Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aluna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aluna. Pokaż wszystkie posty

19 maja 2013

Bosą stopą do lata ... czyli o kremie do stóp z ałunem

Odnoszę wrażenie, że stopy bardzo często traktujemy po macoszemu. To błąd. Trzeba o nie odpowiednio dbać, aby nie przysparzały problemów. Mamy najróżniejsze problemy. A to sucha skóra pięt, a to stopy pocą się.  Obserwuję, że wiosną bardziej dbamy o stopy, bo już niebawem przyjdzie założyć  sandałki. A wtedy … nie zawsze można pochwalić się zadbanymi stopami.
Znalazłam bardzo ciekawy krem działający na stopy kompleksowo. Jest to Krem do stóp z ałunem Bio arki Aluna.

Muszę przyznać, że bardzo mnie ten krem zaskoczył. Wyciągi roślinne, oliwę z oliwek połączono z ałunem potasowym. Wyciągi roślinne i olejki eteryczne dobrano tak, aby zmęczonym stopom przynosić ulgę. W kremie tym mamy więc wodę rozmarynową. Rozmaryn ma tę właściwość, że wspomaga krążenie. W przypadku zmęczonych nóg przynosi natychmiastową ulgę. Za nawilżenie odpowiada oliwa z oliwek. Ale nie tylko. Oliwa z oliwek ma właściwości poprawiające ukrwienie, rozgrzewające skórę. Działa w przypadku stanów zapalnych, bólów mięśni oraz dolegliwości reumatycznych. W kremie tym znajduje się także bogactwo olejków eterycznych.
Olejek lawendowy -  stosowany w leczeniu oparzeń słonecznych, przyczynia się do gojenia skaleczeń. Działa przeciwbólowo i antyseptycznie.
Olejek z mięty pieprzowej – działa antyseptycznie i odświeżająco. Łagodzi ukąszenia owadów.
Olejek cyprysowy – działa dezynfekująco. Reguluje krążenie i gospodarkę płynami.

Olejek jałowcowy – działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Reguluje gospodarkę płynami.
Olejek rozmarynowy – działa antyseptycznie, przeciwzapalnie dla stawów  i przeciwbólowo. Relaksuje mięśnie.
Olejek szałwiowy – działa przeciwpotowo, antyseptycznie i tonizująco.
Olejek niaouli – poprawia krążenie krwi. Uśmierza bóle reumatyczne.
Krem ten zawiera niebywałe połączenie olejków eterycznych mających wspomagać krążenie. Zawiera także jeszcze jeden interesujący wyciąg roślinny. Jest to wyciąg z wiązówki błotnej. Wiązówka błotna zawiera w swoim składzie kwas salicylowy, środek przeciwbólowi i przeciwzapalny podobny do aspiryny. Wyciągi z tej rośliny łagodzą bóle mięśni i stawów. Dla mnie to akurat bardzo ważny składnik tego kremu. Wielokrotne kontuzje stawu skokowego dają znać przy każdej zmianie pogody. Nie wierzę, aby krem rozwiązał problem, ale nie zaszkodzi stosować go systematycznie.

Z kremu tego jestem bardzo zadowolona. Dobrze odświeża stopy i usuwa zmęczenia.  
W kremie tym jest także ałun potasowy mający regulować pocenie. Ja nie mam takiego problemu. Trudno więc mi ocenić jego przydatność na tym polu.
Na zakończenie dodam, że jest to kosmetyk certyfikowany przez Quality France i Charte Cosmébio
99% składników jest pochodzenia naturalnego. 84,2% składników roślinnych pochodzi z upraw ekologicznych.
Kosmetyki Aluna kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!



7 kwietnia 2013

Wycisz mnie .... czyli o dezodorancie ałunowym z aloesem i bambusem Aluny

O dezodorancie Aluny pisałam już na blogu. Poprzednio był to dezodorant w atonizerze. Już dość dawno temu postanowiłam wypróbować dezodorant w kulce. O codziennych drobiazgach, których używam lubię zapominać. Używanie dezodorantu to jak oddychanie. Dopiero niedawno, za sprawą Łucji z Agulkowego Pola przypomniałam sobie o tym dezodorancie. Łucja zwróciła się do mnie z niecodzienną prośbą. Na swoim blogu chciała zacytować mój post na temat dezodorantów. To było okazją do tego, abym sama sobie przypomniała o tym, co napisałam na temat dezodorantów. Mój wybór jest oczywisty – nie używam dezodorantów, które blokują proces pocenia. Co napisałam ponad rok temu na temat dezodorantów ? Odsyłam tutaj.
A dzisiaj chciałabym przedstawić Dezodorant ałunowy roll-on bambus-aloes marki Aluna.



Skład tego dezodorantu jest bardzo prosty. Wyciąg z aloesu, wyciąg z bambusa, woda, ałun, gliceryna roślinna i bezpieczne konserwanty.  W dezodorancie tym znajduje się także celuloza mikrokrystalizowana. Stanowi ona naturalny zagęstnik kosmetyku.
Aktywnymi wyciągami są wyciąg z aloesu i z bambusa. Wyciąg z aloesu nawilża, chroni i koi. Bogaty jest w aminokwasy, witaminy i minerały. Ma działanie przeciwbakteryjne. Łagodzi podrażnienia. Ekstrakt z bambusa zwiększa syntezę kolagenu. Dzięki temu ma silne właściwości nawilżające. Bambus znany jest także ze swojego działania detoksykującego. Odtruwa i oczyszcza organizm.
Dezodorant ten certyfikowany jest przez Ecocert. 99,60 % jego składników jest pochodzenia naturalnego, zaś 43 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. Tyle o składzie kosmetyku.



Aplikacja jest bardzo wygodna. Mała kulka dobrze sobie radzi w nanoszeniu łagodnie pachnącego kosmetyku. Zapach jest świeży, z nutą słodyczy. Trudny do określenia. Dezodorant nie klei się. Po naniesieniu szybko schnie. Nie brudzi ubrań.



Tak jak wspomniałam jest to dezodorant ałunowy. Pamiętać należy, że sposób działania jego jest odmienny od tradycyjnych dezodorantów i blokerów. Ałun nie blokuje wydzielania potu. Działa tylko na bakterie znajdujące się na skórze odpowiedzialne za rozkład potu i nieprzyjemny zapach.
Ałun nigdy nie da nam ochrony przed poceniem się. Chcę to powiedzieć każdemu, kto nie używał jeszcze ałunu. Dlaczego ? Aby nie było rozczarowania jego działaniem. Nie jest rolą ałunu blokowanie procesu pocenia. Normalizuje go, ale nie bloguje.
Dezodorant w formie roll-on jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy preferują ałun, a nie bardzo lubią kryształ mogący się potłuc.
Ałunowe dezodoranty dostępne są w formie sprayu i roll-on. Jest kilka wersji zapachowych. Możemy wybierać jeszcze między różą, miętą, kwiatem pomarańczy i lilią.
O dezodorancie różanym przeczytacie tutaj.
 
Dezodoranty Aluny do nabycia w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

 
 

8 grudnia 2012

To co dobre kończy się .... czyli „Projekt denko naturalnych kosmetyków” według Bianki - odsłona listopadowa

Ani się obejrzymy a już będą święta... Czas prezentów. Może i do mnie trafią jakieś kosmetyczne perełki? 
Pokończyło mi się kilka kosmetyków. Ale to dobrze. Przyjęłam zasadę, że nie kupuję kolejnego kosmetyku z danego rodzaju, póki nie skończę tego co mam.
 
 
Wyjątkowo długo była ze mną pianka do mycia twarzy Funny Bee. Producent obiecywał, że wystarczy na dwa miesiące.
 
Spotkała mnie miła niespodzianka. Pianka jest bardzo wydajna. Pomimo tego, że używałam jej każdego dnia nie skończyła się po dwóch miesiącach. Towarzyszyła mi każdego poranka jeszcze przez następne dwa miesiące. Nigdy nie miałam tak dobrego kosmetyku do mycia twarzy. Jego recenzję przeczytacie tutaj (klik).
Do pielęgnacji twarzy przez ostatnie dwa miesiące używałam Organicznego toniku do twarzy Argacos.
 
 
Wrócę do niego wiosną. Zdecydowanie poprawił stan mojej mieszanej cery. Sprawił, że obecnie bliższa jest normalnej. Recenzję przeczytacie tutaj (klik).
Ciało rozpieszczałam jeden raz w tygodniu żelem peelingującym z ałunem i olejem arganowym Aluna.
 
 
Opakowanie wystarczyło mi na 10 aplikacji. Bardzo podoba mi się zapach tego kosmetyku. Kwiaty pomarańczy uwodzą  zdecydowaną wonią. Nie ma w niej nic słodkiego i cukierkowatego. Zużyję moje savon noir i zakupię kolejne opakowanie. Zainteresowanych recenzją odsyłam tutaj (klik).
Tak jak już wcześniej pisałam odkryłam w mojej ocenie najlepsze płatki kosmetyczne jakie można sobie wyobrazić. Czysta bawełna i nic więcej. Mówię o płatkach Douce Nature.
 
 
Lubię te owalne. Jako, że  jestem oszczędna taki owalny płatek przecinam na pół i mam dwa. Jednego używam do zmycia makijażu oczu, a drugim nakładam tonik bądź hydrolat. Jeśli chodzi o płatki kosmetyczne Douce Nature, ich opakowania poddaję pewnemu eksperymentowi. Zakopałam je w ogrodzie. Opakowanie biodegradowalne powinno zniknąć po kilku miesiącach. Zobaczymy wiosną… Recenzję płatków napisałam dość dawno temu. Jeśli ciekawi Was ten produkt odsyłam do recenzji (klik).
Pora na finansowe podsumowanie. Koszt kosmetyków to 254,80 zł.
Kosmetyki te zaliczyłabym do luksusowych. Każdy z nich może okazać się fantastycznym gwiadkowym upominkiem.
Zapraszam za zakupy do Biolandera
Z moim kodem rabatowym ep-0882 5 % taniej!

1 listopada 2012

To co dobre kończy się .... czyli „Projekt denko naturalnych kosmetyków” według Bianki - odsłona październikowa

Mamy już listopad … Czas tak szybko biegnie.
Podobnie tak we wrześniu, denko październikowe także jest dość skromne.
Dwa szampony, dwa mydełka, dezodorant, płyn micelarny oraz krem do rąk.
 
 
Oba szampony przypadły bardzo moim włosom do gustu.
Szampon do włosów jasnych Argile Provence (klik) oraz szampon wzmacniający Reve de Provence (klik) utrzymywały moje włosy w dobrej kondycji. Przed każdym myciem na włosy nakładam olej monoi. Oba równie dobrze radziły sobie ze zmywaniem oleju. Na stałe u mnie będą gościć.
Stałym gościem jest także u mnie mydło z Aleppo. Cała rodzina lubi Alepię Excellence 5 %  (klik). Ja także lubię mydła różane. Każdego muszę wypróbować. Róża eglantine Mariusa Fabra jest delikatna. Na myśl przywodzi letni różany ogród. Już wkrótce bliżej przedstawię Wam to mydełko.
Pod znakiem róży był także dezodorant Aluny (klik).
Krem do rąk to moja rzeczywistość zawodowa. W domu sporadycznie używam kremu do rąk. W pracy to konieczność (klik).
Kolejny raz uświadomiłam sobie, że wciąż na recenzję czeka micel z Argile Provence. Ilość opróżnionych butelek to lepsza rekomendacja niż najpiękniejsze słowa.
Pora na finansowe podsumowanie. Koszt kosmetyków to 181,40 zł.
Kolejny miesiąc utwierdzam się w przekonaniu, że warto inwestować w naturalne kosmetyki.


 

23 września 2012

Gram w bule .... czyli o żelu peelingującycm z ałunem i olejem arganowym

Peelingi stały się tak powszechne, że nie zastanawiamy się dlaczego je stosujemy. Doskonale wiemy, że skóra odnawia się co 28-30 dni. W głębokich warstwach naskórka powstają nieustannie nowe komórki. W ciągu czterech tygodni przesuwają się one ku górze, aby ostatecznie znaleźć się na powierzchni skóry. Tu rogowacieją i złuszczają się, żeby zrobić miejsce nowym, młodszym komórkom. Niestety ten naturalny proces zaczyna słabnąć jeszcze przed trzydziestką! Dlatego należy skórze pomóc w pozbyciu się martwych komórek, resztek kosmetyków, kurzu i łoju. W innym przypadku stanie się szara, szorstka, pozbawiona blasku.
Regularne złuszczanie pobudzi ją do odnowy i umożliwi właściwe działanie preparatów pielęgnujących. W przypadku skóry tłustej, peeling zmatowi skórę, pomoże w regulowaniu wydzielania sebum, zapobiegnie powstawaniu zaskórników i wyprysków. W przypadku skóry suchej, peeling usunie zrogowaciały naskórek i ułatwi wchłanianie preparatów pielęgnujących.
Ja najczęściej sięgam po savon noir i kessę. Ale nie tylko. Co jakiś czas lubię zmieniać kosmetyki. Sięgnęłam więc po Żel peelingujący z ałunem i olejem arganowym marki Aluna.
Kosmetyk ten jest oparty na właściwościach złuszczających ałunu i mielonych łupin orzechów arganowych. Peeling ten ma postać delikatnego żelu o brunatnej barwie. W  żelu zatopione są wyjątkowo małe ścierne drobinki. W użyciu peeling ten jest bardzo łagodny. Mimo swojej delikatności dobrze złuszcza naskórek. Delikatności nadaje olej arganowy i olej jojoba. Peeling ten pachnie wonią kwiatu pomarańczy.
Po oczyszczeniu ciała stosuję olej arganowy. Skóra jest wtedy lepiej przygotowana na skorzystanie z jego dobrodziejstw. Peeling ten nadaje się także do twarzy. Mam cerę mieszaną i w moim przypadku dobrze odświeża cerę oraz matuje strefę T. Nie podrażnia suchych partii twarzy.
Jest to kosmetyk z certyfikatem Cosmetique Bio i Ecocert. 99 % jego składników jest pochodzenia naturalnego, 20 % pochodzi z rolnictwa biologicznego.
Kosmetyki marki Aluna kupicie w Biolanderze !
Z moim kodem rabatowym ep-0882  - 5% taniej!

20 sierpnia 2012

Trochę renesansowej poezji ... czyli o dezodorancie z różą, szałwią i aloesem

Przypuszczam, że zadziwia moich Czytelników tytuł tej notki. Kiedy jednak zobaczyłam w Biolanderze ten nowy ałunowy dezodorant jego nazwa „Allons voir si..” skojarzyła mi się z piękną odą Pierre’a de Ronsard. Ten francuski renesansowy poeta był mistrzem w subtelnym opiewaniu uczuć.
"Mignonne, allons voir si la rose…."
Zobaczmy więc jaki jest ten ałunowy dezodorant Allons voir si … Aluny.

Skład jego jest bardzo prosty. Woda różana, woda z szałwii, wyciąg z aloesu, oczywiście ałun i bezpieczne konserwanty.
Jest to dezodorant ałunowy. Pamiętać należy, że sposób działania ałunu jest odmienny od tradycyjnych dezodorantów i blokerów. Ałun nie blokuje wydzielania potu. Działa tylko na baterie znajdujące się na skórze odpowiedzialne za rozkład potu i nieprzyjemny zapach. Pomocnikiem w takim działaniu jest szałwia. Reguluje ona proces pocenia. Działa ściągająco i hamuje wydzielanie potu. Róża i aloes łagodzą podrażnienia. Dezodorant bardzo delikatnie pachnie. W moim odczuciu dominuje zapach szałwii.


Ałunowy dezodorant w formie atonizera bardzo przypadł mi do gustu. Moje ałuny w krysztale lubią się niestety  tłuc. Już dawno temu wybrałam ałun jako naturalny sposób na pocenie się. Muszę przyznać, że przyzwyczaiłam się już do tego, że ałun nie powoduje tego, że przestałam się pocić. Pocę się i traktuję to jako coś zupełnie normalnego.  Ałun nigdy nie da nam ochrony przed poceniem się. Chcę to powiedzieć każdemu, kto nie używał jeszcze ałunu. Dlaczego ? Aby nie było rozczarowania jego działaniem. Dezodorant w formie sprayu jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy preferują ałun, a nie bardzo lubią kryształ mogący się potłuc. Dla dezodorantu tego znalazłam jeszcze jedno ciekawe zastosowania. Doskonale łagodzi skutki ukąszenia komarów.
Dezodorant ten certyfikowany jest przez Ecocert. 99,80 jego składników jest pochodzenia naturalnego, zaś 38,90 % pochodzi z rolnictwa biologicznego.


Ałunowe dezodoranty dostępne są w kilku wersjach zapachowych. Jest także odświeżająca mięta i szałwia.


Kochani, chodźmy zobaczyć jaka jest Aluna!
Dezodoranty Aluny do nabycia w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...