22 października 2015

94b hand made - mydlane odkrycie

Należę do wielbicielek dobrych, naturalnych mydeł. Przez lata mojej przygody z naturalną kosmetyką poznałam kilka dobrych mydlanych marek. Z wielką przyjemnością czytam Wasze opinie o naturalnych mydłach. W ostatnim czasie moje ulubione blogerki pokazały mydlane cudeńka.  Sandra kusi Sztuką Mydła (klik), Łucja Czystym Mydłem kastylijskim (klik) a Renia mydłami wody, powietrza, ziemi i ognia - Hagi (klik).
Zawrót głowy od tych mydlanych cudeniek! Naturalne mydła darzę szczególną estymą. Długo zastanawiałam się jakie sprawić sobie nowe mydlane kosteczki. Czy te od Sandry? A może te, które urzekły Łucję? A może te polecane przez Renię? I tak mydlany dylemat sprawił, że odkryłam nieznaną mi manufakturę mydła 94b hand made (klik).


Urzekły mnie te małe dzieła sztuki użytkowej od pierwszego wejrzenia. Każdy szczegół jest przemyślany. Skład mydła, jego nazwa, opakowanie. Same spróbujcie ocenić, chodź zdjęcia nie oddają ich subtelnego uroku.
Mydlaną przygodę z 94b hand made postanowiłam rozpocząć od pięciu kostek. Pokrzywa & Macierzanka oraz Rumianek & Lipka to mydła dedykowane przede wszystkim do mycia włosów. Konopie to mydło luksusowe. Z uwagi na olej z jakiego zostało wytworzone.


Nagietek to mydło, które z powodzeniem może być stosowane w higienie intymnej. I jeszcze Glinka Rhassoul. Lubię tę marokańską glinkę. Nie ukrywam, że miałam jeszcze ochotę na inne mydła. Niestety nie wszystkie zaprezentowane na stronie są dostępne. Na dobre rzeczy trzeba po prostu poczekać.


Jedno z moich nowych mydeł zostało już rozpakowane. Glinka Rhassoul. Na szczegóły jednak musicie poczekać, o ile chcecie o nim poczytać. 


13 września 2015

Antyczny heros ... czyli o Zielonym Balsamie MOA

Natura ma to do siebie, że ceni sobie najprostsze rozwiązania. Proste rozwiązania z reguły są najskuteczniejsze. Prawda ta w całej swojej rozciągłości przekłada się na pielęgnację urody. Coraz częściej wybieram nieskomplikowane pod względem składu kosmetyki. Oleje, ich mieszanki, masła. Do tego olejki eteryczne czy maceraty roślinne. W zupełności wystarczy. Takie proste kosmetyki być może nie olśniewają. Mają jednak inną cechę – można je stosować na wiele sposobów.
Zielony balsam marki MOA urzekł mnie swoją prostotą. 


Najpierw rozszyfrujemy skrót MOA. Magic Organic Apothecary. Przypuszczam, że nie znacie tej angielskiej marki. MOA w swojej ofercie ma tylko ten jeden produkt. Zielony Balsam.
Zielony Balsam ma prosty skład. Podstawą jego jest olej kokosowy. Oprócz niego w składzie mamy olej sojowy, olej ze słodkich migdałów, wosk pszczeli, olej słonecznikowy. Nie ma wody.

Olej kokosowy to przede wszystkim emolient, natłuszczający i wygładzający skórę suchą, łuszczącą się i podrażnioną. Naturalny olej kokosowy charakteryzuje się dużą zawartością kwasu laurynowego. Kwas ten wykazuje wysokie powinowactwo do włókna włosa, zapewniając odbudowę, ochronę i nawilżenie włosów. Poza tym kwas laurynowy posiada własności antyseptyczne i przeciwgrzybicze, dzięki czemu olej kokosowy polecany jest również w pielęgnacji skóry łojotokowej.


Olej sojowy ze względu na zawartość kwasów tłuszczowych może być wykorzystywany w kosmetyce jako emolient lub jako naturalne źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych odbudowujących naturalną barierę ochronną skóry.  W oleju sojowym w największej ilości występuje kwas linolowy który przywraca skórze poziom właściwego nawilżenia. Olej sojowy jest również znany jako przeciwutleniacz dzięki zawartości witaminy E.
To bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych i witaminy E, dlatego dobroczynnie wpływa na kondycję włosów i skóry. Słynie z właściwości zmiękczających i nawilżających.

Olej ze słodkich migdałów jest także bardzo dobrym emolientem, tj. wygładza skórę. Ma bardzo wysokie zdolności nawilżania skóry. Doskonale zmiękcza i wygładza skórę, nawilża ją oraz łagodzi podrażnienia. Opóźnia proces starzenia się komórek skóry.

Olej słonecznikowy wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza naskórek i regeneruje. Wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Olej słonecznikowy jest doskonały dla osób, które mają cerę tłustą i mieszaną.
Przyglądając się olejom w składzie muszę stwierdzić, że maję one przede wszystkim właściwości ochronne i nawilżające. 

Oprócz olejów w składzie jest jeszcze wosk pszczeli. Jego rolą jest poprawa konsystencji kosmetyku. Ponieważ emulguje się bardzo łatwo, nadaje kremom ładny, jedwabisty połysk oraz sprawia, że wyroby zawierające go w swoim składzie dobrze się rozsmarowują. Wosk pszczeli uelastycznia i zmiękcza skórę.


Dochodzimy do naszego bohatera czyli krwawnika. Grecki bohater i wojownik Achilles miał zgodnie z mitologią leczyć krwawnikiem rany odniesione przez towarzyszy pod Troją. Już wtedy znano gojące, przeciwzapalne i przeciwkrwotoczne właściwości krwawnika. Krwawnik pospolity uchodzi powszechnie za najbardziej cenione zioło lecznicze. Nie będę analizowała jego zastosowania i działania wewnętrznego. Niemiecka nazwa ludowa „ziele cieśli” czy „ziele od ciosu siekierą” świadczy o stosowaniu tej rośliny do leczenia ran i urazów mechanicznych. Działają tu garbniki o właściwościach ściągających i przeciwzapalnych jak i antyseptyczny i przeciwgrzybiczy olejek lotny.


Krwawnik uchodzi także za zioło wzmacniające żyły. Nie sposób nie powiedzieć o wzmacniających właściwościach kompresów z krwawnika na kruche i mające skłonność do pękania naczynia włosowate skóry twarzy.
Balsam zawiera także olejek z drzewa herbacianego cechujący się silnymi właściwościami antyseptycznymi.
Balsam pachnie ziołowo. Woń olejku z drzewa herbacianego jest wyraźnie wyczuwalna. Balsam dobrze rozprowadza się po skórze. Szybko się wchłania, mimo, że mam  cerę mieszaną. Ja używam go jako kremu na noc. Cera jest dobrze odżywiona. Skóra miękka i delikatna. Od miesięcy nie pojawiają się żadne przykre niespodzianki na twarzy. Przypadł mi ten balsam do gustu, a właściwie to mojej cerze. Taki mały wielki bohater.  

Zielony balsam kupiłam w sklepie internetowym DamaBio. Kosztował 55,60 zł.


25 sierpnia 2015

Skrzydła u nóg ... czyli o żelu do stóp i nóg z kasztanowcem i mentolem Fitne

Lato to trudny czas, zwłaszcza w pracy.  Po 8-10 godzinach w pracy moje nogi mają dosyć. Siedząca praca nie sprzyja prawidłowemu krążeniu. Do tego jeszcze jazda samochodem. Wieczorem moje nogi są po prostu obrzęknięte i bolące. Ratuję się na wiele sposobów. Apteczne maści i żele nie zawsze odpowiadają mi składem. Wśród kosmetyków naturalnych trafiłam na żel do stóp i nóg z kasztanowcem i mentolem marki Fitne Health Care.


Żel jak na tego typu kosmetyk przystało ma lekką konsystencję. Wręcz wodnistą. Przekłada się to na jego wydajność. Pachnie świeżo, miętą. Naniesiony na nogi szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustego filmu.
Skład tego żelu jest w pełni naturalny. Mamy ałun. Może to dziwić. Kto chciałby używać tego żelu do stóp z pewnością odczuje jego dezodoryzujące właściwości. Ałun wygoi nam szybko wszystkie zadrapania. Ukoi także ukąszenia komarów. Ja wcieram żel w łydki. Emulsja olej woda oparta jest na oleju jojoba.  Wosk ten charakteryzuje się bardzo wysoką zgodnością biologiczną ze skórą. Dzięki wysokiemu powinowactwu do ludzkiej skóry, łatwo jest wchłaniany przez skórę i włosy. Jojoba odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę i włosy.


Kluczową rolę w tym żelu pełni wyciąg z nasion kasztanowca białego. Jest to najważniejszy naturalny środek do leczenia żylaków (powstałych wskutek przewlekłej niewydolności naczyń żylnych), gdyż wspomaga odpływ z żył i wzmacnia je, przywracając  sprężystość  ich zwiotczałym ścianom. Wyciągi z kasztanowca zapobiegają również tworzeniu się zakrzepów, zmniejszają kruchość i zwiększają elastyczność naczyń włosowatych. Działają uszczelniająco i przeciwzapalnie na naczynie krwionośne. Zawarta w wyciągach z kasztanowca escyna (mieszanina saponin)  hamuje wytwarzanie i uwalnianie przez organizm czynników zapalnych.  Eskulina (glikozyd kumarynowy) pobudza przemianę materii i poprawia ukrwienie. Pochłania także promieniowania nadfioletowe. Te właściwości wyciągów z kasztanowca wykorzystywane są także w produkcji maści chroniących przed poparzeniami słonecznymi.
Nie sposób pominąć żywokost występujący w tym żelu. O żywokoście można napisać poemat. Żywokost lekarski jest rośliną o najwyższej zawartości alantoiny. Naturalna alantoina ma znacznie silniejsze działanie lecznicze niż syntetyczna. Substancja ta wspomaga regenerację tkanek.  Żywokost działa także uszczelniająco na naczynia krwionośne, rozszerza tętniczki, co powoduje lepszy przepływ krwi. Preparaty  z żywokostem sprawiają, że szybko znika opuchlizna,  zmniejsza się bolesność mięśni.  Medycyna sportowa już dawno zainteresowała się tą rośliną.


W mojej ocenie skład tego żelu jest bardzo przemyślany. Kombinacja wyciągu z kasztanowca i żywokostu z kamforą i chłodzącym mentolem  stymuluje i odświeża. Kobiecie torebki są tak przepastne, że można znaleźć w nich prawdziwe skarby. W mojej znajdziecie właśnie ten żel.  To mój przyjaciel na wakacyjne miesiące.
Kosmetyk jest certyfikowany przez BDIH.



Żel do nóg i stóp z kasztanocem i mentolem kupiłam w sklepie internetowym Zdrowe Kosmetyki. Kosztuje 40 zł. 

24 sierpnia 2015

Powroty ...

Do napisania tego posta skłonił mnie tekst opublikowany na blogu Co kręci Anulę (klik). Zadałam sobie pytanie dlaczego blogowałam. Dużo ważniejsze było jednak pytanie dlaczego potrzebowałam prawie dwóch lat przerwy w pisaniu. Życie czasami tak się układa, że w ciągu jednej chwili wali się wszystko. Bezsilny jesteśmy wobec losu. 
Dużo spraw musiałam poukładać od nowa. Nowa rzeczywistość, nowe obowiązki. Na początku po prostu nie miałam czasu.
Później doszłam do wniosku, że nie potrafię pisać o kremach, tonikach, mydłach. Musiałam przeżyć mój ból. 
Wydawało mi się wręcz trywialne by pisaco kosmetykach. Tylko Sandrze (klik) zawdzięczam to, że bloga nie skasowałam. A wierzcie mi, że wiele razy miałam na to ochotę.

Dzisiaj przyszedł czas na refleksję. Lubię blogowanie, trud włożony w zrobienie zdjęć, przygotowanie tekstu. Lubię także dzielić się moimi spostrzeżeniami na temat naturalnych kosmetyków, ich aktywnych, roślinnych składników. Dzisiaj przyszła myśl, że muszę wrócić do mojego bloga. Tylko czy się uda?

17 stycznia 2015

Niespodzianka od Sandry ...

Bardzo nieregularnie pojawiają się moje wpisy. Nie mam jeszcze na tyle siły, aby wrócić do regularnego pisania. Po rocznej przerwie jest to bardzo trudne.
 Do tej notki zbieram się już od … miesiąca. Sandra, Autorka bloga „Natura i uroda” znowu sprawiła mi wspaniałą niespodziankę. W pięknym, czerwonym kartoniku znalazłam same cudeńka. Nie Świąt bez prezentów.



Od dawna przyglądałam się serii poradników o naturalnej kosmetyce autorstwa Magdaleny Przybylak-Zdanowicz pt. „ABC kosmetyki naturalnej”. Teraz mam już tą publikację w swojej biblioteczce.


Sandra podarowała mi także mydełko jaśminowe oraz miodowy tonik Abellie. Uwielbiam jaśmin. Z kosmetykami francuskiej marki Abellie nie miałam jeszcze do czynienia.



Postaram się, abyście przeczytały o tych kosmetykach na blogu. Dużo mnie ta obietnica kosztuje. Widzę, że Sandra chce mnie zmobilizować  do pisania. A ja wciąż się opieram. Sandra od lat prowadzi wspaniałego bloga. Poznałyśmy się w sieci. Może kiedyś będzie dane poznać się nam osobiście?
Dziękuję Sandro!

24 grudnia 2014

Wśród nocnej ciszy...

„Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi...”



Wszystkim moim Czytelnikom życzę radosnych i spokojnych
Świąt Bożego Narodzenia

Bianka

14 grudnia 2014

Koi, łagodzi, uspokaja ... czyli o rumiankowym żelu do twarzy Sylveco

Po prawie rocznej przerwie postanowiłam wrócić do blogowania. Na próbę. Namówiła mnie do tego Sandra, Autorka wspaniałego bloga Natura i Uroda. Moją dzisiejszą notkę właśnie Jej zawdzięczacie, i Jej należą się podziękowania. Nie wiem, czy jeszcze macie ochotę mnie czytać. Rok przerwy to szmat czasu. 
Nie chcę się tłumaczyć z przerwy. Ostatni rok był dla mnie bardzo trudny. Życie nie zawsze układa się tak, jak tego chcemy. Trzeba zmierzyć się z bólem, traumą, osamotnieniem, nową rzeczywistością… Jeszcze dzisiaj nie wiem czy mój powrót do blogowania będzie trwały. Nie mam już tego zapału co rok wcześniej. Ale jeśli nie spróbuję, nie dowiem się tego.
Na pierwszą notkę po długiej przerwie wybrałam rodzimą, dynamicznie rozwijającą się markę Sylveco i jej Rumiankowy żel do twarzy.


Szczególną estymą darzę rumianek. Już w starożytnym Egipcie rumianek pospolity uważano za roślinę świętą. Ze względu na żółte wnętrze koszyczka czczono go jako kwiat boga Słońca. Uchodził wtedy za lek uniwersalny. Dzisiaj także ma ugruntowaną pozycję w medycynie naturalnej. Leczy się nim rany, zaziębienia, dolegliwości żołądkowe. Rumianek ma działanie nasenne i uspokajające. O tych cudownych koszyczkach pisałam tutaj.
Firma Sylveco postanowiła wykorzystać  właściwości przeciwzaplane, antybakteryjne i antyalergiczne w żelu do codziennej pielęgnacji dla cer zanieczyszczonych , z rozszerzonymi porami i trądzikowych. Taka problematyczna cera wymaga z jednej strony bardzo łagodnego podejścia, a z drugiej bardzo konkretnego. Rumianek to daje. Za jego łagodzące działanie odpowiadają azuleny - związki, nadające olejkowi rumiankowemu intensywny niebieskozielony kolor.


Niebagatelną rolę w tym żelu odgrywa kwas salicylowy. Posiada on właściwości złuszczające, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i lekko ściągające. Dzięki zdolności wnikania w głąb mieszków włosowych pomaga likwidować zaskórniki, odblokowuje pory skóry, zmniejsza nadmierne wydzielanie sebum i jest pomocny w stanach zapalnych. Poprawia strukturę i koloryt skóry, rozjaśnia powierzchowne przebarwienia oraz zmniejsza płytkie blizny potrądzikowe. Kwas salicylowy działa łagodniej niż kwasy AHA, a jego działanie jest długotrwałe.


Mam cerę mieszaną, z widocznymi już oznakami starzenia. Moją zmorą jest przetłuszczająca się strefa T. Ten żel pozwolił ją wyciszyć. Już tak bardzo się nie zanieczyszcza. W mojej ocenie żel jest wydajny. Wystarczy jedno naciśnięcie pompki, aby dostać tyle żelu ile potrzeba.  Z wodą tworzy emulsję o zapachu prawdziwego rumianku. Na kosmetyki Sylveco warto zwrócić uwagę z jeszcze jednego względu. W dobrych, przyjaznych dla kienta cenach dostajemy naturalne kosmetyki. Niestety nie posiadają żadnych certyfikatów. Myślę jednak, że odpowiednie certyfikaty to dla Sylveco przyszłość.

Kosmetyki Sylveco znajdziecie 

Z moim kodem rabatowym 
ep-0882 – 5 % taniej!


24 grudnia 2013

Anioł pasterzom mówił ....


„… Chrystus się Wam narodził!”

 


Wszystkim moim Czytelnikom życzę radosnych 
i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia

Bianka

 

21 grudnia 2013

Niespodzianka od Sandry ...

Tegoroczny Mikołaj był dla mnie bardzo hojny. Najpierw wygrana u Łucji. Jaki będzie Gwiazdor, to się okaże. W regionie, w którym mieszkam prezenty 6 grudnia przynosi Mikołaj. Te zaś, które znajdziemy za kilka dni pod choinką przynosi Gwiazdor.
Pomiędzy tymi dwiema datami prezenty przynoszą zaś Dobre Duszki (to taka moja prywatna teoria). Takim moim Dobrym Duszkiem w tym roku okazała się Sandra, moja blogowa koleżanka. Poznałyśmy się dzięki temu, że obie piszemy blogi. Sądzę, że wiele z Was zna bloga Sandry – Natura i Uroda.

Popatrzcie jakim prezentem zaskoczyła mnie Sandra. To piękny kominek do aromaterapii wykonany ze steatytu, czyli mydlanego kamienia.

Czyż nie jest piękny?
Jeszcze raz dziękuję, Sandro!

15 grudnia 2013

Mikołajki u Łucji

Mikołajki były dla mnie wyjątkowo bogate w upominki.
Uśmiechnął się do mnie Mikołaj u Łucji z Agulkowego Pola.
Wygrałam zestaw kolorowych kosmetyków Lavera.

Cienie są przepiękne. Caribbaen Spirit to prasowane cienie mineralne w kolorze wody i piasku. Błękit i złoty piasek pasują mi do urody. W zestawie znalazła się także pomadka w pięknym koralowym kolorze.
 
Trzecim kosmetykiem jest rozświetlacz do powiek i policzków. Ten trzeci kolorowy kosmetyk był dla mnie dużą niespodzianką.
Dziękuję Łucjo za tak miły prezent :-)

24 listopada 2013

Super owoce w kosmetykach ... czyli o żelu do kąpieli z jagodami goji

Przemysł kosmetyczny, zwłaszcza kosmetyków ekologicznych i naturalnych sięga po najróżniejsze owoce. Swoje inspiracje czerpie z tradycyjnej medycyny mongolskiej, chińskiej. Jagody goji od wieków stosowane są w tamtejszych dietach. W ostatnich latach cieszą się także i u nas ogromną popularnością.
Znam jagody goji i używam do porannego musli. W kosmetykach nie miałam z nimi jednak do czynienia. Z tego powodu z ciekawością sięgnęłam po Soczysty żel do kąpieli Goji.

Na początek kilka informacji o samych jagodach. Goji to jasnopomarańczowe lub czerwone owoce kolcowoju pospolitego i chińskiego, krzewu z rodziny psiankowatych. Charakteryzują się wysoką zawartością cennych składników pokarmowych. W medycynie chińskiej wykorzystywane są również liście i korzenie. Stare, polskie podręczniki botaniczne zaliczały kolcowój do roślin trujących. Najnowsze badania biochemiczne wykazały jednak, że zawartość trującej atropiny w dojrzałych owocach jest znikoma, ponieważ w trakcie dojrzewania substancje szkodliwe znikają. Zaszkodzić mogą jedynie liście lub niedojrzałe owoce spożyte w nadmiernej ilości.

Jagody goji cieszą się szerokim zastosowaniem zarówno w przemyśle kosmetycznym, jak i żywnościowym, głównie ze względu na zawartość przeciwutleniaczy . Chronią one DNA komórki przed uszkodzeniami wywołanymi wolnymi rodnikami lub promieniowaniem UV. Wolne rodniki powstają jako uboczny produkt metabolizmu lub w wyniku działania na organizm promieniowaniem bądź toksynami. Cząsteczki te mogą przyczyniać się do zakłócenia wzrostu tkanek, powodować zmiany w metabolizmie i funkcjonowaniu komórek, być przyczyną uszkodzenia struktur lipidowych i białkowych, tym samym mogą powodować przedwczesną śmierć komórek i mutację zdrowych komórek, prowadzącą do powstania nowotworów. Uważa się, że takie uszkodzenia się gromadzą, co według naukowców, skutkuje utratą elastyczności i sprężystości skóry i mechanizmów obrony w skórze przyspieszając proces starzenia.  Duża zawartość antyoksydantów w owocach goji przyczynia się do spowalniania procesów starzenia, wygładzania cery, zachowania jędrności skóry i ochrony przed nowotworami.
Owoce goji dodatkowo stanowią bogate źródło witamin, składników mineralnych i odżywczych. Zawierają one m.in.: wapń, żelazo, potas, cynk, selen, witaminę B2, beta karoten.

Żel do kąpieli oparty jest na łagodnej bazie oczyszczającej z oleju kokosowego. W swoim składzie ma organiczną wodę z kwiatów pomarańczy, wyciąg z cynamonu oraz wyciąg z jagód goji. Ważnym składnikiem jest także gliceryna. Jest ona silnie higroskopijna. Dzięki czemu ma nadzwyczajne właściwości nawilżające. Przenika w głębokie warstwy skóry i wiąże wodę niezbędną do zachowania jej prawidłowego nawilżenia.

Żel jest bardzo przyjemny w stosowaniu. Delikatnie się pieni. Dobrze się spłukuje. Nie wysusza skóry. Można z powodzeniem stosować go także do higieny intymnej. Zapach jego jest subtelny. Żel zamknięto w klasycznej tubie w barwach biało-stalowych. Industrialne barwy przełamano odrobiną pomarańczy.
Jest to kosmetyk certyfikowany przez Ecocert. 99,44 % jego składników jest pochodzenia naturalnego. 31,36 % składników pochodzi z rolnictwa biologicznego.
Kosmetyki z jagodą goji znajdziecie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 

17 listopada 2013

Dla zapracowanych bądź leniwych ... czyli o glince rhassoul w paście Les Argiles du Soleil

Bardzo lubię glinkę rhassoul. Najczęściej sięgam po taką w małych kawałeczkach. Maseczki gotowe raczej sporadycznie u mnie goszczą. Ciekawość tym razem wzięła górę i postanowiłam wypróbować gotową maseczkę czyli Glinkę Ghassoul w paście Les Argiles du Soleil.

Rhassoul, Ghassoul, Rassoul, bo tak nazywana jest ta glinka od wieków stosowana jest w celach kosmetycznych przez mieszkańców Afryki Północnej i niektórych regionów Bliskiego Wschodu. Oryginalna nazwa glinki marokańskiej pochodzi od czasownika "rassala", co po arabsku znaczy "myć". Doskonale sprawdza się bowiem w codziennej higienie i pielęgnacji ciała.

Jedyne znane na świecie pokłady glinki Rhassoul występują we wschodniej części Maroka, na skraju średniego Atlasu w dolinie rzeki Wadi Muluja (fr. Oued Moulouya) około 200 km od miasta Fez.
Glinkę wydobywa się metodą tradycyjną w podziemnych korytarzach kopalni. Bryły glinki marokańskiej pakuje się w plastikowe worki, co chroni ją przed zabrudzeniem. W Fezie znajdują się zakłady przetwarzające glinkę. Glinka jest sortowana, poddawana sterylizacji, płukana w celu usunięcia zanieczyszczeń, suszona na słońcu lub w piecach. Tak przygotowana przewożona jest do młynów. Glinka sprzedawana jest w postaci proszku lub płatków.

Proszek lub płatki Rhassoul po wymieszaniu z wodą przybierają postać błota. Bogate jest ono w magnez, krzem, potas, wapń, żelazo, glin, miedź, lit, cynk. Posiada właściwości myjące i odtłuszczające. Zapobiega wysuszaniu się i łuszczeniu skóry, poprawia jej elastyczność i strukturę. Działa matująco i odświeżająco. Doskonale pielęgnuje wrażliwą i trądzikową skórę.

Tyle o samej glince. Ja czasami sięgam po glinkę w proszku, czasami po glinkę w płatkach. Tym razem zrobiłam wyjątek i sięgnęłam po gotową już maseczkę. Skład jej jest bardzo prosty. Tylko glinka i woda. Wystarczy wycisnąć odpowiednią ilość i nałożyć na twarz. Na twarzy wystarczy trzymać ją 5 minut. Po tym czasie glinkę trzeba zmyć ciepła wodą. I gotowe. Cera odświeżona i dobrze oczyszczona. Warto znaleźć około 8 minut na tę maseczkę chociaż raz w tygodniu. 3 minuty liczę na nałożenie i zmycie. Cera z pewnością odwdzięczy się dobrym stanem.
 
Maseczki Les Argiles du Soleil kupicie w Biolanderze
z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

3 listopada 2013

Ku przestrodze ... czyli o zakupach w Pracowni Babcinej Pościeli

Robię zakupy w sklepach internetowych. Kupuję książki, kosmetyki, kordonki do robótek ręcznych, leki, zdarza się obuwie, piękne przedmioty, a nawet ogrodowe rośliny.
Nie boję się zakupów w sklepach internetowych, bo ludzi mierzę własną miarą. Ja nie oszukałabym nikogo. I liczę na to, że właściciele sklepów także są uczciwi.
Pewnie nie jedna z Was podziwiała piękną pościel w Pracowni Babcinej Pościeli. Firma jest bardzo aktywna na FB. Prawie 6 tysięcy fanów zrobiło na mnie dobre wrażenie i uśpiło czujność.
Któregoś dnia trafiłam na taką oto zachętę do zakupów:
KUPONY RABATOWE TYLKO 5 SZTUK
Przygotowaliśmy kupny rabatowe - 50 % ,aż -50% na wszystko....
Kto do nas napisze wiadomość ma priv ten szczęściarz.........
Pracownia Babcinej Pościeli
Na mnie podziałało. Napisałam na priv. Dostałam kod rabatowy. Zarejestrowała się w sklepie. Wybrałam sobie pościel. Zapłaciłam za pomocą systemu PayPal. Wszystko działo się na początku października. I czekałam, czekałam, czekałam. Zgodnie z regulaminem powinnam dostać pościel po maksymalnie dwóch tygodniach. Pytanie na mail. Zero odpowiedzi. Telefon milczy, albo wciąż zajęty. Napisałam pismo z wezwaniem do dostarczenia pościeli lub zwrotu pieniędzy. Nikt go raczej nie ma zamiaru odebrać. Poczekam na zwrot niepodjętej korespondencji i idę na Policję. Za pościel zapłaciłam 164,40 zł.
Dałam się podejść – kto do nas napisze na priv ten frajer. To moja wersja reklamowego hasła. Robiłyście może zakupy w tym sklepie ? Jeśli jeszcze nie to dobrze się zastanówcie. Dla mnie to klasyczne oszustwo.
I ostrzeżcie swoich znajomych przed Pracownią Babcinej Pościeli.

27 października 2013

Czarnooka piękność ... czyli o oleju Belle Nigelle Charme d'Orient

Moja cera wymaga bardzo konkretnej pielęgnacji. Odżywianie to priorytet. Mam już swoje lata więc sięgam po naprawdę bogate w składniki odżywcze kosmetyki. Niezastąpione są oleje. Oleje roślinne mają duże znaczeniedla pielęgnacji skóry i leczenia. Na zdrową skórę działają odżywczo i chronią ją przed utratą wilgoci.Przez ostatnie miesiące mojej wieczornej pielęgnacji towarzyszył Olej Belle Nigelle do cery wrażliwej marki Charme d'Orient.

Sama nazwa może sugerować, że mamy do czynienia tylko z olejem z czarnuszki. Nic bardziej mylnego.  W szklanej butelce z matowego szkła wyposażonej w precyzyjny dozownik czarnuszka rzeczywiście wiedzie prym.
Olej z czarnuszki siewnej to jeden z najbardziej cenionych olejów w kosmetologii. Jego chemiczna struktura jest bardzo złożona. Zawiera 15 aminokwasów, proteiny, węglowodany, do 80% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), witaminy A, B1, B2, C i PP (niacyna), a także wiele minerałów (wapń, potas, żelazo, magnez, selen i cynk).
Najaktywniejszym składnikiem oleju z czarnego kminku jest tymochinon o właściwościach antyoksydacyjnych, przeciwzapalnych i przeciwartretycznych. Działanie przeciwzapalne wykorzystuje się w terapii łuszczycy i wyprysków, a antyoksydacyjne w kosmetykach przeciwstarzeniowych. Dowiedziono ponadto, że tymochinon jest skuteczny w leczeniu alergii. Olej z czarnuszki działa również przeciwgrzybiczo.

Innym olejem używanym od wieków w kosmetyce jest olej ze słodkich migdałów. Tłoczy się go z nasion migdałowca (odmiany słodkie). Ma bardzo wysokie zdolności nawilżania i wygładzania skóry. Jest bogaty w kwasy tłuszczowe, proteiny, sole mineralne, witaminy z grupy B, a także A, D i E. Posiada bursztynowy kolor oraz lekki charakterystyczny zapach.
Trzecim olejem z tego kosmetyku jest olej jojoba. Charakteryzuje się on bardzo wysoką zgodnością biologiczną ze skórą. Dzięki wysokiemu powinowactwu do ludzkiej skóry, łatwo jest wchłaniany przez skórę i włosy. Jojoba odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę i włosy. Może być używany do pielęgnacji skóry wrażliwej. Jojoba pomaga w leczeniu zapaleń skóry, np. łuszczycy. Pomaga przy leczeniu trądziku. Zawiera kwas mirystynowy, skuteczny na zapalenie stawów oraz reumatyzm.
Oliwy z oliwek nie trzeba nikomu przedstawiać. Należy ona do kategorii „olejów najbliższych strukturze ludzkiej skóry”. Jest niezwykle bogatym źródłem fosfolipidów (nasyconych kwasów tłuszczowych, kwasu oleinowego, kwasu linolowego, kwasu palmitynowego, kwasu linolenowego, kwasu stearynowego), fitosteroli (związków organicznych pochodzenia roślinnego) i witaminy E . Oliwa z oliwek posiada doskonale właściwości pielęgnacyjno-nawilżające. Nie wywołuje reakcji alergicznych.

Olejowego bogactwa dopełnia olej słonecznikowy. Jak wszyscy wiemy, powstaje z pestek słonecznika. Ma złocistą barwę i delikatny zapach. Zawiera kwasy wielonienasycone ( w tym kwas omega-6). Jest bogatym źródłem witaminy E oraz minerałów (miedź, cynk, selen, żelazo).
Mimo, że kosmetyk ten przeznaczony jest dla cery wrażliwej, na mojej mieszanej cerze także dobrze się sprawuje. Dodając do olejów roślinnych olejku eteryczne, podnosi się ich działanie.
W kosmetyku tym mamy następujące olejki eteryczne: cytrynowy, geraniowy, cedrowy, paczula. Każdy z tych olejków jest antyseptykiem. O olejkach eterycznych pisałam wielokrotnie. Jeśli chcecie zgłębić działanie poszczególnych z nich zapraszam do lektury wcześniejszych moich postów.
Olej Belle Nigelle zawiera także ekstrakt z rozmarynu.

Wielką zaletą tego kosmetyku jest zapach. Olej z czarnuszki ma charakterystyczny ostry zapach. Złagodziły go olejki eteryczne. Drzewno-ziemista woń olejku paczulowego jest przełamana kwiatową, różaną wonią olejku geraniowego. Zapach można zaliczyć do kategorii aromatów orientalnych.  Takich w najlepszym wydaniu. Stosowanie oleju Belle Nigelle to także taki mały aromaterapeutyczny zabieg na twarz. Moja cera bardzo polubiła ten olej wespół z masażem, który wykonuję każdego wieczoru.
Kosmetyki Charme d’Orient kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

6 października 2013

Żeby zdrowe zęby mieć trzeba tylko chcieć ... czyli o tymiankowej paście do zębów Ciel d'Azur

Ekologiczna pasta do zębów to dla mnie podstawa dbania o higienę jamy ustnej. Wiele osób z pewnością sądzi, że jakakolwiek pasta powinna wystarczyć. Dlaczego więc eko pasta? Odpowiedź jest bardzo prosta.  Tak jak  w najróżniejszych kosmetykach składniki petrochemiczne mogą podrażniać skórę, tak w paście mogą przyczyniać się do podrażnień śluzówki jamy ustnej. Dochodzi jeszcze problem fluoru. Pasty ekologicznie nie zawierają go wcale lub zawierają fluor pochodzący z roślin (np. z herbaty). Najkrócej pisząc te kwestie decydują o wyborze przeze mnie past do zębów opartych na naturalnych składnikach.


Markę Ciel d’Azur ma w swojej ofercie przede wszystkim kosmetyki oparte na glinkach, białej i zielonej.  W ofercie tej marki są między innymi pasty do zębów. Ich formuła oparta jest na glince białej (39,20 %). Glinka bardzo korzystnie wpływa na środowisko jamy ustnej. Przywraca ona normalne ph w ustach. Poprzez bogactwo minerałów remineralizuje dziąsła. Nie należy obawiać się zarysowania szkliwa zębów przez glinkę. Cząsteczki glinki mają wielkość miedzy 5 a 20 mikronów. Drugim ważnym składnikiem jest sól morska.

W mojej paście jest także wyciąg z tymianku oraz olejek eteryczny. Tymianek od wieków znany jest ze swoich bakteriobójczych i odkażających właściwości. Ziele tymianku służy do płukania w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła.  Pasta ta ma mocny smak i zapach tymianku. Na długo odświeża oddech. Myślę, że jest dobrą alternatywą dla tych wszystkich, którzy nie przepadają za miętowymi pastami.


Pasta ta posiada certyfikat Ecocert. 99,50 % jej składu to składniki naturalne. 10% składników pochodzi z rolnictwa biologicznego.


Ekologiczne pasty do zębów Ciel d’Azur kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej.
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...