30 czerwca 2013

Róża królową moich dłoni ... czyli o kremie do rąk Bio Rosalia

Lato sprawia, że mam ochotę pozostać w różanych klimatach. Umiłowanie róż sprawia, że często wybieram kosmetyki zawierające w swoim składzie olejek różany, oleje z dzikiej róży bądź wodę różaną.
Krem do rąk to kosmetyk, bez którego nie mogę funkcjonować, zwłaszcza w pracy. Wielokrotnie w ciągu dnia myję ręce tym, co daje pracodawca. Niestety nie są to naturalne mydła. Aby dłonie nie były przesuszone muszę koniecznie nanieść krem.
Sięgnęłam po Krem do rąk i paznokci Bio Rosalia marki Argile Provence.


Ten krem określiłabym mianem kremu glicerynowego. Gliceryna roślinna to jego baza. Następnym aktywnym składnikiem jest wyciąg z aloesu.
Działanie regenerujące i ochronne uzyskano dzięki połączeniu właściwości czarnej porzeczki i róży piżmowej. Kilka słów o porzeczkach i róży piżmowej.
Oba gatunki porzeczki, czarna i czerwona, należą do rodziny agrestowatych. Czerwona porzeczka do europejskiej medycyny weszła prawdopodobnie za pośrednictwem Arabów. Pierwszą wskazówkę co do zastosowania leczniczego przytacza słynny perski lekarz i filozof Awicenna.
Porzeczka czarna jest bogatym źródłem witaminy C i pod względem jej zawartości ustępuje tylko owocom dzikiej róży i rokitnika. Zawiera także witaminę K, garbniki i biopierwiastki. Fitoterapia i kosmetologia szczególnie ceni porzeczkę czarną. Owoce doceniono za witaminę C i rutynę, skórki za związki hamujące rozwój bakterii. Odwary z liści działają przeciwbakteryjnie i ściągająco. Z nasion wytłacza się cenny olej o dużej zawartości kwasu gamma-linolenowego (GLA). Kosmetyki, w których wykorzystano porzeczki korzystnie działają na cerę naczynkową. Poprawiają krążenie w okolicach gałki ocznej. Redukują obrzęki i cienie pod oczami.
Drugim ważnym składnikiem tego kremu jest olej z róży piżmowej. Wyciskany jest on w wyniku tłoczenia na zimno nasion róży rdzawej "Rosa aff. rubiginosa L". Róża rdzawa jest zaliczana do grupy róż dzikich i występuje pospolicie prawie w całej Europie, także na terenie Polski. Jednak za najcenniejszy, z uwagi na unikalną kombinację witaminy A w postaci kwasu trans-retinowego i nienasyconych kwasów tłuszczowych, uważa się olej z róży rdzawej pochodzącej z upraw znajdujących się w chłodnym, wilgotnym górskim regionie południowo-centralnego Chile.
Przez mieszkańców Andów nazywany jest Rosa Moschata lub Rosa Mosqueta i stosowany przez nich tradycyjnej pielęgnacji skóry i włosów.
Olej z róży piżmowej posiada unikalne właściwości: redukuje istniejące i hamuje powstawanie nowych zmarszczek, poprawia elastyczność skóry, tonizuje jej odcień i znacząco spowalnia proces starzenia.  Ponadto działa delikatnie ściągająco i redukuje wielkość porów. Cechy te potwierdzono na Uniwersytecie w Santiago w Chile.
 

Krem do rąk i paznokci Bio Rosalia głęboko nawilża skórę.  Nie jest tłusty, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Nie tworzy na dłoniach lepkiego i tłustego filmu. Z tego powodu dla mnie jest idealnym kremem do wielokrotnej aplikacji w ciągu dnia. Aksamitna skóra dłoni to rezultat stosowania tego kremu. Krem pachnie bardzo delikatnie. Jego zapach zbliżony jest do pozostałych z linii Bio Rosalia.
Krem zamknięto w higienicznym opakowaniu typu air-less. Nie jest ono przeźroczyste. Patrząc pod światło widać zużycie. Używam tego kremu od ponad miesiąca. Szacuję, że jeszcze na trzy tygodnie wystarczy.
Krem ten jest kosmetykiem certyfikowanym przez Ecocert i Cosmetique Bio.


100 % wszystkich składników kremu jest pochodzenia naturalnego, 43,80 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. Czy sięgnę po kolejną tubkę tego kremu? Z pewnością!
Rosalia to królowa moich dłoni!
Kosmetyki Bio Rosialia kupicie w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

 

23 czerwca 2013

Lato zaczyna się różami ... czyli o różanym mydle Savonnerie BleJaune en Provence

Uwielbiam róże. Lato to czas kiedy róże są najpiękniejsze. Z przyjemnością sięgnęłam po mydło różane Savonnerie BleJaune en Provence. Tym razem jest ono inne niż zwykle. Jest to  mydło w płynie.
 
 
Producentem jego jest francuska mydlarnia Savonnerie BleJaune en Provence. Jest to rodzinna firma powstała w Prowansji w roku 2003. Jej produkty oparte są o miejscowe najlepsze mydlarskie tradycje. Firma gwarantuje, że jej mydła nie zawierają tłuszczów zwierzęcych, ani syntetycznych składników.
Oprócz tradycyjnych mydeł w kostkach, w ofercie firmy mamy mydła w płynie oraz wody toaletowe.
Sporadycznie sięgam po mydła w płynie. Preferuję te w kostkach. Nie potrafiłam jednak oprzeć się królowej kwiatów. Róża skusiła mnie i uwiodła.


Mydło w płynie wykonane tradycyjną metodą na gorąco. Użyto oleju kokosowego. Mydło bogate jest w roślinną glicerynę. Jej zawartość sprawia, że ma ono właściwości nawilżające. Mydło jest dość rzadkie. Pieni się dobrze. Stosuje się go bardzo przyjemnie. Skóra nabiera pięknego różanego zapachu. Jest miękka i delikatna. Mydło to doskonale sprawdza się w higienie całego ciała. Nie wysusza skóry. Urzekł mnie zapach tego mydła. Jest on bardzo delikatny, świeży i subtelny. Mydło to tak bardzo mi przypadło do gustu, że postanowiłam korzystać z niego w pracy. W ciągu dnia wielokrotnie myję ręce. Chcę czuć ten subtelny zapach przez cały dzień.


Mydła Savonnerie BleJaune en Provence wytwarzane w kilku wariantach zapachowych. Możemy wybierać między różą, jaśminem, ambrą i piżmem. Możemy także wybrać butelkę o pojemności 0,5 lub 1 litr. Już wiem, że następnym razem wybiorę wielką butlę. Tylko o jakim zapachu?
Mydła Savonnerie BleJaune en Provence
kupicie w Biolanderze
z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

16 czerwca 2013

Tajemnice Afryki ... czyli o peelingu na bazie oleju marula Swazi Secrets

Tygodniowa ciężka infekcja przebiegająca z bardzo wysoką gorączką doprowadziła mój organizm do ruiny. Tego, co dzieje się wewnątrz nie widzę. Na zewnątrz jednak infekcja dała znać o sobie bardzo przesuszoną skórą. Jestem po prostu odwodniona.  Nie tak łatwo doprowadzić skórę do dobrego stanu po chorobie. Wczoraj, kiedy popatrzyłam w lustro na moją cerę ogarnęło mnie przerażenie.  Mimo, że mam cerę mieszaną skóra stała się wysuszona, szara i matowa. Gorączko zaczęłam przeglądać moje kosmetyki w poszukiwaniu lekarstwa na taki stan rzeczy. Natrafiłam na jeszcze nieotwierane dwa kosmetyki marki Swazi Secrets, Olej Ximenia  i Olej marula peeling. Rozpoczęłam ratowanie mojej cery. Na pierwszy ogień poszedł Olej marula peeling.



Swazi Secrets jest firmą z siedzibą w Swaziland w Południowej Afryce, której główną działalnością jest produkcja kosmetyków  na bazie oleju marula.
Olej marula jest tłoczony z ziarna drzewa marula, które słynie w Afryce z właściwości leczniczych. Drzewa marula występują w Afryce południowej i zachodniej.



Owoce zbierane są od końca stycznia do marca. Mają wielkość piłki golfowej, są koloru żółtego. Budową przypominają owoce mango. Posiadają grubą skórę, soczysty miąższ i bardzo twardą, dużą pestkę. Pestki zawierają do 60% oleju
 Olej marula posiada niezwykłe właściwości przeciwstarzeniowe, jest bogaty w przeciwutleniacze i kwas oleinowy, kluczowe składniki dla utrzymania zdrowej skóry.
 Dzięki połączeniu wysokiej wartości odżywczej i doskonałej trwałości, olej ten jest idealny do pielęgnacji dojrzałej, ale również suchej i wrażliwej skóry. Olej marula zawiera dużo witaminy E i C.
 Świetnie nawilża i zmiękcza suchą i popękaną skórę, wykazuje działanie rewitalizujące i rozjaśniające cerę.
 Olej marula przywraca ochronną barierę skóry.
Tyle o samym oleju. 
Kosmetyk o nazwie Olej marula peeling  to dość  nietypowy produkt. Składa się bowiem z omawianego oleju oraz bardzo drobno zmielonych łupin orzechów marula. 
 
Odrobinę preparatu należy nałożyć na lekko zwilżoną twarz, rozmasować i pozostawić. Kosmetyku nie należy spłukiwać.  Można jedynie usunąć drobinki, które przeszkadzają. Tak też zrobiłam. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.  Wczoraj wieczorem nałożyłam na twarz peeling. Ma on bardzo przyjemną konsystencję. W gęstym oleju zanurzono delikatne drobinki. Nie są one ostre. Peeling ma lekki orzechowy zapach. Tuba, w której umieszczono kosmetyk ma jest wykonana z miękkiego plastiku o dużym otworze.
 
 Aplikacja przez to jest łatwa.  Tak jak powiedziałam nie spodziewałam się, że rano w lustrze zobaczę zdrową, promienną cerę. Do tego dobrze nawilżoną.  Jest to jeden z lepszych peelingów, a może maseczek, jakie stosowałam.
Afrykański tajemniczy skarb w postaci kosmetyku z olejem marula dokonał cudu na mojej twarzy. Dobrze, że okryłam markę Swazi Secrets. Będę dalej zgłębiać kosmetyczne tajemnice Afryki.

Kosmetyk ten został wytworzony zgodnie z zasadami Fair Trade.
Kosmetyki Swazi Secrets kupicie w Biolanderze
z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 

9 czerwca 2013

Savon noir Alepia laureatem I Wiosennego Plebiscytu na najlepszy kosmetyk naturalny

Echa I Wiosennego Lili Plebiscytu na najlepsze naturalne kosmetyki już przebrzmiały.
Warto jednak wrócić do tematu i przypomnieć sobie nagrodzone kosmetyki. Z pewnością jest to subiektywny ranking. Jedno jednak nie podlega dyskusji. Są to bardzo dobre kosmetyki naturalne. Brałam udział w tym plebiscycie. Ciszę się podwójnie. Wśród wyróżnionych znalazło się Savon Noir Alepii w kategorii kąpiel. Moją recenzję przeczytacie tutaj.

Drugim powodem radości jest fakt, że wylosowałam jedną z pięknych nagród.
Otrzymałam piękny dywanik wykonany z wełny i bawełny. Same oceńcie.
 
 
 
 
 
 
 
 


 

Dywanik ma oczywiście swoją wielbicielkę.
 


Savon noir Alepii do kupienia w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 - 5 % taniej!

2 czerwca 2013

W cieniu himalajskich cedrów ... czyli o unikalnym cedrowym mydle Gaiia

Do znudzenia piszę o tym jak powstają mydła. I tym razem przypomnę jak powstają mydła Gaiia.  Bardzo lubię te mydełka z uwagi na delikatność  dla skóry.
Mydło to powstaje w wyniku procesu zmydlania tłuszczów na zimno. Polega on na niecałkowitym zmydlaniu (hydrolizie) tłuszczów w lekko podwyższonej temperaturze (40-60°C), gdzie wydzielonej gliceryny nie oddziela się, a wytworzone mydło wylewa do form i pozostawia, aby „dojrzało” (w tym czasie następuje całkowite zmydlenie). Mydła takie są stosunkowo miękkie.

Tak uzyskane mydło bogate jest w naturalną glicerynę. Wszystkie mydła Gaiia powstają z oleju kokosowego, oleju palmowego, otrębów ryżowych oraz  oleju rycynowego.
Tym razem sięgnęłam po najbardziej skromne w swoim składzie z mydeł Gaiia -  l’unique  z cedrem himalajskim.
 
Z reguły w mydłach Gaiia mamy kilka olejków eterycznych dodanych dla działania i zapachu. Tym razem w mydle znalazł się tylko jeden olejek eteryczny. Jest nim olejek z cedru himalajskiego.
Olejkowi cedrowemu chciałabym poświęcić kilka zdań. Istnieje wiele odmian drzewa cedrowego. Najsłynniejsze są cedry z gór Atlasu, z Libanu i Himalajów.
Olejek pozyskiwany jest z procesie destylacji z parą wodną drobnych kawałków drewna cedrowego lub pyłu z drewna. Ma charakterystyczny balsamiczny aromat. Olejek cedrowy był używany do balsamowania mumii. To z uwagi na jego dezynfekujące działanie. Olejek cedrowy jest silnym antyseptykiem. Z powodzeniem leczy wszelkie choroby skóry. Olejek cedrowy znajduje zastosowanie w kosmetykach do skóry trądzikowej.  Ma także właściwości  bakteriobójcze i diuretyczne.
Mydło z olejkiem cedrowym ma mocny, intensywny zapach. Woń odrobinę przypomina kadzidło.  Jest bardzo przyjemne w stosowaniu. Wybrałam to mydło na ciepła porę roku z uwagi na bakteriobójcze właściwości olejku cedrowego.

Mydło jest delikatne, dobrze się pieni. Wykorzystano w nim olej kokosowy, olej palmowy, olej rycynowy  i otręby ryżowe.
Bardzo sobie cenię mydła Gaiia. Nie wyobrażam sobie, aby w mojej łazience nie gościała Alepia i Gaiia. I trudno mi się zdecydować, które jest lepsze. Chyba tego nie rozstrzygnę.
 
Mydła Gaiia kupicie w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

26 maja 2013

Łzy po tym czego już nie ma ... czyli o odżywce z masłem karite Ciel d'Azur


Nie mam ostatnio szczęścia do kosmetyków. To co polubię znika bezpowrotnie. Czas jakiś temu chciałam kupić moją ulubioną odżywkę do włosów z Alepii. No cóż nie ma. Długo zastanawiałam się jaką odżywkę wybrać do moich kapryśnych włosów. Padło na Odżywkę do z włosów z masłem karite Ciel d’Azur. W butelce jest prawie dno. Sprawdzam czy jest dostępna w Biolanderze. Nie ma! Teraz to już nie wiem co wybrać.

 

Wielka szkoda, że odżywka zniknęła ze sklepu.  Pewnie jesteście ciekawe, co mnie w tej odżywce zachwyciło.
Moje włosy są dość kapryśne. U nasady głowy przetłuszczają się. Końce natomiast są suche. Nie jest łatwo pielęgnować takie włosy.  Odżywka nie może więc obciążać. Suche partie dla odmiany powinny zostać nawilżone.
Formuła tej odżywki oparta jest na wodzie lawendowej.  O pielęgnacyjnych właściwościach lawendy chyba nie trzeba wspominać. Dla mnie jest to roślina wszechstronna. Taka, która służy i zdrowiu i urodzie. Odżywka ta bogata jest w proteiny uzyskane z szarłatu (amarantusa). W składzie znajduje się oczywiście masło karite. Odżywka pięknie pachnie. Oczywiście, że lawendą. Sukces w stosowaniu tej odżywki opiera się czasie jaki pozostaje na włosach. W przypadku włosów suchych producent zaleca, aby trzymać ją 10 minut. Dla włosów tłustych zaleczany czas to jedna minuta. Ja z reguły mam ją na włosach około 5 minut. To wystarczyło, aby włosy korzystały z dobrodziejstw protein amarantusa i masła karite. Odżywka ta nie obciąża moich włosów. Włosy dłużej zachowują świeżość (to pewnie dzięki lawendzie), są miękkie i błyszczące, odpowiednio nawilżone. 
 
Odżywka jest kosmetykiem certyfikowanym przez Cosmebio. 99,97 % składników stanowią składniki naturalne. 10,40 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. Kosmetyk nie był testowany na zwięrzętach.
Szkoda tylko, że odżywka zniknęła z oferty sklepu Biolander.
 PS.
Odżywka ponownie jest w ofercie Biolandera!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 - 5 % taniej!

19 maja 2013

Bosą stopą do lata ... czyli o kremie do stóp z ałunem

Odnoszę wrażenie, że stopy bardzo często traktujemy po macoszemu. To błąd. Trzeba o nie odpowiednio dbać, aby nie przysparzały problemów. Mamy najróżniejsze problemy. A to sucha skóra pięt, a to stopy pocą się.  Obserwuję, że wiosną bardziej dbamy o stopy, bo już niebawem przyjdzie założyć  sandałki. A wtedy … nie zawsze można pochwalić się zadbanymi stopami.
Znalazłam bardzo ciekawy krem działający na stopy kompleksowo. Jest to Krem do stóp z ałunem Bio arki Aluna.

Muszę przyznać, że bardzo mnie ten krem zaskoczył. Wyciągi roślinne, oliwę z oliwek połączono z ałunem potasowym. Wyciągi roślinne i olejki eteryczne dobrano tak, aby zmęczonym stopom przynosić ulgę. W kremie tym mamy więc wodę rozmarynową. Rozmaryn ma tę właściwość, że wspomaga krążenie. W przypadku zmęczonych nóg przynosi natychmiastową ulgę. Za nawilżenie odpowiada oliwa z oliwek. Ale nie tylko. Oliwa z oliwek ma właściwości poprawiające ukrwienie, rozgrzewające skórę. Działa w przypadku stanów zapalnych, bólów mięśni oraz dolegliwości reumatycznych. W kremie tym znajduje się także bogactwo olejków eterycznych.
Olejek lawendowy -  stosowany w leczeniu oparzeń słonecznych, przyczynia się do gojenia skaleczeń. Działa przeciwbólowo i antyseptycznie.
Olejek z mięty pieprzowej – działa antyseptycznie i odświeżająco. Łagodzi ukąszenia owadów.
Olejek cyprysowy – działa dezynfekująco. Reguluje krążenie i gospodarkę płynami.

Olejek jałowcowy – działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Reguluje gospodarkę płynami.
Olejek rozmarynowy – działa antyseptycznie, przeciwzapalnie dla stawów  i przeciwbólowo. Relaksuje mięśnie.
Olejek szałwiowy – działa przeciwpotowo, antyseptycznie i tonizująco.
Olejek niaouli – poprawia krążenie krwi. Uśmierza bóle reumatyczne.
Krem ten zawiera niebywałe połączenie olejków eterycznych mających wspomagać krążenie. Zawiera także jeszcze jeden interesujący wyciąg roślinny. Jest to wyciąg z wiązówki błotnej. Wiązówka błotna zawiera w swoim składzie kwas salicylowy, środek przeciwbólowi i przeciwzapalny podobny do aspiryny. Wyciągi z tej rośliny łagodzą bóle mięśni i stawów. Dla mnie to akurat bardzo ważny składnik tego kremu. Wielokrotne kontuzje stawu skokowego dają znać przy każdej zmianie pogody. Nie wierzę, aby krem rozwiązał problem, ale nie zaszkodzi stosować go systematycznie.

Z kremu tego jestem bardzo zadowolona. Dobrze odświeża stopy i usuwa zmęczenia.  
W kremie tym jest także ałun potasowy mający regulować pocenie. Ja nie mam takiego problemu. Trudno więc mi ocenić jego przydatność na tym polu.
Na zakończenie dodam, że jest to kosmetyk certyfikowany przez Quality France i Charte Cosmébio
99% składników jest pochodzenia naturalnego. 84,2% składników roślinnych pochodzi z upraw ekologicznych.
Kosmetyki Aluna kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!



12 maja 2013

Z Kleopatrą w kąpieli ... czyli o mydle z oślim mlekiem Asinerie de Pierretoun

O mydłach wytwarzanych z dodatkiem oślego mleka pisałam kilkakrotnie. Bardzo je cenię, więc co jakiś czas pozwalam sobie na luksus, który był także udziałem Kleopatry. Tym razem sięgnęlam po mydło z oślim mlekiem miodowe.

Ośle mleko od zawsze było cenione za swoje właściwości nawilżające, hipoalergiczne i lecznicze.
Z dobrodziejstw oślego mleka korzystała Kleopatra, zażywająca w nim odmładzających kąpieli. To dzięki nim królowa egipska miała tak idealną i młodo wyglądająco skórę. Inne wielkie i piękne kobiety, Poppea – żona Nerona, Sissi – cesarzowa Austrii i Józefina Bonaparte słynące ze wspaniale zachowanej urody doceniały niezwykłe właściwości pielęgnacyjne oślego mleka.
Wyjątkowość oślego mleka jako składnika kosmetycznego wynika głównie z bardzo nielicznych hodowli osłów w Europie. Hodowla tych zwierząt wymaga umiejętności, wiedzy i doświadczenia. Odpowiednie mleko otrzymuje się od czwartego roku życia oślic, tylko przez jeden rok i tylko w czasie, kiedy ma ona młode. Pozyskiwanie oślego mleka jest więc trudne. W trakcie jednego udoju otrzymuje się zaledwie 0,5 litra mleka.
Ośle mleko zawiera wiele witamin i mikroelementów takich jak: wapń, fosfor, potas, żelazo, cynk,  witaminy A, E.C. W jego składzie są także nienasycone kwasy tłuszczowe (Omega-3, Omega-6). Ich zawartość wpływa na absorpcję witamin. Nadają one skórze elastyczność. Łagodzą objawy egzemy i łuszczycy. W oślim mleku mamy także kwas linolonowy, który wchodzi w skład cementu międzykomórkowego oraz ludzkiego sebum zapewniając mu odpowiednią lepkość i gęstość. Mleczne lipidy odżywiają skórę i chronią ją przed promieniowaniem UV.  Proteiny z oślego mleka bogate są w aminokwasy. One to pobudzają produkcję kolagenu i elastyny w skórze. Zatrzymują również wodę w naskórku.
Ośle mleko dodaje skórze elastyczności i jędrności, a tym samym opóźnia efekty starzenia. W kosmetykach jest składnikiem ekskluzywnym. Niewiele z nich może poszczycić się jego zawartością w swoim składzie.
Firma Asinerie de Pierretoun  wytwarza kosmetyki, w których znajduje się świeże ośle mleko. Firma to położona jest we francuskiej miejscowości La Bastide Clairence w Kraju Basków. Górzyste tereny sprzyjają hodowli osłów oraz .... wypoczynkowi.
Wracając do mydła. Oślego mleka jest w nim 5 %. Dużo czy mało? Do produkcji tego mydła używa się mleka świeżego, gdyż tylko takie ma wartość pielęgnacyjną.

Mydło z oślim mlekiem jest niezwykle delikatne. W połączeniu z wodą daje delikatną, jedwabistą pianę. Zapach przypomina miód. Mydło zapakowane jest w celofan (aby chronić zapach)  oraz kartonik z charakterystycznym motywem dziewczyny i osła.
Używam tego mydła w higienie całego ciała oraz do mycia twarzy. Jest to bardzo delikatne mydło. Nie powoduje żadnych podrażnień, a skóra sprawia wrażenie nawilżonej. Bardzo lubię mydełka z oślim mlekiem. I jeszcze ten zapach miodu ....
Po mydełka z oślim mlekiem zapraszam do Biolandera.
Podarujmy sobie luksus jakim otaczała się Kleoparta
Z moim kodem rabatowy ep-0882 5 % taniej.
 

3 maja 2013

Fenomen kwasu hialuronowego ... czyli o serum HA Rosalia

Od kilku lat kwas hialuronowy robi niebywałą kosmetyczną karierę. Sądzę, że nie ma kobiety której nie skusiłby ten cudowny składnik obiecujący zachować młodość. Musiałam wypróbować HA na własnej skórze. Sięgnęłam po Serum HA Rosalia Bio marki Argile Provence.

 
Czy wiemy czym jest substancja nazywana kwasem hialuronowym? Kwas hialuronowy (HA) został wyizolowany w latach 30-tych ubiegłego wieku. Jego nazwa pochodzi od szkliście przezroczystego wyglądu (z greckiego hyalos = szkło). Kwas hialuronowy należy do grupy związków nazywanych glukozaminoglikanami. Związek ten rozpoczął swoją dynamiczną karierę w kosmetologii gdy stwierdzono, że w miarę starzenia jego zawartość w skórze zmniejsza się. Glukozaminoglukany razem z elastyną i kolagenem są elementami podstawowymi struktury takich tkanek jak kości i skóra. HA sławę zawdzięcza dzięki zdolności utrzymywania nawilżenia skóry. Połowa całego kwasu hialuronowego zawartego w organizmie człowieka znajduje się w skórze.

 
Wokół kwasu hialuronowego narosło wiele mitów. Spotkałam się z informacjami, że kwas hialuronowy posiada niebywała zdolność wnikania w głębsze partie skóry i nawilżania jej. To jeden z mitów. Tak się składa, że nawet najmniejsza cząsteczka Ha nie przenika przez zdrową skórę. Fenomen działania kwasu hialuronowego polega na jego działalności na powierzchni skóry. Cząsteczki kwasu hialuronowego korzystnie wpływają na odbudowę uszkodzonego naskórka. Działanie nawilżające HA związane jest z bardzo silnymi właściwościami higroskopijnymi. HA w naturalny sposób osłania skórę, tworząc film na jej powierzchni. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia, nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, ujędrnia. Wszystko to dzieje się w warstwie rogowej naskórka.
Tak w wielkim uproszczeniu można opisać fenomen kwasu hialuronowego.

 
Serum HA Rosalia Bio ma postać gęstego przeźroczystego żelu. Delikatnie, ładnie pachnie. Tą samą nutę zapachową mamy w Serum napinające (klik)  i Serum HD (klik). Serum HA błyskawicznie się wchłania. Na skórze tworzy coś na kształt powłoki. Moją skórę delikatnie napina i ściąga. Z tego względu serum nigdy nie stosuję samodzielnie. Na serum nakładam krem. Jest bardzo zadowolona z działanie serum HA. Mimo tego, że kwas HA działa tylko w warstwie rogowej naskórka odczuwam nawilżenie i wygładzenie skóry. Drobne zmarszczki, zwłaszcza wokół oczu i ust, są mniej widocznie. Skóra tych okolic jest „wyprasowana”.

Nie używam tego kosmetyku codziennie. Mnie wystarcza stosowania go 2-3 razy w tygodniu (skóra moja już od wielu lat do młodych nie należy).
Komu mogłabym polecić to serum. Uważam, że jego działanie docenią przede wszystkim kobiety, które młodość mają już za sobą.  Serum to okaże się z pewnością doskonałym prezentem na zbliżający się Dzień Matki.

Dodam, że jest to kosmetyk certyfikowany przez Ecocert. 100 % jego składników jest pochodzenia naturalnego, 50 % pochodzi z rolnictwa biologicznego.
 

Zapraszam na zakupy do Biolandera
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...