14 września 2012

Konkurs: Urodziny Bianki z Alepią, Feniqią i Gaiią w tle

Zawsze bardzo czekam na dzień moich urodzin. Mimo upływającego czasu czuję radosne  podniecenie. Kwiaty, upominki, tort …. Mimo, że do dnia moich urodzin jeszcze kilka miesięcy, to już dzisiaj cieszę się na moje blogowe urodziny, które przypadają w niedzielę.
To fantastyczne takie podwójne urodziny. Z okazji tych pierwszych otrzymujemy podarunki.  Urodziny blogowe to okazja, aby dać coś od siebie. Ale po kolei.
 
Rok temu napisałam pierwszą notkę.
Cieszę się, że piszę dla 173 osób. Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście.
Powstały 184 posty.   Komentowaliście moje posty (i ja razem z Wami) 918 razy.
Zajrzeliście do mnie 51 900 razy! Najpopularniejszy napisany przeze mnie post to „Krótka opowieść o lawendzie”. Wyświetlono go 2468 razy!
Tyle urodzinowej statystyki.
Jeśli są urodziny, to muszą być prezenty.
 
Moim dla Was prezentem jest:
 
KONKURS: URODZINY BIANKI

 

Zasady konkursu:

1 ) Konkurs trwa od 14.09.2012 do 28.09.2012 (włącznie) do godziny 24 : 00

2 ) Zadanie konkursowe polega na dokończeniu zdania:

Chcę wypróbować mydła Alepii (lub Feniqii) bo ….

Dokończcie to zdanie wybierając jednocześnie dla siebie zestaw mydełek, w którym przeważa Alepia lub Feniqia.


3 ) Warunki udziału w konkursie:

Dołączenie do grona publicznych obserwatorów bloga Naturalna Bianka

 
Pod notką konkursową na blogu należy zamieścić:

 
·         Obserwuję blog jako.... ( nazwa użytkownika )

 
·         Zdanie „Chcę wypróbować mydła Alepii (lub Feniqii) bo ….” napiszcie pod tą notatką

 
4) Jeśli:

Polubicie profil Naturalna Bianka na Facebooku

Polubicie profil Biolander Kosmetyki Naturalne i Bio na Facebooku
będzie mi bardzo miło (nie jest to warunek konieczny).

 

Dwoje laureatów konkursu zostanie wyłonionych ze wszystkich nadesłanych odpowiedzi w drodze losowania.

 
Nagrodami w konkursie są dwa zestawy naturalnych mydeł ufundowanych przeze mnie.

 

Zestaw I Alepia
Mydło Alep Brunatne 30 % Laurie
Mydło Alep Premium Jaśminowe
Mydło Gaiia Le gardien

 
Zestaw Alepia otrzyma osoba, która zadeklarowała chęć wypróbowania mydeł Alepii.

 
Zestaw II Feniqia
Mydło Feniqia Aroma Musc &Ambre
Mydło Feniqia Oliwkowe Oryginalne Eternel
Mydło Gaiia Le gourmand

 

Zestaw Faniqia trafi do osoby, która chce właśnie te mydła. W każdym z zestawów znajduje się jedno mydło Gaiia.

Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 3 dni od daty jego zakończenia.

Zapraszam do świętowania urodzin Naturalnej Bianki.
 
 

12 września 2012

Raj pachnie gardenią ... czyli o oleju monoi z Tahiti

Dzisiaj chcę zabrać Was do raju na Ziemi. Szmaragdowe morze, biały piasek, palmy kokosowe na tle błękitnego nieba i wszechobecny zapach gardenii. Cisza, spokój, słońce. Czas płynie leniwie …. A może tak koi zmysły cudowna woń gardenii?
Wyspy Polinezji, oprócz walorów krajobrazowych, znane są także z oleju monoi. Monoi w miejscowym języku oznacza „perfumowany olej”.
 
 
 Olej ten jest maceratem kwiatów gardenii tahitańskiej w oleju kokosowym. Stanowi więc połączenie dwóch naturalnych składników. Wytwarzany jest przez ludy Polinezji od niepamiętnych czasów, według niezmiennej receptury. Produkt ten łączy w sobie wyjątkowe zalety oleju kokosowego i egzotycznego zapachu kwiatów.
 
 
Kwiaty gardenii, zwane także „tiare” mają intensywny, egzotyczny zapach.  Przez miejscową ludność wykorzystywane były w leczeniu migreny. Zalecane w bólach uszu oraz w stanach zapalnych skóry.  Dawną wiedzę Tahitanek potwierdziły współczesne badania znajdując w kwiatach gardenii m.in. salicylan metylu. Substancja ta działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo. Ma właściwości gojące i łagodzące.

Jak już wspomniałam olej monoi to nie tylko gardenia. Podstawą jest olej kokosowy. Do produkcji oleju kokosowego stosuje się miąższ dojrzałych kokosów. Miąższ ten jest suszony na słońcu i następnie wykorzystywany w procesie tłoczenia oleju w odpowiednio niskiej temperaturze. Otrzymuje się w ten sposób płynny olej, o kokosowym zapachu, który w temperaturze poniżej 25 °C tężeje. Przybiera postać białej masy. Po wytłoczeniu na zimno, olej poddawany jest procesowi delikatnego oczyszczenia, dzięki temu stanowi odpowiednią bazę do produkcji monoi. Olej kokosowy to przede wszystkim emolient, natłuszczający i wygładzający skórę suchą, łuszczącą się i podrażnioną. Naturalny olej kokosowy charakteryzuje się dużą zawartością kwasu laurynowego. Kwas ten wykazuje wysokie powinowactwo do włókna włosa, zapewniając odbudowę, ochronę i nawilżenie włosów. Poza tym kwas laurynowy posiada własności antyseptyczne i przeciwgrzybicze, dzięki czemu olej kokosowy polecany jest również w pielęgnacji skóry łojotokowej.
 
 
Na rynku kosmetycznym można spotkać wiele podróbek oleju monoi. Ten oryginalny posiada certyfikat 'Monoi de Tahiti Appellation D'Origine'. Gwarantuje on, że olej monoi nie zawiera dodatku sztucznych substancji zapachowych oraz że został wytworzony zgodnie z oryginalną recepturą produkcji oleju monoi.
 
 
Receptura wytwarzania oleju monoi jest rygorystyczna. Kwiaty gardenii są zbierane ręcznie rankiem, jeszcze przed pełnym rozkwitem. Po zerwaniu kwiaty zawijane są w liście krzewu gardenii, w celu ochrony przed słońcem i wysychaniem w trakcie transportu. Następnie z kwiatów usuwane są pręciki i świeże kwiaty zanurzane są we wcześniej przygotowanym oleju kokosowym. Proces moczenia kwiatów zwany z języka francuskiego 'enfleurage' trwa 15 dni. Na każdy litr oleju kokosowego przypada dokładnie 15 kwiatów gardenii.
Olej monoi jest moim ulubionym olejem w pielęgnacji skóry i włosów. Zapach oszałamia! Moja skóra bardzo dobrze toleruje ten olej. Olej monoi doskonale nawilża, wygładza i zmiękcza. Na skórze tworzy jedwabisty film. Efekt nawilżenie utrzymuje się przez wiele godzin. Lubię także nakładać ten olej na włosy, zwłaszcza na przesuszone końcówki.
 

 
Argile Provence swój olej monoi zamknęła w szklanej butelce z pompką. Początkowo sądziłam, że jest to niedorzeczne, przecież olej ten w temperaturze poniżej 25 °C przybiera postać stałą. Aby wydobyć go trzeba butelkę ogrzać pod strumieniem ciepłej wody. Taki lekko ogrzany olej zdecydowanie lepiej służy skórze i włosom. W butelce znajdziemy także jeden kwiat gardenii. Tahitanki zdobią swoje włosy kwiatami gardenii. Wpinają go za prawe bądź lewe ucho. To znak.
 
Przyobleczmy się w niebiański zapach tiare
Olej monoi kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

9 września 2012

Jeszcze raz o mydle z Aleppo – tym razem w płatkach … czyli o płatkach do prania

Bardzo lubię zapach mydła z Aleppo. Od kilku lat używam tego mydła w higienie całego ciała. Lubię także szampony do włosów na jego bazie. Oczywistym więc staje się, że w moim domu nie może zabraknąć aleppowego mydła przeznaczonego do prania. Wybrałam Płatki mydlane Alep Alepii.
 
 
 
Formuła płatków oparta jest na bazie mydła Alep z Aleppo. Nie zawierają one żadnych substancji zapachowych, żadnych chemicznych środków powierzchniowo czynnych. 100 % mydła z Aleppo i nic więcej. Przez to odpowiednie są dla alergików i osób mających problemy ze skórą. Są hipoalergiczne.
 
 
Płatki mydlane odpowiednie są do prania ręcznego i do prania we wszystkich rodzajach pralek.
Ja używam ich do prania bawełny i lnu. Są idealne do prania bielizny, ręczników i pościeli.
Na pranie w pralce używam 3 łyżek płatków. Rozpuszczam je w gorącej wodzie i wlewam do bębna pralki. Płatki rozpuszczają się bardzo dobrze. Czas rozpuszczania to około 20 minut.
Pranie jest czyste i pachnące. Lubię ten charakterystyczny zapach jaki nadają pościeli. Kojarzy mi się on po prostu z czystością. Jak u babci, ot takie moje wspomnienie pachnącej pościeli z dzieciństwa.
 
 
Płatki piorą bardzo dobrze. Nawet bawełniane dywaniki z łazienki są doprane.
Płatki mydlane mają jeszcze jedna zaletę. Są bezpieczne dla środowiska, nie zawierają detergentów i fosforanów. Płatki zapokowane w szarą papierową torebkę. Prostota i urok.
 
 
Biolander to mój sklep od mydła z Aleppo
Zapraszam na zakupy
Z moim kodem rabatowym ep-0882 - 5 % taniej!
 
 

8 września 2012

W podróż zabieram morele ... czyli o żelu-szamponie Morelowa Pasja Argile Provence

Nie lubię podróżować z ciężkimi bagażami. Kosmetyki zawsze zajmują mi część walizki. Staram się więc wybierać kosmetyki uniwersalne i w możliwe małych butelkach.
Na towarzyszy podróży doskonale sprawdzają się kosmetyki  Naturado Week End. Opakowanie 100 ml to akurat tyle ile można zabrać do podróżnej kosmetyczki.  U schyłku lata skusiłam się na morele pod postacią Morelowej pasji, czyli szamponu -  żelu Argile Provence.
 
 
Szampon-żel pięknie pachnie owocami. Jest to ciepły zapach dojrzałych moreli z odrobiną czarnej porzeczki. Żel w połączeniu z wodą daję rozkosznie pachnącą, delikatną pianę. Poranny prysznic z tym żelem to spora dawka pozytywnej energii. Dobrze sprawdza się także w myciu włosów. Udało mi się nawet rozczesać włosy bez zastosowania odżywki. Włosy po umyciu były miękkie i błyszczące. Delikatnie pachniały kilka godzin. Stosowanie tego żelu to sama przyjemność. Z pewnością kupię duże opakowanie.
 
 
Formuła myjąca tego żelu oparta jest na łagodnych substancjach. Głównym składnikiem jest Ammonium Lauryl Sulfate (ALS). Jest to bardzo łagodny środek powierzchniowo czynny. Pozyskuje się go w sposób naturalny z oleju kokosowego lub palmowego. Składnik ten jest bardzo przyjazny dla naszej skóry, nie jest toksyczny, nie powoduje podrażnień i uczuleń.
 
 
W żelu tym mamy także olejek z pestek moreli.  Należy on do kategorii „olejków najbliższych strukturze ludzkiej skóry”. To olejek o doskonałym działaniu regeneracyjnym. Charakteryzuje się wysoką zawartością witaminy F, co potęguje właściwości regeneracyjne i opóźniające procesy starzenia. Wykazuje działanie odbudowujące oraz utrzymuje optymalny poziom nawilżenia skóry. Doskonały do pielęgnacji cery mieszanej, wrażliwej, suchej, szorstkiej i popękanej.
Skład tego żelu nie budzi najmniejszych zastrzeżeń; 99,20 %  wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego zaś 10,10 % pochodzi z rolnictwa biologicznego. Oczywiście próżno szukać parabenów, sztucznych barwników i syntetycznych zapachów.
Kupując produkty Argile Provence nie mam wątpliwości, że wybieram dobre kosmetyki.
 
Kosmetyki Argile Provence kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 
 
Ps. Zupełnie przypadkowo w podróż zabrałam książkę z morelami w tytule. „Zabójca z miasta moreli” to wielowątkowa opowieść o Turcji rozdartej między Wschodem a Zachodem.
 

5 września 2012

Koliber, hibiskus i róża ... czyli o serum HD Rosalia

Nie należę do najmłodszych bloggerek. Zmarszczki nie są mi obce. Akceptuję upływ czasu, ale … Jeśli tylko można zadziałać na zmarszczki to czemu nie?
Do walki ze zmarszczkami wybrałam Serum HD Rosalia firmy Argile Provence.
 
Serum to należy do nielicznych kosmetyków o składzie w 100 % naturalnym. Skład jego jest bardzo prosty. Działanie napinające i przeciwzmarszczkowe uzyskano dzięki połączeniu właściwości czarnej porzeczki, róży piżmowej i hibiskusa.
Róża piżmowa i porzeczki gościły już w kosmetykach, których używałam. Przypomnę jednak ich działanie.  
Oba znane nam gatunki porzeczki, czarna i czerwona, należą do rodziny agrestowatych. Czerwona porzeczka do europejskiej medycyny weszła prawdopodobnie za pośrednictwem Arabów. Pierwszą wskazówkę co do zastosowania leczniczego przytacza słynny perski lekarz i filozof Awicenna.
Porzeczka czarna jest bogatym źródłem witaminy C i pod względem jej zawartości ustępuje tylko owocom dzikiej róży i rokitnika. Zawiera także witaminę K, garbniki i biopierwiastki. Fitoterapia i kosmetologia szczególnie ceni porzeczkę czarną. Owoce doceniono za witaminę C i rutynę, skórki za związki hamujące rozwój bakterii. Odwary z liści działają przeciwbakteryjnie i ściągająco. Z nasion wytłacza się cenny olej o dużej zawartości kwasu gamma-linolenowego (GLA). Kosmetyki, w których wykorzystano porzeczki korzystnie działają na cerę naczynkową. Poprawiają krążenie w okolicach gałki ocznej. Redukują obrzęki i cienie pod oczami.
 
 
Różę piżmową najczęściej wykorzystuje się w kosmetykach w formie oleju. Wyciskany jest on w wyniku tłoczenia na zimno nasion róży rdzawej "Rosa aff. rubiginosa L". Róża rdzawa jest zaliczana do grupy róż dzikich i występuje pospolicie prawie w całej Europie, także na terenie Polski. Jednak za najcenniejszy, z uwagi na unikalną kombinację witaminy A w postaci kwasu trans-retinowego i nienasyconych kwasów tłuszczowych, uważa się olej z róży rdzawej pochodzącej z upraw znajdujących się w chłodnym, wilgotnym górskim regionie południowo-centralnego Chile.
Przez mieszkańców Andów nazywany jest Rosa Moschata lub Rosa Mosqueta i stosowany przez nich tradycyjnej pielęgnacji skóry i włosów.
Olej z róży piżmowej posiada unikalne właściwości: redukuje istniejące i hamuje powstawanie nowych zmarszczek, poprawia elastyczność skóry, tonizuje jej odcień i znacząco spowalnia proces starzenia. Ponadto działa delikatnie ściągająco i redukuje wielkość porów. Cechy te potwierdzono na Uniwersytecie w Santiago w Chile.
Najważniejszym jednak aktywnym składnikiem tego serum jest ekstrakt z hibiskusa. Hibiskus zwany ketmią albo różą chińską (Hibiscus rosa sinensis L.) pochodzi z Azji i jest jedną z najpiękniejszych roślin z rodziny ślazowatych. W rejonach tropikalnych jest bardzo popularną rośliną ogrodową. Uwielbiają ją kolibry. W naszym klimacie uprawiana jest głównie jako roślina doniczkowa.
Nasiona ketmii jadalnej są źródłem specyficznych oligopeptydów i białek, które zapobiegają tworzeniu się dynamicznych zmarszczek na czole, wokół oczu i ust.
 
 
Serum to jest prawdziwą skarbnicą aktywnych składników wygładzających zmarszczki. Używam tego serum rano. Jest idealne pod makijaż, zwłaszcza w ciepłej porze roku. Wspaniale napina i wygładza. Ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania. I jeszcze jedno – pięknie pachnie. Nie dziwię się kolibrom, że tak uwielbiają ketmię. Ja też ją uwielbiam.
 
Serum HD Rosalia do nabycia w Biolanderze!
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 

3 września 2012

Versatile Blogger Award

Do Versatile Blogger Award nominowała mnie Sandra autorka bloga Natura i Uroda. Bardzo dziękuję za to wyróżnienie.
 
Zasady zabawy są takie:
Ø  nominuj 15 blogów, które, Twoim zdaniem, na to zasługują,
Ø  poinformuj o tym fakcie autorów nominowanych blogów,
Ø  ujawnij 7 faktów o sobie,
Ø  podziękuj nominującemu blogerowi u niego na blogu,
Ø  pokaż nagrodę  Versatile Blogger Award u siebie na blogu.
 
Długo zastanawiałam się, czego o mnie nie wiecie. Oto 7 faktów, które od dziś staną się powszechnie znane:

Ø  Bardzo lubię patrzeć w niebo – to pewnie z tego powodu, że z wykształcenia jestem klimatologiem.
 
Ø  Mam dużo młodszą siostrę – zdarza się, że w różnych sytuacjach ludzie biorą mnie za jej mamę. Czyżbym wyglądała już tak staro!!!
 
Ø  Jestem kawoszem i bez małej, średniej i dużej czarnej nie potrafię funkcjonować. Kawę pijam najczęściej z … kozim mlekiem.
 
Ø  Mieszkam w krainie jezior. Niestety nie jest ze mnie dobra pływaczka.
 
Ø  Zdarza się, że oglądam seriale. Aby nie marnować czasu, oglądając tv robię szydełkowe serwetki. Uwierzcie, że można to pogodzić.
 
Ø  Nie maluję paznokci.
 
Ø  Jestem nocnym markiem, najlepsze pomysły przychodzą mi po 22-giej. Niestety muszę zrywać się o świcie.


 
A teraz najtrudniejsza cześć zadania. Moje nominacje. Przejrzałam moje ulubione blogi. I co widzę, wszystkie dziewczyny już pokazały swoją nagrodę Versatile Blogger Award, albo zostały już nominowane przez inne bloggerki.
Wobec tego, kto tylko do mnie zajrzy niechaj czuje się nominowany przez Naturalną Biankę  do tej prestiżowej nagrody!

2 września 2012

To co dobre kończy się .... czyli „Projekt denko naturalnych kosmetyków” według Bianki - odsłona sierpniowa

Pisząc denkowego posta kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że naturalne kosmetyki są wydajne. Przeglądając inne blogi widzę, że wiele dziewczyn zużywa bardzo dużą ilość kosmetyków. Jak pomyślę, ile w nich chemii to ogrania mnie przerażenie. A cenowo? Myślę, że wypadamy podobnie. Dobrze, że nie należę do osób, które szybko nudzą się kosmetykami. Wiele z tych pokazywanych  dzisiaj kosmetyków towarzyszyło mi przez wiele miesięcy i przyszłości towarzyszyć będzie mi nadal.
 
 
Jak zwykle mydełka zmieniają się najczęściej. Lato to zapach lawendy i dlatego używaliśmy mydełka lawendowego. Jego recenzję przeczytacie tutaj. Bardzo lubię mydła z dodatkiem miodu. Masło karite i miód to prawdziwe ukojenie dla suchej skóry. O marce Kea Karite już wielokrotnie pisałam. To dobre kosmetyki. Ważne dla mnie jest jeszcze jeden aspekt związany z zakupem kosmetyków tej marki. Kupując je, mam nadzieję, że chociaż odrobinę przyczyniam się do poprawy bytu kobiet z Mali. Zalety mydła z miodem opisałam tutaj.
 
W pielęgnacji twarzy, na noc używałam alepowego kremu z granatem.  Dla mnie był to idealny krem na noc. Wspaniale odżywiał skórę. Uważam, że do dobry krem,  aby co kilka miesięcy przeprowadzić prawdziwą regenerację skóry twarzy. Krem jest bardzo wydajny.  Wystarczył mi na 3,5 miesiąca. Wart jest swojej ceny. Już teraz planuję, że pod koniec zimy ponownie go kupię, aby wiosnę przywitać zdrową i świeżą cerą.
 
 
Prawdziwy projekt denko polega na zużywaniu do końca kosmetyków, które z jakiś powodów zostały przez nas odstawione.  Dla mnie takim kosmetykiem był Olej Kigelia African Earth.  Używałam go wiosną zamiast kremu do twarzy na noc. Jak pojawiła się Alepia  to odstawiłam ten olejek. W połowie sierpnia wróciłam do tego olejku. Pięknie pachniał rozmarynem. Chętnie kupię go ponownie. Uważam, że z uwagi na zawartość rozmarynu z powodzeniem można używać go w celu wzmocnienia włosów.
 
 
Myślę, że savon noir Alepii nie wymaga szczególnej rekomendacji. To moja nieodłączna przyjaciółka. O mojej fascynacji savon noir przeczytacie między innymi tutaj.
 
 
Nie zużywam dużo kremów do stóp. Od czasu do czasu kupuję krem do stóp Sylveco. Dobry skład i działanie, a do tego przystępna cena. Cóż więcej potrzeba?
 
W zużywaniu części kosmetyków uczestniczy cała rodzina. Rodzinne produkty ma Douce Nature. Przez ostanie pół roku naszym kąpielom towarzyszył owocowy płyn/szampon. Wszyscy bardzo polubiliśmy ten płyn.
 
Czas na finansowe podsumowanie. Koszt kosmetyków to 314,70 zł. Nie jest to oczywiście koszt miesięczny. Wiele z tych kosmetyków używałam około 3 miesięcy. W Biolanderze ostatnio pojawiło się dużo nowości. Czas więc wypatrzeć kolejne naturalne perełki.
 
 
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...