2 marca 2013

Zielono mi ... czyli o szamponie z zieloną glinką

Tak bardzo czekam na wiosnę, że kosmetyki, które wybieram muszą zawierać w sobie coś zielonego.  Dotyczy to opakowań oraz składników. Ostatnio wybrałam szampon do włosów tłustych z zieloną glinką Ciel d’Azur.
 
 
Glinka zielona pochodzi ze skał krzemionkowo-aluminiowych. Jest wyjątkowo bogata w makro i mikroelementy (m.in. związki krzemu, magnezu, fosforu, potasu, sodu). Ma świetne właściwości absorpcyjne, antybakteryjne, ściąga pory skóry, przyspiesza procesy gojenia się stanów zapalnych. Dodatkowo działa odżywczo - dostarczając skórze całe bogactwo pierwiastków wpływa na przebieg podstawowych procesów życiowych komórek skóry, poprawia mikrokrążenie. Ta glinka ma najsilniejsze działanie ze wszystkich rodzajów glinek. Polecana jest szczególnie do pielęgnacji cery łojotokowej, tłustej. Leczniczo, np. w postaci okładów, na złamania, zwichnięcia, obrzęki Świetnie działa w zabiegach na cellulit i ujędrniających. Wykorzystanie jej w szamponie do włosów tłustych jest w pełni uzasadnione.
Nie mam typowo tłustych włosów. Lubią się jednak przetłuszczać. Końcówki niestety są wysuszone. Szampony z glinkami służą moim włosom. Glinki normalizują proces przetłuszczania. Włosy dzięki ich działaniu są po prostu dłużej świeże.
Szampon ten oparty jest o łagodną bazę myjącą czyli Ammonium lauryl sulfate.
Ammonium Lauryl Sulfate (ALS) jest to bardzo łagodny środek powierzchniowo czynny. Pozyskiwany w sposób naturalny z oleju kokosowego lub palmowego. Składnik ten jest bardzo przyjazny dla naszej skóry, nie jest toksyczny, nie powoduje podrażnień i uczuleń. ALS jest łatwo biodegradowalny i dlatego nie wpływa szkodliwe na nasze naturalne środowisko. Składnika tego nie należy mylić z Ammonium Laureth Sulfate (w nazwie różnią się końcówką –eth) i Ammonium Lauryl Ether Sulfate  (ALES).
 
 
Zawartość glinki w tym szamponie wynosi 15 %. Nie sedymentuje ona jednak. Szampon nie rozwarstwia się. Jest gęsty. Dobrze się pieni. Na włosy często nakładam oleje. Szampon ten mimo swojej delikatności dobrze je zmywa. Ważnym składnikiem tego szamponu jest woda rozmarynowa. Rozmaryn w produktach do włosów pełni bardzo ważną rolę. Pobudza ukrwienie skóry. Przez to włosy lepiej rosną i stają się mocniejsze.  Szampon pachnie ziołowo. Nie bez znaczenia są tutaj także właściwości zielonej glinki.
Szampon ten jest produktem certyfikowanym (Cosmetique Bio Charte Cosmebio). 
 
 
99,81 % wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego, 10 % pozyskano z rolnictwa biologicznego.
 
Zielona glinka dobrze troszczy się o nasze włosy
Zapraszam na zakupy do Biolandera
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

24 lutego 2013

Prostota i tradycja pachną lawendą ... czyli o mydle marsylskim

Mydło marsylskie towarzyszy mi od dawna. Lubię te wielkie kostki. Trudno sobie wyobrazić, aby mydło marsylskie nie pachniało lawendą.
 
Mydło marsylskie (savon de Marseille) to najbardziej uniwersalny  prowansalski kosmetyk .Pisałam już o historii tego mydła. Przypomnę ją jeszcze raz.
Mydło marsylskie jest mydłem potasowym. Po raz pierwszy wyprodukowano je w XVI wieku w Marsylii. Stąd wzięła się jego nazwa. Nie jest ona nazwą regionalną. Dotyczy metody wytwarzania i składu mydła.
 
Mydło marsylskie powinno składać się w 72 % z tłuszczu roślinnego.
 
 
Receptura nie wskazuje jaki ma to być tłuszcz roślinny. Często wykorzystuje się tani olej palmowy.  Tradycja Prowansji nakazuje jednak, aby mydło prowansalskie wytwarzane było z oliwy z oliwek. Mydło prowansalskie nie zawiera sztucznych barwników, ani sztucznych substancji zapachowych. 
 
Wygląd tego mydła to duży sześcian (300 g). Moje lawendowe mydło pięknie pachnie. Zawiera ono bowiem dodatek olejku lawendowego. Uwielbiam zapach lawendy.
To proste mydło ma wiele zalet:
         nawilża i natłuszcza przesuszoną skórę tworząc na niej higroskopijny film,
         oczyszcza i nadaje skórze aksamitną gładkość,
         sprawdza się w higienie całego ciała,
         niezastąpione w higienie intymnej,
         ma właściwości regenerujące skórę.
 
Mydło to jest odpowiednie dla każdego rodzaju skóry.
Lubię mydło marsylskie za jego prostotę.
 
 
Mydła marsylskie kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 

16 lutego 2013

Zielono mi ... czyli o mydle z zieloną glinką

Mydła oparte na bazie masła karité uważam za jedne z lepszych w higienie ciała. Tym razem sięgnęłam po mydło z masłem karité i zieloną glinką. O właściwościach masła karité pisałam wielokrotnie.  Warto jednak co jakiś czas przypominać o dobroczynnych składnikach tego masła.
 
 
Masło  karité zawiera między innymi:
Alantoinę w postaci naturalnej - substancja ta  regeneruje likwiduje przebarwienia i podrażnienia. W widoczny sposób nawilża i odbudowuje szczególnie skórę u osób wrażliwych.
Prowitaminę A (retinol) - witamina młodości przeciwdziała starzeniu się skóry pobudzając ją do wytwarzania większych ilości kolagenu.
Witaminę F -  występuje też pod nazwą niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe NNKT
Jej głównym składnikiem jest kwas linolowy. To dzięki niemu skóra na możliwość regeneracji po zbyt długim opalaniu. Witamina F ze względu na swoje właściwości chroni naturalną barierę ochronną skóry przed działaniem wolnych rodników, pomaga odbudować naskórek.
Witaminę E - przede wszystkim zapobiega podrażnieniom oraz słonecznym poparzeniom. Działa niszczycielsko na wolne rodniki i skutecznie chroni przed niekorzystnym promieniowaniem UV. Do największych zalet witaminy E należą zapobieganie obrzękom i zapaleniom.
Kwasy tłuszczowe (nasycone i nienasycone) - zapobiegają utracie wody z organizmu, dodatkowo delikatnie nawilżają i natłuszczają naskórek. Skóra przestaje się starzeć i zaczyna odbudowywać zniszczony naskórek.
Woski - odżywiają i natłuszczają skórę. Mają działanie regeneracyjne. Pozwalają odbudować naskórek i poprawiają jego funkcjonowanie.
 
 
Zieloną glinkę także bardzo lubię. Pochodzi ona ze skał krzemionkowo-aluminiowych. Posiada około 20 różnych soli mineralnych istotnych dla organizmu, takich jak: krzem, magnez, wapń, potas, fosfor, sód i inne oraz cały szereg mikroelementów i pierwiastków śladowych: selen, molibden, cynk. Glinka zielona ma wspaniałe właściwości dezynfekujące, absorpcyjne i gojące. Doskonale leczy trądzik, wypryski, wrzody, pielęgnuje i regeneruje zmęczoną cerę również podczas leczenia, odkażając ją i wzmacniając. Odżywia zmęczoną cerę, zmniejsza i zapobiega zmarszczkom.
Mydło, które dziś przedstawiam składa się w 50 % z masła karité i w 40 % z oleju kokosowego. Pozostałe składniki to zielona glinka i woda.
Mydło ma jasną, szarozielonkawą barwę.
 
 
Zapach tego mydła jest specyficzny, dość intensywny. Mydło to podobnie, jak inne mydła z masłem karité, jest bardzo przyjemne w używaniu. Dobrze się pieni. Piana jest aksamitna, delikatna. Wyraźnie czuję w tym mydle dużą zawartość masła karité. Skóra po jego użyciu jest delikatnie natłuszczona. Nie ma żadnego pieczenia, podrażnień, suchości.
 
 
Używam tego mydła w higienie całego ciała. Namydlam się nim i pozostawiam na dwie, trzy minuty mydlaną pianę, aby skóra mogła chłonąć dobroczynne walory masła karité i zielonej glinki. Bardzo to mydło przypadło mi do gustu. Obecnie mydełko to nie jest dostępne. Mam nadzieję, że pojawi się znowu.
Mydła bogate w masło karité kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!

2 lutego 2013

Żeby zdrowe zęby mieć trzeba tylko chcieć ... czyli o ekologicznej paście do zębów Ciel d'Azur

Ekologiczna pasta do zębów to dla mnie podstawa dbania o higienę jamy ustnej. Wiele osób z pewnością sądzi, że pasta powinna wystarczyć. Dlaczego więc eko pasta. Odpowiedź jest bardzo prosta.  Tak jak  w najróżniejszych kosmetykach składniki petrochemiczne mogą podrażniać skórę, tak w paście mogą przyczyniać się do podrażnień śluzówki jamy ustnej. Dochodzi jeszcze problem fluoru. Pasty ekologicznie nie zawierają go wcale lub zawierają fluor pochodzący z roślin (np. z herbaty). Najkrócej pisząc te kwestie decydują o wyborze past do zębów opartych na naturalnych składnikach.
Ostatnio poznałam markę Ciel d’Azur . W ofercie tej marki są między innymi pasty do zębów.
 
 
Ich formuła oparta jest na glince białej (39,20 %). Glinka bardzo korzystnie wpływa na środowisko jamy ustnej. Przywraca ona normalne ph w ustach. Poprzez bogactwo minerałów remineralizuje dziąsła. Nie należy obawiać się zarysowania szkliwa zębów przez glinkę. Cząsteczki glinki mają wielkość miedzy 5 a 20 mikronów.
 
 
Drugim ważnym składnikiem jest sól morska. W mojej paście jest także wyciąg z szałwii oraz olejek eteryczny. Szałwia od wieków znana jest ze swojego dobroczynnego wpływu na dziąsła. Leczy ona stany zapalne i drobne krwawienia. Pasta ta ma mocny smak i zapach szałwii. Myślę, że jest dobrą alternatywą dla tych wszystkich, którzy nie przepadają za miętowymi pastami. Pasta ta posiada certyfikat Cosmebio. 99,50 % jej składników to składniki naturalne. 10 % pochodzi z rolnictwa biologicznego.
 
Ekologiczne pasty do zębów kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej.
 

25 stycznia 2013

Na szklance szminki ślad ... czyli o matowej pomadce od ZAO Make-up Organic



Nie potrafię się zdecydować, czy wolę pomadki czy błyszczki. Moje niezdecydowanie sprawia, że używam jednych i drugich. Jak tylko zobaczyłam w Biolanderze pomadki ZAO Makeup Organic nie miałam wątpliwości, że muszę jakąś mieć. I tutaj pojawił się problem. Jaki odcień wybrać, matową czy perłową? Możemy wybierać od ametystu przez róże i czerwienie, aż po burgund i czekoladę. Są matowe i perłowe pomadki. Po długich namysłach zdecydowałam się na pomadkę matową w  kolorze brudny róż.

 

Pomadka ta, jak pozostałe kosmetyki ZAO, opakowana jest w bawełniany woreczek. Można się spierać co do zasadności takiego opakowania. Uważam, że ma w sobie dużo uroku. Mnie się ono przydaje. Nie noszę w torebce kosmetyczki. Szminkę więc wkładam do torebki właśnie w tym woreczku.



Formuła tej szminki oparta jest na olejkach i ekstraktach roślinnych. Dostarczają one składników odżywczych i nawilżających, pozostawiając usta miękkie i gładkie.

Organiczne masło z granatu (Punica granatum) regeneruje i nawilża. Uczestniczy w procesie regeneracji komórek oraz w zwalczaniu wolnych rodników odpowiedzialnych za przedwczesne starzenie się skóry. Ekstrakt z granatu zwiększa syntezę kolagenu walcząc w ten sposób z procesem powstawania zmarszczek na konturze ust.
 

Masło kakaowe (Theobroma Cacao seed butter) odżywia i chroni skórę. Pomaga utrzymać prawidłowe nawilżenie, ponieważ spowalnia utratę wody z organizmu, tworząc barierę ochronną na powierzchni skóry.
Olej rycynowy (Ricinus communis)  ma właściwości rozjaśniające i nawilżające. Jest jedną z najbardziej bogatych substancji w kwasy tłuszczowe, które przenikając głęboko w skórę odżywiają i nawilżają ją bez pozostawiania tłustej warstwy. Wygładza i zmiękcza. Pomaga zmniejszyć widoczność przebarwień na skórze.
 

Sproszkowane srebro (Silver, CI 77820) pełni rolę naturalnego konserwantu. Cząsteczki czystego srebra posiadają właściwości antyseptyczne. Srebro w pomadce przyczynie się do jej ochrony i zapobiega zepsuciu.


Pomadka jest bardzo przyjemna w użytkowaniu. Kremowa. Pigmentacja zasługuje na szczególną pochwałę. Mój brudny róż ma zdecydowany kolor. Nie jest jednak krzykliwy. Utrzymuje się na ustach około dwóch godzin.

 

A jak jest ze śladami szminki na szklance? Są wyjątkowo delikatne. Pomadka woli trzymać się ust.
A jeśli już ją zjecie – nie ma czego się obawiać. To kosmetyk certyfikowany.
 
 
 
Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 

Post scriptum :-)

Na prośbę moich Czytelniczek zamieszczam zdjęcie szminki, nie na szklance, a na moich ustach.
Zdjęcie wykonano w sztucznym oświetleniu. Jestem bez makijażu. Na wargi naniosłam jedną wartswę szminki. Kontur ust obrysowałam różową kredką marki ZAO. Tą samą, którą używam do powiek. Nie mam w zwyczaju obrabiania zdjęć zanieszczanych na blogu. Ot szara rzeczywistość. Dla mnie na tym polega także urok fotografii. Zatrzymane w kadrze.

 

12 stycznia 2013

Wszędzie biało ... czyli o glince białej

Bardzo cenię sobie pielęgnację ciała z wykorzystaniem glinek. Różnorodność glinek pozwała każdemu znaleźć odpowiednią dla swojego typu cery.
Charakterystyczną cechą glinek jest duża zawartość krzemu. Pierwiastek ten będący katalizatorem wielu reakcji metabolicznych szczególnie korzystnie działa na naszą skórę. Z tego powodu glinki znajdują zastosowanie w leczeniu wielu problemów skórnych (trądzik pospolity i różowaty, stany zapalne, owrzodzenia, obrzęki, choroby bakteryjne i grzybicze). Krzem wzmacnia nasze paznokcie i włosy. Pozytywnie wpływa na stan naczyń krwionośnych uszczelniając ich ścianki. Reguluje czynności gruczołów łojowych i regeneruje tkanki, polepsza ich odżywianie i ukrwienie. Krzem wpływa na dobry wygląd skóry.
Glinki dzięki zawartości krzemu działają na skórę regenerująco i stymulująco. Właściwości antybakteryjne oraz zdolność absorbowania z powierzchni skóry zanieczyszczeń szczególnie korzystnie wpływa na cery trądzikowe.
Jestem wielka miłośniczką glinki białej.
 
Glinka biała zawiera krzem, żelazo, potas, magnez, tytan, sód, wapń, duże ilości glinu. Działa łagodnie, koi skórę i uspokaja. Dobrze więc służy cerom suchym, wrażliwym
Oto jak przedstawia się skład mineralny glinki białej:
ü  Krzemionka  SiO2 58.79%
ü  Tlenek glinu  Al2O3  22.04%
ü  Tlenek żelaza Fe2O3  5.95%
ü  Tlenek manganu MnO  0.06%
ü  Tlenek magnezu MgO  4.55%
ü  Tlenek wapnia CaO  2.45%
ü  Tlenek sodu Na2O  3.55%
ü  Tlenek potasu K2O  1.53%
ü  Tlenek tytanu TiO2  0.80%

Z reguły wybieram glinki w proszku. Dodaję wody i gotowe. Tym razem stało się inaczej. Wybrałam glinkę z paście, bo ta w proszku była niedostępna.
 
 
Kupując gotowe maseczki w tubkach zawsze zastanawiam się czy ktoś odkręcał tubkę. Produkty naturalne mają to do siebie, że często ich przydatność do użycia liczy się od otwarcia. W tym przypadku się nie obawiam. Tubka jest bardzo dobrze zabezpieczona.
 
 
A działanie maseczki? Glinka biała jest najdelikatniejszą z glinek. Koi i łagodzi. Stosując maseczki z glinki musimy pamiętać o tym, aby nie pozwalać zasychać im na twarzy. Zaschnięta skorupa po prostu nie działa. W razie zasychania warto twarz spryskać wodą lub hydrolatem. Cera po tej maseczce jest wyraźnie odświeżona. Staram się ją używać dwa razy w tygodniu. Tylko systematyczność daje oczekiwane efekty.
Prowansalskie glinki kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowym ep-0882 – 5 % taniej!
 

 

1 stycznia 2013

Minimalizm w makijażu ... czyli o moim ZAO Make-Up Organic - część czwarta



Z momentem pojawienia się kolorowych kosmetyków ZAO Make-up Organic w Polsce za sprawą Biolandera postanowiłam zaufać nowej marce i … wymieniłam wszystkie moje kosmetyki do makijażu. Zachwycily mnie składy kosmetyków i niepowtarzalne opakowania.
Używane do tej pory marki poszły w odstawkę. Najbardziej ucieszyłam się gdy zobaczyłam brązowy tusz do rzęs.
 


 
Tusz do rzęs jest tak naprawdę u mnie podstawowym kosmetykiem w makijażu. Umalowane rzęsy sprawiają, że już czuję się dobrze. Dlaczego ucieszył mnie tusz brązowy? Wśród naturalnych tuszy brązowy tusz wcale nie jest popularny. Z zakupem czarnego nie ma problemu. Mnie jednak czarny tusz po prostu nie pasuje. Z jasną, nordycką karnacją daje zbyt duży kontrast. Inaczej jest z brązem. To kolor wymarzony dla wszystkich blondynek.
 
 
Od tuszu do rzęs wymagam bardzo dużo. Przede wszystkim musi być to produkt w pełni naturalny. Nie może podrażniać wrażliwych oczu. Oczywiście musi spełniać swoje makijażowe zadanie bez zastrzeżeń. Musi równo pokrywać rzęsy, bez grudek. Do tego potrzebna jest ergonomiczna szczoteczka. Tusz nie może się osypywać, nawet po całym dniu. I ostatnia cecha tuszu idealnego – musi łatwo się dać zmyć.
 
 
Mascara ZAO jest kosmetykiem w 100 % naturalnym. Nie obawiam się więc o podrażnienia oczu. Bez obaw mogą ją więc stosować osoby o wrażliwych oczach.
Bogaty, naturalny skład jest bardzo interesujący.  Formuła tego tuszu oparta jest na oleju rzepakowym  (Brassica Campestris Oleifera Oil). Olej ten ma działanie zmiękczające, wygładzające.
 
 
Kolejnym ważnym składnikiem jest hydrolat z szałwii zapobiegający podrażnieniom  i zaczerwienieniom. 
Guma arabska z żywicy akacji senegalskiej (Acacia senegal gum) od dawna stosowana jest w tuszach do rzęs i kredkach do oczu. Jest ona bogata w polisacharydy i glikoproteiny. Ponadto jej zaletą są właściwości zmiękczające, wygładzające i regenerujące. Jest delikatna dla oczu.
 
 
O odpowiednią aseptykę tuszu dba sproszkowane srebro.  Ten naturalny konserwant chroni produkt przed zepsuciem.
Skład tuszu jest bez zarzutu.
Jego aplikacja także. Moją uwagę zwróciła szczoteczka. Jest ona stosunkowo długa w porównaniu do innych. Łatwo się ją prowadzi. Nie nabiera zbyt dużo tuszu, dobrze rozdziela rzęsy. Jest to miękka szczoteczka.
Jedna aplikacja tuszu wystarczy dla wykonania dziennego makijażu. Na wieczór, dla bardziej otwartego oka proponuję dwukrotne nałożenie tuszu. Tusz nie skleja się nawet po dwukrotnej aplikacji. Najważniejszą dla mnie jego cechą jest to, że nie osypuje się.  Czy raz, czy dwukrotnie nałożony pozostaje na swoim miejscu.
 
 
Tusz nie jest wodoodporny. Ja zresztą takiego nawet nie potrzebuję. Stosunkowo łatwo się go zmywa. Ja do tego celu używam płynu micelarnego Argile Provence.
Kosmetyki ZAO Make-Up Organic kupicie w Biolanderze
Z moim kodem rabatowy ep-0882 – 5 % taniej!
 
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...