno drzewo rodzące olejodajne owoce – manketti.
Pozyskiwany z owoców olej bogaty jest w kwas linolowy. Olej ten nawilża i regeneruje. Olej manketii także znajduje się w moim balsamie.
Aplikacja balsamu jest bardzo wygodna. Z tubki wystarczy wycisnąć odrobinę oleju i nanieść na usta.
 
Konsystencja balsamu jest półpłynna. Zapach jego jest bardzo delikatny. Balsam ten przyda się o każdej porze roku. Na mróz, wiatr, na upał.
 Skarby afrykańskiej przyrody dobrze dbają o urodę ust.
Kosmetyki Swazi Secrets kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 - 5 % taniej!
 

16 czerwca 2013

Tajemnice Afryki ... czyli o peelingu na bazie oleju marula Swazi Secrets

Tygodniowa ciężka infekcja przebiegająca z bardzo wysoką gorączką doprowadziła mój organizm do ruiny. Tego, co dzieje się wewnątrz nie widzę. Na zewnątrz jednak infekcja dała znać o sobie bardzo przesuszoną skórą. Jestem po prostu odwodniona.  Nie tak łatwo doprowadzić skórę do dobrego stanu po chorobie. Wczoraj, kiedy popatrzyłam w lustro na moją cerę ogarnęło mnie przerażenie.  Mimo, że mam cerę mieszaną skóra stała się wysuszona, szara i matowa. Gorączko zaczęłam przeglądać moje kosmetyki w poszukiwaniu lekarstwa na taki stan rzeczy. Natrafiłam na jeszcze nieotwierane dwa kosmetyki marki Swazi Secrets, Olej Ximenia  i Olej marula peeling. Rozpoczęłam ratowanie mojej cery. Na pierwszy ogień poszedł Olej marula peeling.



Swazi Secrets jest firmą z siedzibą w Swaziland w Południowej Afryce, której główną działalnością jest produkcja kosmetyków  na bazie oleju marula.
Olej marula jest tłoczony z ziarna drzewa marula, które słynie w Afryce z właściwości leczniczych. Drzewa marula występują w Afryce południowej i zachodniej.



Owoce zbierane są od końca stycznia do marca. Mają wielkość piłki golfowej, są koloru żółtego. Budową przypominają owoce mango. Posiadają grubą skórę, soczysty miąższ i bardzo twardą, dużą pestkę. Pestki zawierają do 60% oleju
 Olej marula posiada niezwykłe właściwości przeciwstarzeniowe, jest bogaty w przeciwutleniacze i kwas oleinowy, kluczowe składniki dla utrzymania zdrowej skóry.
 Dzięki połączeniu wysokiej wartości odżywczej i doskonałej trwałości, olej ten jest idealny do pielęgnacji dojrzałej, ale również suchej i wrażliwej skóry. Olej marula zawiera dużo witaminy E i C.
 Świetnie nawilża i zmiękcza suchą i popękaną skórę, wykazuje działanie rewitalizujące i rozjaśniające cerę.
 Olej marula przywraca ochronną barierę skóry.
Tyle o samym oleju. 
Kosmetyk o nazwie Olej marula peeling  to dość  nietypowy produkt. Składa się bowiem z omawianego oleju oraz bardzo drobno zmielonych łupin orzechów marula. 
 
Odrobinę preparatu należy nałożyć na lekko zwilżoną twarz, rozmasować i pozostawić. Kosmetyku nie należy spłukiwać.  Można jedynie usunąć drobinki, które przeszkadzają. Tak też zrobiłam. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.  Wczoraj wieczorem nałożyłam na twarz peeling. Ma on bardzo przyjemną konsystencję. W gęstym oleju zanurzono delikatne drobinki. Nie są one ostre. Peeling ma lekki orzechowy zapach. Tuba, w której umieszczono kosmetyk ma jest wykonana z miękkiego plastiku o dużym otworze.
 
 Aplikacja przez to jest łatwa.  Tak jak powiedziałam nie spodziewałam się, że rano w lustrze zobaczę zdrową, promienną cerę. Do tego dobrze nawilżoną.  Jest to jeden z lepszych peelingów, a może maseczek, jakie stosowałam.
Afrykański tajemniczy skarb w postaci kosmetyku z olejem marula dokonał cudu na mojej twarzy. Dobrze, że okryłam markę Swazi Secrets. Będę dalej zgłębiać kosmetyczne tajemnice Afryki.

Kosmetyk ten został wytworzony zgodnie z zasadami Fair Trade.
Kosmetyki Swazi Secrets kupicie w Biolanderze
z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 

3 maja 2013

Fenomen kwasu hialuronowego ... czyli o serum HA Rosalia

Od kilku lat kwas hialuronowy robi niebywałą kosmetyczną karierę. Sądzę, że nie ma kobiety której nie skusiłby ten cudowny składnik obiecujący zachować młodość. Musiałam wypróbować HA na własnej skórze. Sięgnęłam po Serum HA Rosalia Bio marki Argile Provence.

 
Czy wiemy czym jest substancja nazywana kwasem hialuronowym? Kwas hialuronowy (HA) został wyizolowany w latach 30-tych ubiegłego wieku. Jego nazwa pochodzi od szkliście przezroczystego wyglądu (z greckiego hyalos = szkło). Kwas hialuronowy należy do grupy związków nazywanych glukozaminoglikanami. Związek ten rozpoczął swoją dynamiczną karierę w kosmetologii gdy stwierdzono, że w miarę starzenia jego zawartość w skórze zmniejsza się. Glukozaminoglukany razem z elastyną i kolagenem są elementami podstawowymi struktury takich tkanek jak kości i skóra. HA sławę zawdzięcza dzięki zdolności utrzymywania nawilżenia skóry. Połowa całego kwasu hialuronowego zawartego w organizmie człowieka znajduje się w skórze.

 
Wokół kwasu hialuronowego narosło wiele mitów. Spotkałam się z informacjami, że kwas hialuronowy posiada niebywała zdolność wnikania w głębsze partie skóry i nawilżania jej. To jeden z mitów. Tak się składa, że nawet najmniejsza cząsteczka Ha nie przenika przez zdrową skórę. Fenomen działania kwasu hialuronowego polega na jego działalności na powierzchni skóry. Cząsteczki kwasu hialuronowego korzystnie wpływają na odbudowę uszkodzonego naskórka. Działanie nawilżające HA związane jest z bardzo silnymi właściwościami higroskopijnymi. HA w naturalny sposób osłania skórę, tworząc film na jej powierzchni. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia, nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, ujędrnia. Wszystko to dzieje się w warstwie rogowej naskórka.
Tak w wielkim uproszczeniu można opisać fenomen kwasu hialuronowego.

 
Serum HA Rosalia Bio ma postać gęstego przeźroczystego żelu. Delikatnie, ładnie pachnie. Tą samą nutę zapachową mamy w Serum napinające (klik)  i Serum HD (klik). Serum HA błyskawicznie się wchłania. Na skórze tworzy coś na kształt powłoki. Moją skórę delikatnie napina i ściąga. Z tego względu serum nigdy nie stosuję samodzielnie. Na serum nakładam krem. Jest bardzo zadowolona z działanie serum HA. Mimo tego, że kwas HA działa tylko w warstwie rogowej naskórka odczuwam nawilżenie i wygładzenie skóry. Drobne zmarszczki, zwłaszcza wokół oczu i ust, są mniej widocznie. Skóra tych okolic jest „wyprasowana”.

Nie używam tego kosmetyku codziennie. Mnie wystarcza stosowania go 2-3 razy w tygodniu (skóra moja już od wielu lat do młodych nie należy).
Komu mogłabym polecić to serum. Uważam, że jego działanie docenią przede wszystkim kobiety, które młodość mają już za sobą.  Serum to okaże się z pewnością doskonałym prezentem na zbliżający się Dzień Matki.

Dodam, że jest to kosmetyk certyfikowany przez Ecocert. 100 % jego składników jest pochodzenia naturalnego, 50 % pochodzi z rolnictwa biologicznego.
 

Zapraszam na zakupy do Biolandera
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...